Kierowcy nie zarobią na dietach

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-07-15 22:00

Przepisy Co się zmieniło po wyroku SN w sprawie ryczałtów za noclegi w kabinach

Sięgające 10 tys. euro na pojazd inwestycje pracodawców w specjalistyczne doposażenie aut nie pomogły. SN uznał, że kierowcy, podobnie jak urzędnikowi sfery budżetowej, należy się dodatkowo 25 proc. określonej w rozporządzeniu kwoty ryczałtu za nocleg. — Taka kabina mieści najczęściej dwa łóżka długie na 220 cm, jest klimatyzowana i ogrzewana, można w niej swobodnie stać, są schowki, stolik i lodówka. Wielu kierowców, nawet zachęcanych przez pracodawcę do noclegu w hotelu, wybiera kabinę — twierdzi Paweł Trębicki, dyrektor generalny Raben Polska.

Bloomberg

Rok później

Teraz kierowca, śpiąc w kabinie, w każdym kolejnym kraju powinien dostawać inny dodatek.

— Wszystko dzieje się jak przedtem, ale powstała nowa kategoria wynagrodzenia, potencjalnie podwyższająca dochody kierowcy o 2-2,5 tys. zł miesięcznie. Potencjalnie, bo praktyka firm jest różna, a poza tym nie stać ich, aby dochody kierowcy wynoszące 5-7 tysięcy złotych podnieść o 40 procent — mówi Paweł Trębicki Ryczałt za nocleg nie jest „ozusowany” ani opodatkowany.

Dlatego część firm rozważa albo już zmienia systemy wynagradzania, redukując inne składniki płac. Kilkanaście miesięcy po wyroku SN kierowcy śpią w tych samych kabinach, a ich dochody jednak nie wzrosły. Taki efekt wydaje się sprzeczny z inicjatywami wielu państw UE na rzecz podwyższania godzinowego wynagrodzenia minimalnego.

W Niemczech od stycznia jest to 8,5 euro za każdą godzinę pracy na terenie tego kraju i ma obejmować także polskich kierowców, nawet jeśli tylko dostarczają niemieckiemu odbiorcy towar załadowany w Polsce. Firmy rozliczające kierowców i kancelarie prawne pytają, jak należy w związku z tym zaliczać ryczałt za noclegi.

— Wielu twierdzi, że skoro niemieccy kierowcy nie dostają takiego dodatku, to można go kwalifikować jako element wynagrodzenia podstawowego. To oczywiście tylko założenia, bo niemiecka ustawa nie odwołuje się do lokalnej specyfiki, a stan faktyczny poznamy pewnie dopiero przy okazji postępowań przed niemieckimi sądami — mówi Paweł Trębicki.

Na tym nie koniec

Roszczenia dotyczące ryczałtu za nocleg przedawniają się po trzech latach.

— Zależnie od specyfiki trasy jest to od 50 do nawet 150 tys. zł. Niektóre kancelarie prawne lub odszkodowawcze rozdawały ulotki na parkingach, namawiając kierowców do założenia sprawy pracodawcy. Część umawia się na procent od wygranej kwoty. W niektórych sądach są dni, kiedy na wokandzie są wyłącznie sprawy o ryczałt. Pełnomocnik dowodzi w nich, że kierowca przez trzy lata zawsze chciał spać w hotelu, ale pracodawca mu na to nie pozwalał — kreśli apokaliptyczny obraz Paweł Trębicki. Podobnie opowiada Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu.

— Szacunki pokazywały, że łączna wartość pozwów może sięgać nawet 2,5 mld zł. Tzw. kancelarie parkingowe, obiecywały kierowcom odszkodowania po nawet 80-90 tys. zł. Na szczęście szybko uaktywniły się stowarzyszenia pracodawców. Najskuteczniejszy okazał się Związek Transport i Logistyka Polska, który skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.

— Ministerstwo Infrastruktury zorganizowało kilka spotkań z przedstawicielami firm transportowych, ale nie podjęło konkretnych działań. Przewoźnicy liczą na pozytywny efekt skargi Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska do Trybunału Konstytucyjnego i zapytanie do Trybunału Sprawiedliwości UE, skierowane podczas postępowania przed sądem we Wrocławiu. Coraz więcej sądów zawiesza postępowania, czekając na rozstrzygnięcia przez TK, część wyroków jest już jednak prawomocna. Jeśli TK orzeknie korzystnie dla branży, to skarb państwa czekają wielomilionowe roszczenia. Niestety, część przewoźników wcześniej upadnie — uważa Paweł Trębicki.