Korona norweska w miesiąc straciła 2,6 proc., a dwie trzecie zniżki przypadło na 20 czerwca, kiedy bank centralny przyznał, że jest gotowy pierwszy raz od dwóch lat ciąć stopy procentowe. Inwestorzy obawiają się, że do wyhamowania koniunktury w kraju doprowadzi spowalnianie boomu inwestycyjnego w krajowym przemyśle wydobywczym. Bank Norwegii przewiduje, że firmy naftowe zainwestują w przyszłym roku o 10 proc. mniej niż w bieżącym.
Na przeciwnym biegunie znalazła się waluta nowozelandzka, która umocniła się w czerwcu wobec dolara amerykańskiego o 3 proc. Przejściowo była nawet najdroższa od trzech lat. Krajowy bank centralny zdecydował o podniesieniu stóp procentowych i zasygnalizował możliwość dalszego zaostrzania polityki pieniężnej. Dobrze radził sobie także rubel, który odrabia straty po załamaniu spowodowanym kryzysem wokół Ukrainy.
Do fatalnej passy wróciły waluty tzw. „Podatnej piątki”, z której zyskać zdołał tylko real brazylijski. Straty walut Indonezji, Indii, RPA i Turcji to wynik skoku cen ropy, związanego z ofensywą islamistów w Iraku. Deficyty w handlu zagranicznym tych krajów są w największej części związane z importem ropy. Złoty w zakończonym miesiącu był stabilny. Wobec dolara stracił 0,1 proc.
Stopy zwrotu z walut wobec dolara na rynku kasowym za czerwiec. Źródło: Bloomberg.
