Klincz w internecie — ile wolności, ile kontroli

Czy i jak regulować globalną sieć, żeby w imię bezpieczeństwa nie odebrać obywatelom wolności, a firmom konkurencyjności — o tym żarliwie dyskutowano w Sopocie.

W jednym miejscu udało się zebrać przedstawicieli światowych korporacji, publicystów i środowiska monitorujące ewolucję społeczeństwa informatycznego. Półtorej godziny trwała niezwykle ciekawa wymiana poglądów, koncentrująca się wokół regulacji internetu, zagrożeń dla społeczeństwa obywatelskiego oraz zaufania do rządów i firm informatycznych.

Murad Ahmed, korespondent technologiczny „Financial Times” w Europie, ujął rzecz krótko: „rządy, ręce precz od internetu”. Jego zdaniem, globalna sieć jest największym wynalazkiem od czasu powstania prasy drukowanej i tak jak od początku istnienia mediów rządy były zainteresowane kontrolą nad nimi, tak i teraz chcą przejąć kontrolę nad internetem. — Zamiast wprowadzać regulacje, Europa powinna stworzyć ramy prawne, środowisko sprzyjające powstawaniu firm technologicznych — mówił Murad Ahmed.

Wojciech Orliński, autor książki „Internet, czas się bać”, który w wypowiedzi gęsto wplatał barwne porównania, powiedział, że budować firmę technologiczną w Europie to jak rozgrywać mecz Europa — USA na stadionie na Florydzie, według amerykańskich reguł i z tamtejszymi sędziami. — Internet jest już regulowany i nie ma sensu mówić o tym, czy regulacje są potrzebne,czy nie. Został sprywatyzowany w 1995 r., ale Stany Zjednoczone zachowały na niego istotny wpływ — mówił Wojciech Orliński.

Globalne regulacje

Katarzyna Szymielewicz, prezes Fundacji Panoptykon, zauważyła, że żyjemy w czasach, gdy organizacje i firmy przejęły w dużej mierze kontrolę nad naszymi danymi.

— To jest źródło siły i władzy. Być może regulacje określające minimalny standard powinny istnieć na poziomie globalnym jak w finansach czy lotnictwie — mówiła Katarzyna Szymielewicz.

— Często mówimy o zagrożeniu związanym z wykorzystywaniem technologii przez złych ludzi. Zawsze, gdy pojawia się innowacja, rodzą się też patologie. Gdy w Wielkiej Brytanii powstawały usługi pocztowe, przestępcy od razu zaczęli je wykorzystywać do własnych celów. Pytanie, jak osiągnąć równowagę między innowacją a zachowaniem odpowiedniego poziomu poufności informacji — zastanawiał się Josh

Rice, dyrektor ds. technologii w Microsoft. Wojciech Orliński wtrącił, że właściwie wszystko rozbija się o kwestię bezpieczeństwa i zaufania — nieważne czy zagrożenie jest realne, czy urojone. Murad Ahmed uważa, że właśnie teraz, gdy w związku z upublicznieniem informacji o globalnym programie szpiegowania w USA dramatycznie spadło zaufanie do instytucji zbierających dane, Europa ma wyjątkową okazję, żeby mocniej zaistnieć na rynku nowoczesnych technologii.

Nie zdusić małych firm

Agata Wacławik-Wejman, dyrektor ds. polityki internetu w firmie Google Europa Środkowo-Wschodnia, zwróciła uwagę, że regulacje mogą być groźne dla małych firm.

— Ważne, żeby nowe ramy prawne były instrumentem wspierania społeczeństwa obywatelskiego, a nie narzędziem, które je dławi i dusi. Głównymi aktorami na tej scenie powinni być firmy prywatne i konsumenci, którzy mogliby wynegocjować zasady

współpracy. Wszelkie regulacje podwyższają koszty. Dużym firmom łatwiej się do nich dostosować. Bariera regulacyjna i związane z nią koszty mogą być jednak nie do przekroczenia dla małych innowacyjnych firm — mówiła przedstawicielka Google’a.

Wiarę, że internet sam się wyreguluje ma też Murad Ahmed. O niewidzialnej ręce rynku mówił także Josh Rice. Przypomniał historię MySpace, które w latach 90., kiedy Facebook dopiero raczkował, miało 1 mln użytkowników. Kto dzisiaj pamięta o MySpace? Linnar Viik, założyciel Mobi Solution, który jest z Estonii, najbardziej zinformatyzowanego kraju w UE, uważa, że dużą rolę do odegrania mają krajowe rządy, które powinny mieć strategię wobec internetu. Zdaniem Wojciecha Orlińskiego, jakaś forma kontroli nad największymi firmami jest niezbędna.

— Jestem zadowolony, że są regulacje ograniczające działalność niektórych firm — stwierdził publicysta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Klincz w internecie — ile wolności, ile kontroli