Kłótnie akcjonariuszy prowadzą do dwuwładzy

Tomasz Furman
opublikowano: 2001-04-25 00:00

Kłótnie akcjonariuszy prowadzą do dwuwładzy

Zamieszanie wokół Mostostalu Warszawa uświadomiło wielu inwestorom i analitykom, jak napięta sytuacja panuje w akcjonariatach wielu giełdowych spółek. Walka o przejęcie kontroli nad spółką i próby obsadzenia kluczowych stanowisk przez zwaśnione strony konfliktu prowadzą do dwuwładzy, która na pewno nie jest korzystna dla żadnej ze spółek. Na zamieszaniu wygrywają wyłącznie spekulanci, korzystający z silnych wahań kursu akcji.

Brak kultury politycznej i biznesowej, nieprecyzyjne regulacje prawne oraz brak wykładni niektórych przepisów czy wreszcie nierespektowanie praw akcjonariuszy mniejszościowych często przyczynia się do powstania konfliktów związanych z niedopuszczaniem uprawnionych podmiotów do współdecydowania o losach spółki. Rezultatem swoistego przekonania, że polski rynek jest obszarem, na którym o wszystkim decyduje silniejszy i sprytniejszy, jest coraz częściej dwuwładza w giełdowych spółkach.

Więcej konfliktów

Do tej pory najgłośniejsza patologia związana z funkcjonowaniem dwóch zarządów i dwóch rad nadzorczych w jednej spółce była efektem walki o przejęcie kontroli nad BIG BG. Na początku 2000 roku konflikt między Deutsche Bank i popierającymi go podmiotami a prezesem warszawskiego banku oraz Banco Comercial Portugues i ich sojusznikami osiągnął apogeum, co miało późniejsze konsekwencje również dla uczestników tego sporu.

Chodzi tu o zmiany personalne w radach nadzorczych i zarządach PZU i PZU Życie, które w pewnych momentach również skutkowały powstaniem dwuwładzy. Dwóch prezesów próbowało jednocześnie zarządzać przygotowywanym do prywatyzacji przedsiębiorstwem PLL LOT. Ostatnio bardzo głośną sprawą jest konflikt w Mostostalu Warszawa między Accioną a Elektrimem, którego efektem są podwójne zarządy i rady nadzorcze. Co ciekawe, ostatni z wymienionych podmiotów (Elektrim) prawdopodobnie ustrzegł się kilka dni temu przed podobną patologią tylko dzięki zamknięciu i niedopuszczeniu do swojej siedziby części akcjonariuszy, którzy chcieli przeprowadzić NWZA w pierwotnie planowanym terminie.

Polityka i prawo

Zjawisko narastania konfliktów, których efektem jest dwuwładza, ma w polskich realiach coraz powszechniejszy charakter.

— Często najistotniejsze znaczenie przy zaostrzaniu się sporów w zakresie przejmowania władzy w krajowych spółkach odgrywa czynnik polityczny. Pewne komplikacje mogą wynikać również z braku wykładni prawnych niedawno wprowadzonych przepisów. Chodzi tu głównie o nowelizację ustawy o publicznym obrocie i kodeks spółek handlowych — mówi Marek Majewski, analityk BDM PKO BP.

Jego zdaniem, pozostaje tylko mieć nadzieję, że nowy układ polityczny, jaki wyłoni się po jesiennych wyborach parlamentarnych, będzie cechować wyższa kultura polityczna. Z upływem czasu lepiej powinno też być z właściwym interpretowaniem przepisów, gdyż sądy dadzą wykładnię obowiązującego dziś prawa. Nie są to jednak jedyne przyczyny dwuwładzy.

— U podstaw patologii związanych ze sprawowaniem władzy, zwłaszcza w spółkach publicznych, często leży brak respektowania praw akcjonariuszy mniejszościowych. Jeżeli do tego dodać, że w akcjonariatach krajowych przedsiębiorstw z jednej strony rośnie liczba i siła różnego rodzaju instytucji, tj. funduszy emerytalnych czy inwestycyjnych, a z drugiej strony pojawia się podmiot chcący pełnić lub już pełniący funkcję inwestora strategicznego, to czasami musi dochodzić do konfliktów — twierdzi Krzysztof Misiak, kierownik zespołu analiz DM WBK.

Jego zdaniem, władze spółek, aby nie doprowadzać do sporów między akcjonariuszami, powinni liczyć się z opiniami wszystkich stron, a już na pewno muszą respektować ich prawa.

Konieczne rozmowy

Ze względu na źródło konfliktu, którym jest zapewne umowa zawarta między Accioną a Elektrimem, nieco innych charakter zdaje się mieć spór w Mostostalu. Jednak i tu mamy wątek prawny (m.in. niewpuszczenie na WZA przedstawicieli Acciony), który poruszają obie strony, oraz kwestię nierespektowania praw jednego akcjonariusza względem drugiego (w każdej z rad nadzorczych znaleźli się przedstawiciele tylko jednego inwestora).

— Jeżeli stronom zależy na rozwiązaniu problemu, to powinny prowadzić rozmowy, które doprowadzą do konsensusu. Jeżeli jednak kompromis nie jest możliwy, pozostaje skierowanie sprawy do sądu. Do czasu wydania ostatecznej decyzji może upłynąć wiele czasu, głównym przegranym będzie sama spółka — twierdzi Marek Majewski.

Rozwiązanie problemów dwuwładzy na polskim gruncie czy wprowadzenie lepszych regulacji nie przyczyni się do wyeliminowania podwójnych zarządów czy rad nadzorczych.

— Zjawisko dwuwładzy nie jest specyfiką rynku polskiego. Można je odnotować również w krajach o rozwiniętej gospodarce rynkowej, tam jednak zjawisko to jest bardziej ustabilizowane — uważa Krzysztof Misiak.