Kluczowe dni dla producentów wołowiny i drobiu

Żywiec zamiast uboju rytualnego — to pomysł na jego zakaz. Będzie katastrofa — uważa branża.

Co z tym rytualnym mięsem — przedsiębiorcy twierdzą, że nie wiedzą, co robić, więc robią zapasy, a administracja przekonuje, że wszystko jest jasne. Problem dotyczy kilkudziesięciu zakładów wołowych i drobiowych oraz zatrudnionych w nich kilku tysięcy osób. Wielkie zmiany przyniosło zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny rozporządzenie ministra rolnictwa.

Dopuszczało ono ubój rytualny,w którym zwierzę nie jest pozbawiane świadomości (jest to ścisły ubój rytualny, niektórzy muzułmanie dopuszczają ogłuszenie). Trybunał uznał rozporządzenie za niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to z konstytucją. Od 1 stycznia przestało obowiązywać. Furtkę mogłyby stanowić przepisy unijne. Dopuszczają one ubój rytualny, jeśli jest podyktowany względami religijnymi. Pozwalają jednak na wprowadzenie bardziej restrykcyjnych przepisów krajowych. W przypadku Polski jest to pozostająca w mocy ustawa o ochronie zwierząt.

— Nie doczekaliśmy się oficjalnej interpretacji resortu rolnictwa.Nieformalny przekaz, jaki stamtąd płynie, że to ubój rytualny jest zakazany. Część niezależnych ekspertów twierdzi, iż na mocy rozporządzenia unijnego, które obowiązuje od 1 stycznia, ubój ten będzie dozwolony — mówi Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa. — Zakłady do dziś nie dostały żadnej informacji z resortu czy Inspekcji Weterynaryjnej. Mają długoterminowe umowy z odbiorcami i jeśli się z nich nie wywiążą, zapłacą wielomilionowe kary — dodaje Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Dla resortu sprawa jest jasna.

— Wyrok trybunału jest wszystkim znany — ucina Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa. Wątpliwości nie ma również Główny Inspektorat Weterynarii. — Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest jasna. Ubój rytualny bez ogłuszania nie powinien się odbywać — twierdzi Jarosław Naze, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii. Przedsiębiorcy przekonują, że nie wiedzą.

— Nie będziemy prowadzić uboju rytualnego do czasu wyjaśnienia sytuacji. Liczymy, że pierwsze obrady Sejmu przyniosą rozwiązanie. Zwiększyliśmy uboje pod koniec roku, żeby zrobić pewien zapas — mówi Tomasz Kubik, prezes Zakładu Przemysłu Mięsnego Biernacki.

Sejm w tym tygodniu stycznia ma się zająć poselskim projektem noweli ustawy o ochronie zwierząt, by ubój bez ogłuszania był dopuszczalny. O projekcie wszyscy wypowiadają się ogólnikowo, nikt imiennie ze względu na głośne protesty przeciwników takiego uboju. W kręgach politycznych pojawił się więc jeszcze jeden pomysł.

— Zakaz uboju rytualnego miałby zrekompensować eksport żywego bydła. Będzie to miało katastrofalne skutki. Turcy już zadeklarowali, że wywiozą od nas całe bydło i dobrze za nie zapłacą. Jeśli tak by się stało, to w krótkim czasie zniknie z rynku kilkaset ubojni wołowiny, bo nie będzie czego ubijać — uważa Witold Choiński.

Producenci wołowiny są niemal całkowicie uzależnieni od eksportu — w zeszłym roku wywieźli jej 330 tys. ton (łącznie z cielęciną), czyli 75 proc. produkcji. Producenci drobiu wyeksportowali 500 tys. ton. Głównym odbiorcą wołowiny była Unia Europejska, a pozaunijnym — Turcja. Brakuje dokładnych danych, ile z tego stanowiło mięso z uboju rytualnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kluczowe dni dla producentów wołowiny i drobiu