Ta dyskryminacja płci pięknej na rynku detalicznym dotyczy prawdopodobnie całego świata. I nie tylko jednorazowych maszynek do golenia z Tesco, które stały się ostatnio przedmiotem miniafery w Wielkiej Brytanii.
Po interwencji polityk Pauli Sherriff z Partii Pracy sieć hipermarketów Tesco oficjalnie poinformowała na początku tygodnia, że zrównała cenę damskich i męskich maszynek do golenia. Dotychczas średnia cena jednej sztuki w wersji dla kobiet (kupowanej w pięciopaku) wynosiła ok. 0,20 GBP. Teraz panie zapłacą tyle samo, co panowie – 0,10 GBP za sztukę. Spółka obiecała też, że zweryfikuje, czy w przypadku innych produktów również "nie doszło do naruszenia zasad równouprawnienia".
– W ślad za brytyjskim Tesco, na polskim rynku cena porównywalnych jednorazowych maszynek do golenia dla pań i panów marki własnej została wyrównana. Czteropak maszynek z 3 ostrzami kosztuje 8,99 zł – poinformowało nas Biuro Prasowe Tesco Polska.
Z danych, o których pisze International Business Times, wynika że za niemal identyczne produkty znanych marek kobiety w Wielkiej Brytanii płacą średnio o 37 proc. więcej niż mężczyźni. Dotyczy to setek przykładów, np. jeansów Levi’s. Równouprawnienia cenowego nie ma też na rynku dziecięcym. Wersje ubranek i zabawek dla dziewczynek, najczęściej różowe, w większości sklepów są droższe niż te dla chłopców, niebieskie.



