Kolastyna chce szybciej spłacić długi

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2010-05-17 00:00

Spółka zastanawia się nad zmianą wstępnych warunków układowych.

Spółka zastanawia się nad zmianą wstępnych warunków układowych.

Dzięki niedawnym emisjom obligacji spółka mogła zlecić produkcję wszystkich linii kosmetyków, w tym preparatów do opalania, których sprzedaż tradycyjnie dawała dużą część przychodów Kolastynie w pierwszej połowie roku.

— Półki w drogeriach w dużym tempie zapełniają się naszymi kosmetykami. Już w kwietniu zanotowaliśmy całkiem przyzwoite obroty. Sadzę, że plan na drugi kwartał wykonamy, a jest on powrotem do normalności biznesowej, inaczej niż było jeszcze w pierwszym kwartale — mówi Monika Nowakowska, prezes Kolastyny.

Równocześnie spółka pracuje nad układem z wierzycielami. Do końca czerwca powinna zamknąć ich listę — trwa ustalanie dokładnej wysokości zobowiązań. Ze wstępnych danych wynika, że Kolastyna ma około 70 mln zł zadłużenia, w tym około 8 mln zobowiązań układowych. Planowała zredukować o 40 proc. wierzytelności o wartości powyżej 10 tys. zł i rozłożyć spłatę na pięć lat począwszy od 2011 r.

— Zastanawiamy się nad tym, czy nie zmienić propozycji układu na nieco korzystniejsze dla wierzycieli — przyznaje Monika Nowakowska.

Jej zdaniem, redukcja wierzytelności mogłaby być o kilka punktów procentowych niższa, a spłata rozłożona na okres krótszy, niż pięć lat. Kolastyna rozważa też podzielenie wierzycieli na grupy. Część z nich mogłaby zostać objęta tradycyjnym układem. Część dostałaby akcje.

— Niektórzy wierzyciele wyrazili zainteresowanie konwersją długu na nasze akcje, a to rozwiązanie byłoby najkorzystniejsze dla spółki, więc chcielibyśmy z niego skorzystać — mówi Monika Nowakowska.

Decyzje w sprawie formy układu zapadną jednak nie wcześniej niż za kilka miesięcy.

Już teraz, poza emisjami obligacji, Kolastyna próbuje zdobyć pieniądze, sprzedając zbędne aktywa. Udało jej się upłynnić nieruchomość w podwarszawskich Łomiankach. Na sprzedaż wystawione są też działki w Łodzi i Niepołomicach.

— Jest kilku oferentów, z którymi rozmawiamy. Mamy nadzieję, że uda się te nieruchomości sprzedać w najbliższych miesiącach — informuje Monika Nowakowska.

Pieniądze poszłyby na spłatę kredytów. Banki, które są zabezpieczone na wystawionych na sprzedaż gruntach, zgodziły się poczekać z egzekucją należności.

Możesz zainteresować się również: