Kolej czekają duże zmiany

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2004-09-23 00:00

Program restrukturyzacji i prywatyzacji PKP będzie zmieniony. Żeby jednak naprawa miała sens, musi się poprawić zarządzanie grupą PKP.

Grzegorz Mędza, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury odpowiedzialny za kolej, ma szansę zapisać się jako reformator. Cel ma jeden: zwiększenie roli i udziału transportu kolejowego w krajowych przewozach. Ale łatwo nie będzie, bo barier do pokonania jest po drodze wiele — od blokujących zmiany kolejowych związkowców zaczynając, na ograniczonych środkach finansowych kończąc.

Poprawić zarząd

Zmiany zaczną się od grupy PKP, ale mają mieć znacznie szerszy zasięg, korzystny także dla prywatnych przewoźników.

— Mamy szansę nie dopuścić do takiego spadku znaczenia transportu kolejowego, jaki miał miejsce w krajach zachodnich UE. Dziś Unia inwestuje w odbudowę tego sektora transportu, bo jest bezpieczniejszy i bardziej przyjazny dla środowiska. Trzeba zacząć od zahamowania spadku przewozów. Zmiany wymaga sposób zarządzania spółkami PKP. Ta grupa musi działać jak każda inna firma, według zasad ładu korporacyjnego — przekonuje Grzegorz Mędza.

Przyciąć ceny

Najważniejsze propozycje znajdą odzwierciedlenie w programie restrukturyzacji i prywatyzacji PKP. Projekt zmian trafi wkrótce do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji ze związkami zawodowymi. Być może największa rewolucja ma szansę dokonać się w kwestii dostępu do infrastruktury.

— Stawki za dostęp do torów muszą zostać obniżone, by zwiększyć konkurencyjność kolei wobec transportu drogowego. Tańszy dostęp do infrastruktury kolejowej przyciągnie nowych przewoźników, a ich obecność zdopinguje PKP — mówi minister Mędza.

Jego zdaniem, możliwe jest obniżenie kosztów w spółkach kolejowych co najmniej o 15 proc.

— I to kosztów nieosobowych, czyli bez zwalniania pracowników. Ludzie w kraju muszą widzieć, że kolej się zmienia, że warto ją wspierać — podkreśla minister.

Przygotować Cargo

Minister chce jak najszybciej dokończyć prywatyzację spółek WKD i SKM. Później rozpoczną się poszukiwania chętnych na osiem zakładów naprawy taboru kolejowego. Jeszcze w 2005 r. w ręce inwestora strategicznego powinny trafić PKP Intercity. Dłużej niż przewidywał program prywatyzacji zaczekają PKP Cargo.

— Najpierw Cargo musi zadbać o kluczowych klientów i zwiększenie przychodów. Szukając jej dziś właściciela, osiągnęlibyśmy niską cenę. Ta spółka ma duże szanse samodzielnie rozwinąć działalność za granicą, bo wygrywa kosztami niższymi niż w zachodnich firmach. Myślę, że prywatyzacja przez giełdę jest wartym rozważenia rozwiązaniem, a do upublicznienia mogłoby dojść w 2007 r. — mówi Grzegorz Mędza.

Wymienić tabor

Minister uważa, że reforma najbardziej pogrążonej finansowo spółki PKP Przewozy Regionalne powinna się odbywać z udziałem samorządów. Jednak lepiej by było, by zagospodarowaniem środków na zakup i modernizację taboru zajął się jeden, zewnętrzny podmiot.

— Chciałbym, by w tym roku powstała specjalna spółka, do której trafiłoby większość środków z puli 550 mln zł przyznanych przez Sejm dla kolei. Mogłyby też do niej przystąpić samorządy wojewódzkie, między które resort podzielił już 200 mln zł. Podmiot byłby odpowiedzialny za zakupy i wynajem taboru. Taki model sprawdza się w wielu krajach. Spółka miałaby możliwość zaciągnięcia kredytów, zamawiając większą partię, miałaby też silniejszą kartę przetargową i odciążyłaby przewoźnika od spraw nie związanych bezpośrednio z przewozami — mówi Grzegorz Mędza.

Okiem eksperta

Spółka to dobry pomysł

To dobrze, że minister podchwycił temat stworzenia oddzielnej spółki odpowiedzialnej za tabor. Spółki kolejowe same, nawet z pomocą środków unijnych, nie są w stanie zgromadzić sum potrzebnych na odnowienie taboru. Specjalna spółka, która ma dodatkowo rządowe gwarancje, może zaś pozyskać kapitał z rynku. Uważam jednak, że jest już zbyt późno, by tworzyć spółkę w oparciu o 550 mln zł środków budżetowych, które uległy częściowemu rozproszeniu.

Henryk Klimkiewicz szef stowarzyszenia firm z sektora kolejowego RBF