Kolejarze, którzy grożą strajkiem, dzisiaj zdecydują o terminie jego rozpoczęcia. Prawdopodobnie będzie to jeszcze przed 15 lipca, czyli przed zakończeniem prac rządowego zespołu, który od poniedziałku jeszcze raz analizuje projekt likwidacji ponad 300 połączeń. Zapowiedź zamknięcia tych połączeń bez konsultacji z partnerem społecznym (czyli związkami) jest bezpośrednim powodem akcji protestacyjnej.
— Rząd nie ma żadnego pomysłu na restrukturyzację tego sektora i rozwój transportu kolejowego, chociaż wskazania unijnych inspektorów wyraźnie mówią, że 60 proc. kwot na transport z funduszu spójności powinno zostać przeznaczone na rozwój kolei — mówi Stanisław Kogut, szef Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ Solidarność.
Minister infrastruktury zapewnia, że sporne połączenia zostały zbadane i z ekonomicznego punktu widzenia nie opłaca się ich utrzymywać.