Koleje stoją w kolejce

Agata Hernik
opublikowano: 2008-01-31 00:00

Jest za wcześnie, by oszacować straty, jakie przyniósł przewoźnikom kolejowym protest celników. Jednak wiadomo, że będą duże.

Skutki protestu nie ominęły transportu na torach

Jest za wcześnie, by oszacować straty, jakie przyniósł przewoźnikom kolejowym protest celników. Jednak wiadomo, że będą duże.

To nieważne, że formalnie strajk celników nie był strajkiem, ale protestem. Ważne są jego realne skutki. Celnicy jako straż mundurowa nie mogą strajkować. Ale idąc masowo na zwolnienia lekarskie i dokładnie sprawdzając każdy pojazd, sparaliżowali ruch na wschodniej granicy Polski i strefy Schengen.

Nie tylko ciężarówki

Telewizyjne doniesienia pokazują kilometry ciężarówek czekających na granicy. Jednak protest ma o wiele szerszy zasięg. W portach morskich — kolejki i zalegające kontenery. Na lotniskach odprawia się tylko przesyłki, które naprawdę nie mogą czekać, jak krew czy żywe zwierzęta. Pociągami nie wozi się łatwo psujących się towarów, toteż celnicy nie mają powodu się spieszyć.

— W związku ze strajkiem celników wprowadzono ograniczenia przewozowe na granicach z Rosją — przejścia Braniewo-Mamonowo i Skandawa-Żeleznodorożnyj, oraz z Ukrainą — przejścia Wer-chrata-Rawa Ruska i Medyka-Mostiska. Przejścia na granicy z Białorusią pracują w miarę normalnie. Najtrudniejsza sytuacja jest na przejściu w Medyce — mówi Ryszard Wnukowski, rzecznik PKP Cargo.

— Strajk celników odbija się na kolei tak samo jak na innych gałęziach transportu. Mogę to pokazać na przykładzie Ukrainy, bo tam wozimy towary. W pierwszym dniu strajku stanęły dwa nasze pociągi. A ponieważ przejście graniczne zostało zablokowane, to nie mogliśmy uruchomić kolejnych. Nie ruszyły też te, które były już przygotowane do załadunku. W sumie mówimy o 160-200 wagonach — mówi Krzysztof Niemiec, członek zarządu ds. strategii w CTL Logistics.

Bez ucieczki

Przewoźnicy nie mają żadnego pola manewru. Jakąkolwiek drogą pociągi by jechały, i tak muszą przekroczyć granicę. A ta — jak wiadomo — stoi.

— Właściwie nie mamy szans ominąć strajku albo się przed nim zawczasu zabezpieczyć. Nie ma alternatywnej możliwości przewozu. Stoimy przed tym samym problemem, co przewoźnicy drogowi — jeżeli skierujemy skład na inne przejście, to po prostu stanie w innej kolejce. A przecież nie o to chodzi — zaznacza Krzysztof Niemiec.

Trudno wyliczyć, ile stracili przewoźnicy i ile by zarobili, gdyby nie strajk.

— Liczymy także utracone korzyści — czyli to, co moglibyśmy przewieźć, gdyby nie uniemożliwił nam tego strajk — wyjaśnia Krzysztof Niemiec.

Trwa też liczenie strat w PKP Cargo.

Krzysztof Niemiec nie wyklucza, że CTL Logistics będzie się ubiegać o odszkodowanie.

— Teoretycznie nasza wiarygodność nie ucierpiała, bo klienci zdają sobie sprawę, że przestoje nie są z naszej winy. Ale jeżeli wozimy koks, którego odbiorcy potrzebują do pracy ciągłej, to trudno by nie okazywali zniecierpliwienia — mówi Krzysztof Niemiec.

Na Wchodzie bez zmian

Choć z powodu protestu Służby Celnej przewozy kolejowe przez wschodnią granicę stały się niewykonalne, to i bez protestujących celników też nie są łatwe.

— Dostęp do kolejowych przejść granicznych nie jest równy dla wszystkich przewoźników. PKP Cargo traktują je jak swoją własność. Problemy są też po stronie naszych wschodnich sąsiadów. Przeładowanie trwa zbyt długo, zupełnie nie usprawiedliwia tego natężenie ruchu, które wcale nie jest duże — tłumaczy Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.

Dodaje, że wielkość przewozów zależy też od polityki. Polska ma dobre stosunki z Ukrainą i tu wymiana rośnie. Z Rosją następuje powolne przełamywanie lodów. Jednak Rosja promuje swoje porty morskie, więc przewoźnikowi bardziej opłaca się dowieźć towar na statek, niż transportować go koleją. Kiedy Rosja zrówna opłaty za dostęp do torów prowadzących na zachód z tymi za tory do portów, kolejowy ruch przez wschodnią granicę Unii na pewno się ożywi. Jednak zanim nie rozwiążemy problemów infrastrukturalnych, Polska nie będzie krajem naprawdę tranzytowym. Fundusze europejskie przeznaczone na modernizację infrastruktury kolejowej, w tym torów, zostaną wydane głównie na naprawę tych dróg, którymi jeżdżą pociągi pasażerskie. Przewozy towarowe muszą jeszcze poczekać.

— W zeszłym tygodniu miał miejsce pilotażowy przejazd pociągu z Chin do Hamburga. Pociąg jechał piętnaście dni, w tym 22 godziny przez Polskę. Na granicy Unii Europejskiej stał tylko cztery godziny. To absolutny rekord, ponieważ nie zdarza się, by pociąg stał tam tak krótko. Jednak przejazd był pokazowy i wszystkim zależało, by się powiódł. Pokazał, że można sprawnie przejechać przez Polskę koleją. Wystarczy tylko trochę dobrej woli — podsumowuje Adrian Furgalski.

Agata Hernik

Możesz zainteresować się również: