
Zdecydowanie najsłabiej zaprezentowała się prestiżowa średnia przemysłowa Dow Jones, która niemal do połowy sesji znajdowała się poniżej kreski i dopiero druga część notowań przyniosła wyraźniejsze wybicie.
Warto jednak podkreślić, że obroty były znacznie poniżej średniej, a trzy z najgorszych wyników w tym roku odnotowano właśnie w bieżącym tygodniu.
Przewaga strony popytowej to wynik reakcji inwestorów na gołębie wypowiedzi przedstawicieli władz monetarnych, którzy kolejny raz zapewnili, że bez wyraźnych i mocnych dowodów na trwały trend wzrostowy w gospodarce i zdecydowanej poprawy na rynku pracy nie ma co nawet dyskutować o wychodzeniu z ultraliberalnej polityki monetarnej. Chyba, że… inflacja zaskoczy bankierów i okaże się wyższa od przyjętych celów.
Na razie jednak, nawet sam przewodniczący Fed Jerome Powell uspokaja, że „wszystkie znaki na ziemi i niebie” wskazują, że silna presja inflacyjna ma jedynie czasowy charakter i wynika zarówno z ponownego otwierania się gospodarki, zwiększania wydatków m.in. przez konsumentów, jak i problemów z łańcuchami dostaw.
Tymczasem James Bullard, szef oddziału Banku Rezerw Federalnych z St. Louis podkreślił, że dopóki trwać będzie pandemia, bank centralny nie może ograniczać programu skupu aktywów.
Nadal powodem do niepokoju pozostaje sytuacja na rynku pracy. Zaprezentowane w czwartek dane o tzw. nowych bezrobotnych za poprzedni tydzień zaskoczyły wzrostem ich liczby. Oczekuje się jednak, że wraz z postępującym programem szczepień i ożywieniem gospodarczym będzie zauważalny postęp i w tym segmencie. Aktualnie jednak, w całej amerykańskiej gospodarce jest o około 8,4 mln miejsc pracy mniej niż w szczycie ostatniego boomu w lutym 2020 r.
Ogromnym wsparciem dla indeksów, z uwagi na wagę ich udziałów, były walory czołowych spółek technologicznych. Drożały m.in. papiery Apple, Microsoftu, Alphabet i Amazona.
Na wartości zyskiwały udziały Tesli. Producent samochodów elektrycznych może zostać największym beneficjentem proponowanego przez administrację prezydenta Joe Bidena programu o wartości 74 mld USD mającego na celu zwiększenie udziału pojazdów elektrycznych.
Wśród istotnych dla handlujących akcjami informacji był drugi z rzędu spadek rentowności amerykańskich obligacji, w tym benchmarkowych papierów 10-letnich. Zeszła ona w pobliże 1,625 proc. podczas gdy w szczycie pod koniec marca kształtowała się na poziomie 1,776 proc.
Taniała też ropa, na co wpłynęło ożywienie obaw o przyszły poziom popytu, negatywnie przekładając się na wyceny akcji koncernów paliwowo-energetycznych. Drożało z kolei złoto, którego wycena znalazła się na najwyższym poziomie od lutego.
Na zamknięciu sesji indeks blue chipów DJ IA rósł o 0,17 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 zwyżkował o 0,42 proc. zaś technologiczny Nasdaq zyskiwał 1,03 proc.