Kolejowe tory tylko dla wybranych

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-03-21 00:00

Konkurencja na kolei? Tak, ale tylko wtedy, gdy mocno nie pogorszy rentowności zasiedziałego przewoźnika.

Konkurencja na kolei? Tak, ale tylko wtedy, gdy mocno nie pogorszy rentowności zasiedziałego przewoźnika.

Ministerstwo Infrastruktury (MI) przygotowało projekt nowelizacji ustawy o transporcie kolejowym. Miała zliberalizować rynek kolejowy i zwiększyć konkurencję, ale niektóre zapisy mogą tylko umocnić pozycję firm z grupy PKP. Oto przykład.

"Regulator [czyli Urząd Transportu Kolejowego, UTK — red.] miałby możliwość odmowy dopuszczenia do infrastruktury kolejowej przewoźnika, który w istotnym stopniu powodowałby zmniejszenie rentowności usługi publicznej realizowanej na określonej linii" — czytamy w projekcie ustawy.

Co znaczy w istotnym stopniu, będzie oceniał prezes UTK.

Pytanie o rekompensaty

— To niefortunny zapis, który usankcjonuje monopol PKP Intercity np. na liniach z Warszawy do Gdańska czy Krakowa — uważa Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego.

Chodzi o to, by kolejowej firmie opłacało się wprowadzić na nie kosztowne pociągi Pendolino.

PKP Intercity jest innego zdania.

— UTK ma prawo nie wpuścić innego przewoźnika tylko na linię kolejową objętą umową z Ministerstwem Infrastruktury lub marszałkami województw. Ideą takich umów jest zapewnienie połączeń ważnych społecznie, których na zasadach komercyjnych nie chce obsługiwać żaden przewoźnik, bo przychody ze sprzeda- ży biletów nie pokryłyby kosztów — wyjaśnia Małgorzata Sitkowska, rzecznik PKP IC.

Dodaje, że jeśli przewoźnik mający taką umowę z MI zacznie tracić pasażerów na rzecz rywala i ponosić z tego powodu jeszcze większe straty, to straci na tym w konsekwencji budżet państwa dopłacający do objętego umową połączenia.

— Rozumiem, że budżet chce chronić połączenia, na których rekompensuje nierentowne przejazdy, ale będę radził posłom, by pracując nad nowelizacją, dołączyli do ustawy punkt mówiący o tym, że przy wydawaniu decyzji o dostępie nowego podmiotu do linii należałoby przeanalizować przydzielane na nią rekompensaty. Skoro kilka podmiotów zechce świadczyć usługi na danej linii, to może wcale nie trzeba do niej dopłacać — mówi Adrian Furgalski.

Rozjemca w akcji

Nowe prawo umożliwi UTK włączanie się w negocjacje o dostęp do torów, w tym wyznaczania czasu ich trwania. Jeśli termin upłynie albo przewoźnik nie porozumie się z zarządcą linii (czyli PKP PLK), o jej udostępnieniu zdecyduje szef UTK. W ten sposób MI chce nieco ograniczyć dominację PKP i ułatwić dostęp do torów na równych zasadach wszystkim przewoźnikom. To ważne, bo prywatni gracze skarżą się, że na torach są gorzej traktowani niż państwowy monopolista.