Konkurencja na kolei? Tak, ale tylko wtedy, gdy mocno nie pogorszy rentowności zasiedziałego przewoźnika.
Ministerstwo Infrastruktury (MI) przygotowało projekt nowelizacji ustawy o transporcie kolejowym. Miała zliberalizować rynek kolejowy i zwiększyć konkurencję, ale niektóre zapisy mogą tylko umocnić pozycję firm z grupy PKP. Oto przykład.
"Regulator [czyli Urząd Transportu Kolejowego, UTK — red.] miałby możliwość odmowy dopuszczenia do infrastruktury kolejowej przewoźnika, który w istotnym stopniu powodowałby zmniejszenie rentowności usługi publicznej realizowanej na określonej linii" — czytamy w projekcie ustawy.
Co znaczy w istotnym stopniu, będzie oceniał prezes UTK.
Pytanie o rekompensaty
— To niefortunny zapis, który usankcjonuje monopol PKP Intercity np. na liniach z Warszawy do Gdańska czy Krakowa — uważa Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego.
Chodzi o to, by kolejowej firmie opłacało się wprowadzić na nie kosztowne pociągi Pendolino.
PKP Intercity jest innego zdania.
— UTK ma prawo nie wpuścić innego przewoźnika tylko na linię kolejową objętą umową z Ministerstwem Infrastruktury lub marszałkami województw. Ideą takich umów jest zapewnienie połączeń ważnych społecznie, których na zasadach komercyjnych nie chce obsługiwać żaden przewoźnik, bo przychody ze sprzeda- ży biletów nie pokryłyby kosztów — wyjaśnia Małgorzata Sitkowska, rzecznik PKP IC.
Dodaje, że jeśli przewoźnik mający taką umowę z MI zacznie tracić pasażerów na rzecz rywala i ponosić z tego powodu jeszcze większe straty, to straci na tym w konsekwencji budżet państwa dopłacający do objętego umową połączenia.
— Rozumiem, że budżet chce chronić połączenia, na których rekompensuje nierentowne przejazdy, ale będę radził posłom, by pracując nad nowelizacją, dołączyli do ustawy punkt mówiący o tym, że przy wydawaniu decyzji o dostępie nowego podmiotu do linii należałoby przeanalizować przydzielane na nią rekompensaty. Skoro kilka podmiotów zechce świadczyć usługi na danej linii, to może wcale nie trzeba do niej dopłacać — mówi Adrian Furgalski.
Rozjemca w akcji
Nowe prawo umożliwi UTK włączanie się w negocjacje o dostęp do torów, w tym wyznaczania czasu ich trwania. Jeśli termin upłynie albo przewoźnik nie porozumie się z zarządcą linii (czyli PKP PLK), o jej udostępnieniu zdecyduje szef UTK. W ten sposób MI chce nieco ograniczyć dominację PKP i ułatwić dostęp do torów na równych zasadach wszystkim przewoźnikom. To ważne, bo prywatni gracze skarżą się, że na torach są gorzej traktowani niż państwowy monopolista.