Dziś przyjeżdża do Polski unijna misja, która prześwietli problemy w handlu z Rosją. Bez jej udziału nie da się ich rozwiązać.
Po wielu miesiącach odsuwania problemu Komisja Europejska postanowiła uczynić krok w kierunku rozwiązania problemu handlowego na linii Warszawa — Moskwa i wysłała nad Wisłę specjalną misję. Do piątku czterech jej przedstawicieli będzie badać dokumenty wystawiane przez polską weterynarię, powody wprowadzenia przez Rosję blokady, a także ustalać stan rozmów technicznych.
— Komisję będą interesować procedury, jakim podlegała polska wysyłka do Rosji po podpisaniu porozumienia między Komisją Europejską a Moskwą 2 września 2004 r. Inspektorzy będą także drążyć historię towaru idącego przez Polskę tranzytem (np. z USA) — mówi Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Dodaje, że do rozwiązania w zasadzie pozostały dwa największe problemy: wyznaczenie przejść granicznych, przez które ma się odbywać eksport, oraz kontrola wszystkich towarów unijnych.
— Ze stroną rosyjską pozostajemy cały czas w kontakcie, ale bez pośrednictwa Brukseli nie jesteśmy w stanie sfinalizować rozmów. Rosja postawiła wymogi, których jako członek Unii nie możemy spełnić — wyjaśnia Krzysztof Jażdżewski.
Jego zdaniem, koncepcja wysyłki tylko przez przejście w Bezledach w obwodzie kaliningradzkim, która jest jednym z możliwych rozwiązań, sprawiałaby duże problemy logistyczne. Dlatego eksport powinien odbywać się także przez przejścia graniczne z Białorusią i Ukrainą.