KONFLIKT ZASZKODZIŁ WALCOWNI JEDNOŚĆ

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-04-27 00:00

KONFLIKT ZASZKODZIŁ WALCOWNI JEDNOŚĆ

WRJ twierdzi, że Stalexport świadomie opóźnia inwestycję. Stalexport oskarża walcownię o brak kontroli nad wydatkami

STALOWY ATAK: WRJ, kierowana przez Jana Korzeńca, oskarża Stalexport, którego prezesem jest Ryszard Harhala (na zdjęciu), że pod naciskiem EBOR wycofuje się z hutniczych inwestycji. fot. Borys Skrzyński

Stalexport zarzuca zarządowi Walcowni Rur Jedność w Siemianowicach brak kontroli nad wydatkami inwestycyjnymi. Szefowie WRJ oskarżają katowicką spółkę o hamowanie realizacji stalowego projektu. Spór opóźni inwestycję o co najmniej 8 miesięcy i przyniesie wzrost wydatków minimum o 100 mln zł.

W lipcu 2000 roku Walcownia Rur Jedność miała zakończyć budowę walcowni ciągłej rur bez szwu. Jednak zdaniem Ryszarda Harhali, prezesa Stalexportu (firma posiada 16,6 proc. udziałów WRJ), realizacja projektu opóźni się o co najmniej osiem miesięcy. Jego zdaniem, budżet inwesty- cji, ustalony 31 stycznia na 475 mln zł, zostanie przekroczony o 104 mln zł. Prezes Stal- exportu oskarża szefów WRJ o brak kontroli nad wydatkami inwestycyjnymi.

Walcownia się broni

Tymczasem zarząd WRJ atakuje katowicką spółkę i jednego z jej wiodących właścicieli — Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. W piśmie wystosowanym 9 marca zarząd WRJ stwierdził: „Stalexport SA od momentu wejścia udziałowego Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju do Spółki w I kw. 1998 r. pod jego naciskiem zaprzestał realizacji swoich zobowiązań. Od tego czasu trwa bezprzykładna ingerencja EBOR-u w działania Spółki, mająca na celu zablokowanie inwestycji”. Nieoficjalnie przedstawiciele WRJ twierdzą, że EBOR usiłuje chronić interesy zachodnich producentów rur.

Pytani przez nas analitycy sądzą, że Stalexport działa być może na własną korzyść. Walcownia Jedność bardzo waży na jego finansach. Poza zaangażowaniem kapitałowym, Stalexport udzielił też gwarancji i poręczeń na 230 mln zł, a pośrednio na dalsze 200 mln zł. Tymczasem w ubiegłym roku Stalexport stracił na operacyjnej działalności ponad 25 mln zł. Rok wcześniej giełdowa spółka miała zysk operacyjny wysokości blisko 54 mln zł.

Przedstawiciele WRJ podkreślają, że katowicka spółka miała objąć udziały walcowni na kwotę 65 mln zł, tymczasem do 9 marca dokapitalizowała spółkę jedynie 16 mln zł.

Zbigniew Obarzanowski, pełnomocnik ds. obsługi władz spółki w Stalexporcie, przyznaje, że na razie opóźnia się proces rejestracji podwyższenia kapitału WRJ. Dodaje jednak, że będzie się on odbywać zgodnie z wcześniejszym harmonogramem.

Bankowa dyscyplina

— Do połowy marca zgłoszono do rejestracji podwyższenie kapitału do 110 mln zł, a 20 kwietnia — do 127 mln zł — dodaje Zbigniew Obarzanowski.

Zapewnia on również, że do końca czerwca kapitał zakładowy WRJ wzrośnie do 148 mln zł. Powód? Konsorcjum bankowe z Bankiem Śląskim na czele obiecało wcześniej udzielić WRJ 253 mln zł kredytu na inwestycję w rury. Uwarunkowało jednak swoją decyzję podwyższeniem do 148 mln zł kapitału walcowni przez jej udziałowców. Takie zobowiązanie wzięli na siebie m.in. Huta Jedność i Stalexport.

Zarząd WRJ — nie mogąc wcześniej uzyskać środków od udziałowców — walczył o dokapitalizowanie m.in. przez Agencję Rozwoju Przemysłu i Fundusz Górnośląski. Pierwsza instytucja dała jednak wcześniej jedynie 1 mln zł. Fundusz natomiast miał podjąć decyzję o zaangażowaniu się w walcownię na początku 1999 roku. Nie dokapitalizował jednak WRJ do tej pory, choć jego przedstawiciele deklarują, że wesprą tę inwestycję.

Jeśli zarząd WRJ nie zapewni przedstawicieli Banku Śląskiego, że spółka znajdzie chętnych do dokapitalizowania (bądź nie uczynią tego udziałowcy), to bank grozi, że do końca kwietnia podejmie czynności przygotowawcze do ostatecznego wypowiedzenia umów kredytowych i wdroży ich windykację. W piśmie zarządu banku zaakcentowano „niekonstruktywny — ze strony Stalexportu — przebieg dyskusji” na NZWA, co pośrednio potwierdza stanowisko WRJ.

Zbigniew Obarzanowski przyznaje, że opóźnienia związane z rejestracją kapitału powodują zaniepokojenie banku, pogarszają płynność spółki i stwarzają zagrożenie dla inwestycji, dalej jednak dodaje, że zaawansowanie projektu (około 60 proc.) oraz zabezpieczenia kapitałowe nie dają podstaw, by twierdzić, że inwestycja jest zagrożona.