Pozytywna wiadomość dla rynku to czasem brak złych wiadomości. Tak można podsumować to, jak przedstawiciele firm zarządzających aktywami oceniają ogłoszony w ubiegłym tygodniu plan podziału aktywów otwartych funduszy emerytalnych (OFE). Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów (KERM)przyjął rekomendację, zgodnie z którą jedna czwarta z ponad 145 mld zł aktywów OFE trafi do funduszu rezerwy demograficznej, a 75 proc. do funduszy inwestycyjnych, w które zostaną przekształcone fundusze emerytalne.

Polacy będą mieli ich jednostki uczestnictwa. W reakcji na tę informację, w zaledwie kilkadziesiąt minut indeks WIG20 zwyżkował w czwartek 22 grudnia o 0,8 proc. W przedświąteczny piątek było już spokojnie, spokojnie też do informacji podchodzą szefowie TFI. — Propozycja zmian trzęsienia ziemi raczej nie wywoła. Rynek był pogodzony z myślą, że pozostała część OFE zostanie przejęta. Przyjęty scenariusz to mniejsze zło. Spółki nie będą nacjonalizowane, a takie ryzyko wisiało nad GPW. Teraz miejmy nadzieję, że pozostałe aktywa OFE zostaną przekazane w prywatne ręce — mówi Grzegorz Mielcarek, prezes Corum TFI.
Rekomendacje KERM wpisują się w zaproponowany przez Ministerstwo Rozwoju Program Budowy Kapitału. Zgodnie z jego założeniami, powszechne towarzystwa emerytalne (PTE) miałyby zostać przekształcone w towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI). W miejsce zlikwidowanego drugiego filara emerytalnego proponuje się zakładowe programy kapitałowe, które musiałyby obowiązkowo powstać w każdej firmie zatrudniającej przynajmniej 20 pracowników.
Prywatne lepsze od państwowego
Wciąż nie są natomiast znane szczegóły programu i nie wiadomo, jaki kształt przybiorą ostateczne rozwiązania, co także rodzi znaczne wątpliwości w branży TFI. Dużą zagadką pozostaje sposób, w jaki aktywa zostaną przeniesione, oraz polityka inwestycyjna przyszłych funduszy. Decyzja o końcu OFE w tej formie, w jakiej funkcjonują od 2014 r., to więc tylko początek procesu, którego wynik zobaczymy za kilka-kilkanaście lat.
— Dla giełdy i akcjonariuszy to, że pieniądze zostaną przeniesione w stronę rozwiązań bardziej prywatnych, jest z całą pewnością pozytywne. Ale dużo zależy od sposobu, w jaki to nastąpi. 75 proc. aktywów, które w tym scenariuszu mają trafić na IKE, wyjściowo będzie w przeważającej mierze składać się z polskich akcji. Natomiast dobry portfel emerytalny nie powinien opierać się na jednej klasie aktywów — uważa Zbigniew Wójtowicz, prezes Investors TFI.
Po zmianach, które weszły w życie na początku 2014 r., OFE straciły możliwość inwestowania w obligacje skarbowe, przez co stały się de facto funduszami akcji polskich, które stanowią obecnie około 75 proc. wartości portfela.
— Jeżeli fundusze będące następcami OFE będą miały inną politykę inwestycyjną od poprzedników, może to doprowadzić do krótkookresowego zwiększenia podaży na GPW, w czasie kiedy portfele będą przebudowywane. Na dłuższą metę jednak bardziej elastyczna polityka będzie korzystna dla klientów, bo umożliwi większy zakres konkurencji między funduszami. Obecnie konkurencja między OFE jest dość ograniczona — twierdzi Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI. Choć w krótkim terminie dla GPW może to oznaczać podwyższoną zmienność, to zmiany są postrzegane pozytywnie w długim terminie.
— Dla rynku najlepszą informacją jest to, że w dłuższej perspektywie mogą spodziewać się systematycznych napływów nowych porcji kapitału. Myślę, że taki scenariusz rynek będzie wyceniał w najbliższym czasie. Co więcej, oznacza to mniejsze ryzyko podaży akcji niektórych spółek na GPW. To także pozytywna wiadomość dla rynku — ocenia Piotr Szulec, dyrektor w Pioneer Pekao TFI.
Kształtowanie świadomości
Duże nadzieje wiązane są ze zmianą nastawienia Polaków do inwestowania, które potencjalniemogłyby przynieść zmiany. Dziś stosunkowo niewielu Polaków oszczędza poprzez PPE, IKE i IKZE i w dłuższym okresie działania proponowane przez Ministerstwo Rozwoju mogą, zdaniem Zbigniewa Wójtowicza, pozytywnie wpłynąć na świadomość Polaków w tym zakresie.
— Wszystko, co buduje kapitał, jest dobrą informacją. Z punktu widzenia zachęcenia Polaków do oszczędzania to bardzo dobry ruch. Co prawda nie znamy szczegółów na temat tego, jak w praktyce miałyby wyglądać zapowiadane zmiany, ale samo to, że Polacy będą mieli możliwość oszczędzania w formie, która będzie miała realną i wymierną wartość, jest pozytywne — dodaje Piotr Szulec.
Realne przekazanie akcji polskich spółek zgromadzonych przez OFE w ręce przyszłych emerytów oddala także ryzyko ich nacjonalizacji. Jeżeli proponowane zmiany wejdą w życie, nie będzie wątpliwości, czy kapitał ten jest prywatny, czy państwowy, i pozostanie on odporny na przyszłe zmiany polityki rządu w tym zakresie. Dzięki temu spada prawdopodobieństwo marginalizacji warszawskiej giełdy.
— Dla GPW ten scenariusz jest lepszy od najczarniejszego, czyli nacjonalizacji OFE. Giełda w Warszawie nadal ma szanse się rozwijać, przyciągać nowe spółki i odgrywać ważną rolę w polskiej gospodarce. Bez OFE warszawska GPW spadłaby do tej samej ligi co Praga czy Budapeszt — podsumowuje Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.