Konieczny będzie import zbóż
Świąteczny nastrój panuje na parkietach giełd towarowych. Nawet mimo wyraźnego niedoboru zbóż, w ostatnich dniach nie było problemów z ich zakupem. Tymczasem, jak wynika z najnowszej publikacji GUS, braki na rynku mogą być duże.
— Najważniejszym wydarzeniem ostatnich dni była publikacja przez GUS szacunkowych danych o produkcji głównych upraw rolnych w 2000 roku. Według nich, zbiory zbóż wyniosły ogółem 22,3 mln ton, czyli o 3,4 mln ton mniej niż w 1999 roku. Największy ubytek produkcji zanotowano w zbiorach żyta — blisko 1,2 nln ton mniej niż przed rokiem. Mniej też jest pszenicy (600 tys. ton), jęczmienia (600 tys. ton) oraz pszenżyta (200 tys. ton) — wymienia Piotr Beśka, analityk gdańskiego Eternus Brokers.
Wyliczenia GUS mają doskonałe odzwierciedlenie w praktyce. Najbardziej poszukiwanym zbożem jest żyto. Również nieprzypadkowo to ziarno notuje rekordowe wzrosty notowań.
— W celu zlikwidowania luki podażowej niezbędny był import w ramach kontyngentu bezcłowego. Jednak i to nie powstrzymało wzrostu cen żyta. W ostatnich tygodniach zaczęło również brakować zbóż paszowych. Poszukiwana jest przede wszystkim pszenica paszowa. Rośnie zainteresowanie jęczmieniem oraz pszenżytem — zauważa Piotr Beśka.
W tej sytuacji nie ma większych wątpliwości, że konieczny będzie import ziarna. Być może dojdzie do roszad w bezcłowym kontyngencie.
— Wiadomo, że będzie kontyngent na bezcłowy import 400 tys. ton pszenicy z krajów UE. Niektórzy importerzy spodziewają się też kontyngentu na żyto oraz jęczmień. Coraz głośniej mówi się też o podobnych dostawach dla Agencji Rynku Rolnego. Zanosi się więc na dodatkowe dostawy ziarna na rynek, a więc zwiększenie ogólnej podaży zbóż. W tej sytuacji wstrzymywanie się w tej chwili ze sprzedażą zbóż przez krajowych dostawców może w następnym roku nie przynieść oczekiwanych rezultatów w postaci wysokich cen transakcyjnych, na tyle wysokich, aby pokryły one koszty składowania oraz dały odpowiedni zysk — sygnalizuje Piotr Beśka.