Konkurenci czasami działają razem

Kamil Kosiński
opublikowano: 2005-03-30 00:00

Konkurencja konkurencją, ale zdarza się, że przy wdrożeniu potencjalni konkurenci współpracują. Nie wszyscy są jednak do tego przekonani.

Choć firmy wdrażające systemy ERP pochodzące od tego samego producenta konkurują ze sobą, to przy realizacji dużych projektów, związanych z takimi aplikacjami jak Oracle e-Buisnees Suite czy mySAP ERP, wcale nierzadko konsultanci wdrożeniowi z różnych firm spotykają się.

— Te firmy konkurują ze sobą prawie zawsze i prawie wszędzie, ale takie sytuacje się zdarzają. Dotyczy to zwłaszcza spółek powiązanych ze sobą kapitałowo. Konsultanci Prokomu pojawią się raczej na wdrożeniu prowadzonym przez Softbank niż Computerland — zaznacza Paweł Piwowar, prezes Oracle Polska.

Niekiedy, przy tym samym projekcie pracują jednak konsultanci z firm w ogóle ze sobą nie związanych. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy kontrakt podpisał sam producent aplikacji. Występując w roli generalnego wykonawcy dobiera on sobie brakujących specjalistów zlecając określone prace firmom partnerskim. Zdarza się też, że w projekcie uczestniczy kilka firm, gdyż od samego początku razem składały ofertę.

— Klasyczne konsorcjum to bardzo niekorzystne rozwiązanie dla przedsiębiorstwa, w którym prowadzone będzie wdrożenie. W takim układzie wszyscy wykonawcy odpowiadają solidarnie, a to oznacza, że klient tak naprawdę nie wie, kto odpowiada za co — uważa Paweł Piwowar.

Mali wolą samodzielność...

Na rynku systemów ERP dla mniejszych przedsiębiorstw do takich układów z reguły nie dochodzi. Wdrożenia są dużo prostsze i jeśli jakaś firma ma konsultantów przeszkolonych do instalowania określonych aplikacji, to z reguły radzi sobie sama. Ponieważ w małych projektach marże są nieporównywalnie mniejsze, od tych z wdrożeń w dużych firmach, skłonność do dzielenia się nimi z kimś jeszcze jest również mniejsza.

— Robienie tego samego we dwóch nie ma sensu. Jeśli kontrakt zrealizuję samodzielnie, to po prostu więcej zarobię — podkreśla Marian Polski, prezes Centrum Komputerowego ZETO z Łodzi.

Jego zdaniem, współpraca wdrożeniowa z innym partnerem tego samego producenta aplikacji ERP ma sens tylko wtedy, gdy stworzył on jakiś wąsko wyspecjalizowany moduł, dający się łatwo integrować z głównym systemem.

...ale nie zawsze

Inne zdanie na ten temat ma szef szczecińskiej spółki ATS Systemy Informatyczne. Próbuje on współpracować z mniej doświadczonymi partnerami Microsoft Great Plains i, jak twierdzi, każdy na tym korzysta. ATS — bo może łatwiej wyjść poza lokalny rynek szczeciński, a mniej doświadczony integrator — bo wykazując się doświadczonym zespołem może pozyskać większy kontrakt.

— To nie my występujemy jako sprzedający, ale współpracujemy już na etapie prezentacji i analiz przedwdrożeniowych. Gdybyśmy włączali się do projektu już po podpisaniu umowy, mogłoby się okazać, że ktoś szuka pomocy dlatego, że z powodu braku doświadczenia obiecał klientowi rzeczy niewykonalne — tłumaczy Zbigniew Łyczakowski, prezes ATS Systemy Informatyczne.