Konto na paszport

Emil Górecki
opublikowano: 28-03-2007, 00:00

Banki w Irlandii i Wielkiej Brytanii kuszą Polaków tanimi przelewami pieniędzy do kraju i niedrogim korzystaniem z bankomatów.

Przez ostatnie dwa lata tylko do Wielkiej Brytanii napłynęło 265 tys. Polaków. Banki zwietrzyły szansę zysku. W Wielkiej Brytanii i Irlandii, w miejscach, gdzie emigranci z Polski osiedlają się najliczniej, polskojęzyczna obsługa, formularze i broszury w języku polskim to już standard— prynajmniej w oddziałach Nat West, Barclays, Lloyds czy HSBC. Ten trend zapoczątkował Lloyds TSB, otwierając na początku 2007 r. w Manchesterze pierwszą placówkę dla zagranicznych klientów. Bank ułatwił im zakładanie kont paszportowych, wymagając od nowych klientów jedynie dokumentu ze zdjęciem, a nie, jak dotychczas, zaświadczeń o zamieszkaniu i opłacaniu bieżących rachunków.

— Staramy się dopasować do oczekiwań ludzi, którzy dopiero co przybyli z zagranicy. Dlatego upraszczamy procedury otwierania rachunków bankowych. Widzimy duże zapotrzebowanie na specjalne usługi bankowe, w 2007 r. zamierzamy więc otworzyć kolejne w Wielkiej Brytanii międzynarodowe oddziały banku — zapowiada Gerrard Schmid, dyrektor ds. transakcji bankowych Lloyds TSB.

Dla przedsiębiorców

Niedawno Bank HSBC uruchomił w Londynie Polish Business Unit — oddział zapewniający emigracyjnym biznesmenom łatwy dostęp do usług finansowych. Bank chce obsługiwać zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorców.

— Proponujemy im polskojęzyczną obsługę i wszystkie usługi dla małego i średniego biznesu, jakie mamy w innych oddziałach HSBC. Ponadto dostępna jest usługa WordPay, czyli przelewy do Polski kwot powyżej 2 tys. funtów za 9-funtową opłatą, polskojęzyczne call center i uproszczenia we wpłatach i wypłatach gotówki — wylicza Catherine Cook z HSBC.

Bank ten nie zapomina także o indywidualnych klientach. Proponuje im obsługę w języku polskim i konto paszportowe zakładane na podstawie dokumentu tożsamości, karty płatnicze i kredytowe, tanie transfery pieniędzy do kraju czy pożyczki hipoteczne.

Okazuje się jednak, że — przynajmniej w części oddziałów — wszystko wygląda pięknie tylko na papierze.

— Z prasy i materiałów reklamowych wynika, że brytyjskie banki widzą w Polakach wartościowych klientów. Sprawdziłem to. Niestety, pracownicy call center często nic nie wiedzą o specjalnych usługach dla Polaków, polskojęzyczna obsługa jest nieliczna i zawalona pracą, a — mimo deklaracji — od nowych klientów wymaga się bieżących rachunków i dodatkowych danych — opowiada Jaromir Rutkowski, dziennikarz z londyńskiego tygodnika Polish Express.

Nasi w Ameryce

W Chicago — największym skupisku Polaków w USA — banki nie opracowały specjalnych usług dla polskich klientów. Bo tutejszej emigracji nie łączą już z krajem silne ekonomiczne związki. Polakom nie trzeba też pomagać przy formalnościach kredytowych na inwestycje w Polsce, ani ułatwiać przelewów do kraju. W takich sytuacjach korzystają z usług trzech firm, wyspecjalizowanych w przesyłaniu pieniędzy za granicę — Western Union, US Money Express i Doma Money Direct. Mimo to kilkanaście amerykańskich banków zatrudnia polskojęzyczny personel.

— Klientów traktujemy jednakowo. Bez względu na pochodzenie. Wszyscy korzystają z tych samych usług, a polskojęzyczna obsługa to ułatwienie w placówkach zlokalizowanych w miejscach dużych skupisk Polaków. Wielu bowiem nie mówi po angielsku. Podobnie jest z klientami innych narodowości. W dzielnicach meksykańskich personel mówi po hiszpańsku, we włoskich po włosku. To standard także w innych bankach w USA — zapewnia Grażyna Kolenda z Chase Bank z Chicago.

Podobnie w sąsiedniej Kanadzie — w Toronto działa Credit Union Polskich Parafii św. Stanisława i św. Kazimierza, największa polska instytucja finansowa poza krajem. Bank założony po wojnie przez Polonię i polski Kościół. Do dziś można tu liczyć na polskojęzyczną obsługę, ale usługi bankowe są takie same, jak w innych bankach. Łatwiej nawet prowadzić tu konto w dolarach amerykańskich niż w złotych.

Konkurencja goni

Emigracja młodych Polaków na zachód Europy — gdzie dobrze zarabiają — skłania również polskie banki do ekspansji w tym kierunku. Jednak większość z nich na razie nie potwierdza takich planów.

— Proponujemy przedsiębiorcom, którzy wyjechali z kraju, obsługę internetową, a także minimalne opłaty za przelewy zagraniczne: 0,2 proc. wartości przesłanej kwoty, ale nie mniej niż 9,5 zł. Nie chcemy wprowadzać od razu całego pakietu, lecz sukcesywnie dodajemy produkty, konkurencyjne dla oferty banków zagranicznych. W najbliższych miesiącach rozszerzymy propozycje dla Polaków, którzy otworzyli firmy na Zachodzie — zapowiada Alina Stachowiak z BZ WBK. n

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu