Firmy działające w UE często opóźniają wypłatę płatności. Najczęściej te z południa kontynentu. Także Niemcy często stosują tego typu praktyki.
Główną przyczyną, dla której zagraniczne firmy nie spłacają w terminie należności, jest ich zła kondycja finansowa.
— Chcąc poprawić swój standing, finansują swoją działalność zaciągniętymi kredytami kupieckimi — uważa Zbigniew Korzeniewski, kierownik windykacji międzynarodowej w firmie Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem.
Problem niespłacania należności występuje szczególnie często w krajach o wysokich wskaźnikach upadłości przedsiębiorstw. W ostatnim roku najwięcej wystąpiło ich we Francji, Niemczech, Włoszech oraz w Wielkiej Brytanii.
— Kapitał zakładowy, który musi wnieść udziałowiec do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Niemczech, wynosi 25 tys. euro, a w Wielkiej Brytanii — 1 funt. W efekcie tysiące firm zamiast rejestrować się np. w Niemczech, wybiera brytyjski adres. Łatwo się domyślić, że tacy przedsiębiorcy łatwo popadają w kłopoty finansowe — mówi Stanisław Wojtaszek, prezes Creditreform Polska.
Kto najgorszy?
Z badań przeprowadzonych przez firmę Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem wynika, iż najczęściej opóźnienia terminów płatności w stosunku do polskich przedsiębiorców dotyczą firm niemieckich (19 proc.), francuskich (19 proc.), angielskich (15 proc.) oraz belgijskich (12 proc.). W pewnym stopniu wynika to z faktu, iż są to główne kierunki polskiego eksportu.
Zdaniem wielu przedstawicieli firm windykacyjnych to przedsiębiorstwa z południa Europy: Włoch, Hiszpanii oraz Grecji są najbardziej znane z wydłużania terminów płatności. Z nich właśnie najtrudniej ściągnąć wierzytelność.
— Kontrahenci z Południa opóźniają płatności nawet do 180 dni. Pewien wpływ ma na to tamtejsza mentalność. Jednak np. w Hiszpanii kontrahenci nie płacą w terminie, ponieważ przepisy są zawiłe, a windykacja na drodze prawnej trwa tak długo, że dłużnik nie czuje żadnej presji, aby dotrzymywać terminów — wyjaśnia Joanna Syzdół, dyrektor działu windykacji w Coface Poland.
Waga informacji
Co ciekawe, przedstawiciele firm windykacyjnych uważają, że opóźnianie terminów płatności częściej przytrafia się firmom pochodzącym ze starych krajów UE.
— Stosunkowo szybko odzyskuje się należności z Litwy, Czech, Słowacji i Węgier. Przedsiębiorców z tych państw charakteryzuje dobra moralność płatnicza, a ewentualny brak możliwości odzyskania należności jest zazwyczaj spowodowany upadłością firmy — mówi Stanisław Wojtaszek.
Potwierdza to Peter Svancar, dyrektor słowackiego oddziału firmy Pragma Inkaso, która specjalizuje się w odzyskiwaniu długów z krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Jego zdaniem, tamtejsze firmy mają takie same, trudności z płatnościami jak polskie. Wynikają one przede wszystkim z problemów finansowych.
— Głównym utrudnieniem jest brak możliwości zdobycia wiarygodnych informacji o tamtejszych kontrahentach, co utrudnia ich dokładne sprawdzenie. Nie ma międzynarodowej bazy danych firm, która zawierałaby coś więcej o firmach niż tylko reklamy ich usług. Na Słowacji sprawdzaniem zagranicznych partnerów zajmują się najczęściej banki, ale na wyniki ich analiz trzeba poczekać nawet 3 miesiące — wyjaśnia Peter Svancar.
Uzyskanie wiarygodnych informacji o kondycji finansowej i praktykach płatniczych zagranicznego kontrahenta w krajach Europy Zachodniej jest dużo łatwiejsze. Jednak choć rynek obrotu informacjami gospodarczymi jest tam dużo bardziej rozwinięty, polscy przedsiębiorcy wciąż rzadko korzystają z usług wywiadowni.