W środę amerykańskie rynki akcji wzrosły głównie dzięki wiadomości, że prezydent Donald Trump zwolni na miesiąc z cła wprowadzonego dzień wcześniej import aut i części zamiennych z Kanady i Meksyku. Już po sesji pojawiły się doniesienia, że analogiczne działanie jest rozważane w przypadku produktów dla rolnictwa, m.in. nawozów. Notowanie kontraktów terminowych sygnalizuje, że nie zdołało to podtrzymać dobrych nastrojów. Na około dwie godziny przed rozpoczęciem sesji kontrakt na Średnią Przemysłową Dow Jones spadał o 0,8 proc., kontrakt na S&P500 tracił 1,0 proc., a kontrakt na Nasdaq 100 zniżkował o 1,2 proc. Niektórzy analitycy uważają, że wynika to z chłodnej kalkulacji inwestorów, którzy zdają sobie sprawę, że doraźne manipulacje cłami przez prezydenta nie załatwiają głównego problemu powodowanego przez jego politykę, czyli zagrożenia wzrostem inflacji i spowolnienia gospodarki.
Rynek coraz mocniej koncentruje się na piątkowym raporcie o rynku pracy w USA w lutym. Raport ADP opublikowany wcześniej w tym tygodniu był „zimnym prysznicem” i są obawy, że w piątek również może nastąpić rozczarowanie. W czwartek przed sesją podane zostaną dane o tzw. nowych bezrobotnych, a także bilansie handlowym USA w styczniu. Pojawi się również ostateczne oszacowanie jednostokowego kosztu pracy w ostatnim kwartale ubiegłego roku.
Handel przedsesyjny sygnalizuje, że spółki technologiczne mogą dziś ciągnąć rynek w dół. Najgłośniej jest o Marvell Technology. Akcje producenta chipów tanieją o 16 proc. z powodu rozczarowania jego prognozami. Inwestorzy sprzedają również akcje innych spółek branży, m.in. Nvidii (-2,3 proc.) i Intela (-1,35 proc.). Wśród technologicznych spółek widać również zwiększoną podaż papierów Palantir Technologies (-1,8 proc.) oraz Tesli (-2,0 proc.).
