Bazując na czwartkowych zamknięciach, indeks S&P 500, będący punktem odniesienia dla wielu analiz giełdowych ma szansę odnotować pierwszy zysk od czterech tygodni i przerwać najdłuższą spadkową serię od ponad roku.
Wczorajsza sesja na parkietach w USA zakończyła się spadkami indeksów, choć ich skala w porównaniu do poprzednich dni była ograniczona. Szczególnie w przypadku indeksu blue chipów, który stracił jedynie 0,03 proc.
W piątkowym kalendarium danych makro nie przewidziano istotnych odczytów z amerykańskiej gospodarki. Uwagę co najwyżej przykuć może wystąpienie przewodniczącego Rezerwy Federalnej z Nowego Jorku, Johna Williamsa oraz wywiad Austana Goolsbee z Chicago.
Czasami tego typu wystąpienia skutkują większymi ruchami na rynku, szczególnie jeśli oficjelom „wymknie” się coś pomiędzy wierszami.
Ostatnio decydenci z Fed gremialnie powtarzają, co zresztą podkreślił sam prezes Jerome Powell, że można założyć dwie obniżki stóp procentowych w tym roku, łącznie o 50 punktów bazowych. Tymczasem oczekiwania rynkowe są nieco większe i mówią o skali cięć sięgającej 70 pb, przy czym prawdopodobieństwo obniżki o 25 pb na nadchodzącym posiedzeniu w czerwcu wynosi około 70 proc.
Na nastrojach ciąży słaba prognoza FedEx, czołowej firmy kuriersko-logistycznej. Często jej wyniki i projekcje traktowane są jako swoisty barometr koniunktury panującej w globalnym handlu. Firma uzasadniła swoje rozczarowujące prognozy słabością i niepewnością w amerykańskim przemyśle w związku m.in. z wojną taryfową. W przedsesyjnym handlu akcje zniżkują o około 7 proc.
W nieco mniejszej skali ujawnia się korekta na walorach Nike. Również w przypadku giganta sektora odzieży i sprzętu sportowego podaż implikowana jest ostrzeżeniem związanym z przyszłymi wynikami.
Około godziny 13-tej polskiego czasu, na półtorej przed startem sesji kontrakty na indeks Dow Jones IA zniżkowały o 0,31 proc. Na szerszy wskaźnik S&P500 o 0,26 proc. Natomiast na Nasdaq 100 traciły 0,33 proc.
