Kontrolerzy NIK prześwietlają PPP

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-03-07 00:00

Na razie większość projektów jest oceniana pozytywnie. To pomoże w rozprawieniu się z „czwartym P”.

Poznańska spalarnia, zagospodarowanie terenów sopockiego dworca PKP, szpital żywiecki, termy gostynińskie — kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wzięli pod lupę inwestycje, które samorządy mają realizować w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Na stronach urzędu opublikowano 16 wystąpień pokontrolnych, w których NIK przyjrzała się ponad 30 projektom. Większość została oceniona pozytywnie.

— Pod koniec tego półrocza chcielibyśmy opublikować raport. Dziś trudno jest o wnioski, bo trwają kontrole — zaznacza Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

Kłopot z aquaparkami

Pozytywne oceny zebrały m.in. projekt zagospodarowania terenów dworca PKP w Sopocie, kompleks basenów mineralnych w Solcu-Zdroju (już gotowy), gdańskie parkingi i kolumbaria. Dobrze wypadły projekty medyczne (szpital w Żywcu i stacja dializ w Jaworznie), ale też przedsięwzięcia, na które nie podpisano umowy: ośrodek sportów zimowych i modernizacja kąpieliska Glinianki w Chełmie oraz parkingi i baseny w Poznaniu. Stolica Wielkopolski dostała też pozytywne oceny, zwłaszcza za spalarnię. Umowa w sprawie tej inwestycji niedługo ma zostać podpisana. NIK oceniła przedsięwzięcie jako „rzetelne, legalne i gospodarne”.

Nie wszyscy mają powody do zadowolenia. Cięgi zebrały władze Gostynina, w którym poszukiwano partnerów do zarządzania centrum handlowo-usługowym oraz do budowy term gostynińskich. NIK określił przygotowania władz jako nierzetelne, a postanowienia umowy jako niekorzystne dla miasta. Izba za niegospodarne uznała wydatkowanie 7,66 mln zł na rzecz koncesjonariusza wbrew postanowieniom umowy koncesji. Także wodne projekty w Sanoku i we Włocławku dostały negatywne oceny. Sporo zastrzeżeń NIK miała do samorządu Warszawy (choć ostatecznie dostał pozytywną ocenę). Ratusz rozpoczął (lub rozważa) takie projekty, jak wymiana wiat przystankowych, budowa parkingów, mieszkań komunalnych, modernizacja oświetlenia ulicznego i spalarni czy odbudowa statku Lubecki. Izba wytyka władzom Warszawy niską skuteczność działań przy realizacji PPP w porównaniu z przyjętymi założeniami. Wskazuje też na nieuporządkowaną organizację działań związanych z przygotowaniem PPP.

— Nie zgadzamy się z uwagami NIK. Nie możemy wdrażać projektów, jeśli nie jesteśmy do nich dobrze przygotowani, a nowe prawo dla projektów w PPP obowiązuje dopiero od 2009 r. i wciąż wszyscy się go uczymy. Dlatego nie spieszymy się z przedsięwzięciami i nie chcemy wdrażać niesprawdzonych rozwiązań na większą skalę. Dotychczas, miasto nie wycofało się z żadnego ogłoszonego projektu w PPP — mówi Paweł Pawłowski, zastępca dyrektora biura infrastruktury warszawskiego ratusza.

Inna miara PPP

— Ocena NIK znakomitej większości z zakończonych kontrolowanych projektów jest pozytywna. To cieszy. Jeżeli pojawiają się uwagi pokontrolne, dotyczą najczęściej braku odpowiednich analiz przedrealizacyjnych — mówi Bartosz Mysiorski z Fundacji Centrum PPP. Jego zdaniem, na świecie instytucje kontrolne w PPP odchodzą od wskazywania dysfunkcji i błędów na rzecz rekomendacji, co poprawić.

— Instytucjom kontrolującym zależy, aby raporty pokontrolne były dla podmiotów publicznych formą lekcji — mówi Bartosz Mysiorski.

— Sens kontroli jest dziś taki, by w ogóle poprawić zarządzanie projektami PPP — wtóruje Kacper Kozłowski z firmy doradczej Investment Support. Rafał Cieślak, radca prawny w Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Cieślak & Kordasiewicz, uważa, że wystąpienia pokontrolne NIK napawają optymizmem.

— Jak widać, w przypadku PPP nie ma się czego bać — oprócz niewielkich uchybień proceduralnych lub merytorycznych, zdecydowaną większość kontrolowanych projektów NIK oceniła pozytywnie. Co najważniejsze — wyniki kontroli obalają ostatecznie mit „czwartego P”, czyli prokuratora — w żadnym projekcie nie stwierdzono nieprawidłowości o podłożu korupcyjnym — mówi Rafał Cieślak.