W Polsce brakuje około 100 tys. kierowców zawodowych — szacuje firma doradcza PwC. Niedobór kadr jest jedną z głównych barier rozwoju firm transportowych. A fachowcy przewidują, że za 10 lat może brakować nawet 300 tys. szoferów — i to przy założeniu, że branża będzie się rozwijała wolniej niż teraz.

Wsparcie technologiczne
Na początku 2017 r. na ulice Singapuru wyjechały pierwsze autonomiczne ciężarówki. Przez trzy lata mają być testowane w ruchu ulicznym. Chodzi o tzw. zintegrowane konwoje (truck platooning), czyli łączenie samochodów ciężarowych w kolumny, w których kolejne auta automatycznie dostosowują się do sposobu jazdy pierwszego. Dzięki temu tylko pierwsza ciężarówka musi być kierowana przez człowieka — pozostałe powtarzają jej manewry. Idea takich konwojów rozwija się także w Europie i pewnie niedługo będzie je można zobaczyć na polskich drogach.
— To nie tylko sposób na obniżenie zapotrzebowania na kierowców, których w Europie coraz bardziej brakuje. Testy amerykańskiej firmy Peleton Technology pokazują, że dzięki zmniejszeniu odległości między autami można poprawić aerodynamikę kolumny i zredukować spalanie paliwa o 4,5 proc. w aucie głównym, a aż o 7-10 proc. w pozostałych. Można więc śmiało mówić o znaczącej oszczędności i redukcji emisji dwutlenku węgla. Ciężarówki jadące bliżej siebie zajmują także mniej miejsca, co pozwoli zmniejszyć zakorkowanie dróg i poprawić płynność ruchu — opowiada Paweł Rymarowicz, dyrektor do spraw operacyjnych Raben Logistics Polska.
Entuzjaści zwracają też uwagę na bezpieczeństwo. Zintegrowane konwoje wykorzystują najnowsze technologie, które ograniczają ryzyko błędu popełnionego przez człowieka. Na przykład DAF deklaruje, że stosowany w jego ciężarówce system pozwala zareagować na hamowanie pojazdu przed nią 25 razy szybciej, niż zrobiłby to człowiek.
— Sprawy bezpieczeństwa podnoszą jednak także ludzie sceptyczni wobec truck platooningu. Zwracają uwagę, że zakłócenie łączności między pojazdami mogłoby mieć fatalne skutki. Polegający na technologii kierowca nie byłby tak uważny jak podczas tradycyjnej jazdy. W wielu sytuacjach mógłby nawet mieć problemy z odpowiednio szybką reakcją na potencjalne zagrożenie — informuje Paweł Rymanowicz.
Bliżej niż myślisz
Samojeżdżące ciężarówki podobnie jak autonomiczne samochody osobowe wydają się pieśnią przyszłości, ale już się na drogach pojawiają. Według różnych szacunków za 15, najdalej 20 lat będą tak powszechne jak dziś transport publiczny. Także zintegrowane konwoje już się pojawiają w ruchu ulicznym. Ich wprowadzenie na początku tego roku przez singapurski port (z wykorzystaniem rozwiązań dostarczonych przez Scanię i Toyotę) wpisuje się w strategię inteligentnego miasta (smart city) realizowaną tam od kilku lat. Autonomiczne ciężarówki dołączą na tamtejszych ulicach do autonomicznych taksówek (wprowadzonych w sierpniu 2016 r.) i autobusów (jeżdżą od października 2016 r.).
— Europa nie pozostaje w tyle. Z inicjatywy Holandii, która przewodniczyła UE w 2016 r., zorganizowano European Truck Platooning Challenge — pierwszą transgraniczną inicjatywę truck platooningową na świecie. Sześciu producentów samochodów ciężarowych [DAF, Iveco, Man, Mercedes, Scania i Volvo — red.] zorganizowało na drogach publicznych zintegrowane konwoje z różnych europejskich miast do Rotterdamu. Najdłuższa trasa, pokonana przez Scanię, liczyła ponad 2 tys. km — opowiada Paweł Rymanowicz.
Nie ma już technologicznych barier dla komercyjnego wykorzystania zintegrowanych konwojów przez europejskich operatorów logistycznych. Przeszkodą są koszty. Wdrożenie systemu wymaga nie tylko inwestycji w nowoczesne auta i szkolenia kierowców, ale też wynegocjowania korzystnych warunków ubezpieczenia pojazdów i ładunków. Zdaniem Andrzeja Szymańskiego, szefa spółki Dartom, autonomiczne samochody ciężarowe to przyszłość branży transportowej.
— Samochody bez kierowcy już pojawiają się na naszych drogach, choć na razie testowo i eksperymentalnie — mówi Andrzej Szymański. Dodaje, że takie rozwiązania mogą zlikwidować wiele problemów. Na przykład dzisiaj jest za mało miejsc parkingowych przy autostradach. Kiedyś nie będą jednak tak potrzebne, ponieważ pojazd bez kierowcy może jechać bez przerwy. Kradzieże najczęściej zdarzają się właśnie na parkingach. A w przyszłości ciężarówki nie będą tam stały, bo pojadą bez postojów z punktu załadunku do miejsca rozładunku.
— Wydaje się, że wprowadzenie pojazdów autonomicznych oznacza same korzyści, bo wpłynie także pozytywnie na sprawę najważniejszą, czyli bezpieczeństwo na drogach. Wyczekujemy na tę rewolucję w transporcie drogowym — komentuje Andrzej Szymański.