Kopanie się ze stadem

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-05-12 00:00

Przed piątkową batalią o los rządu Marka Belki oba obozy zwierają szyki. Na wczorajszym posiedzeniu Rada Ministrów przyjęła założenia exposé, premier uzyskał dla swojego programu imprimatur głowy państwa, a następnie Aleksander Kwaśniewski rozpoczął konsultacje polityczne, czyli mówiąc wprost — namawianie klubów sejmowych do zatwierdzenia pierwszego w dziejach III RP rządu prezydenckiego.

Również po stronie parlamentu nastąpiły przesunięcia, czyniące grunt pod rządem jeszcze bardziej grząskim. Interesowna zbieranina Romana Jagielińskiego i Tomasza Mamińskiego zorientowała się, że najwyższy czas opuszczać tonącą lewicową tratwę i zaczęła „programowo” obwąchiwać się z Samoobroną. Okazało się przy tym, iż równie „programowe” porozumienie koalicyjne z SLD i UP zostało zawarte przez FKP jedynie z... rządem Leszka Millera i można już uważać je za wygasłe.

Premier nominat zachowuje akademicki spokój i abstrahuje od rozwoju politycznej sytuacji. Podkreśla, że nie interesują go partyjne rozrachunki — tak jakby wyświetlony w piątek wieczorem na sejmowej tablicy wynik głosowania nad wotum zaufania stawał się kwestią drugorzędną. Profesor Belka wygłosi po prostu wykład na temat dobrodziejstw dla kraju płynących z utrzymania się jego rządu do wiosny 2005 roku oraz niebezpieczeństw wiążących się z zerwaniem ciągłości władzy, co będzie naturalną konsekwencją rozpisania przez prezydenta wcześniejszych wyborów. Problem w tym, że tego wykładu nie bardzo będzie miał kto wysłuchać.

Rezygnując niemal dwa lata temu ze stanowisk wicepremiera i ministra finansów, Marek Belka jako przyczynę tamtej zaskaku- jącej decyzji podał niechęć do „kopania się z koniem”. Po powrocie z Iraku i zadekla- rowaniu podjęcia się utworzenia rządu, stwierdził, iż teraz sam będzie owym koniem. Wygląda jednak na to, że postanowił pokopać się z całym stadem — co prawda głównie wałachów, ale zawsze to stado...