Zachowawcza postawa inwestorów z pierwszych dwóch godzin pochodziła zapewne z obaw jakie wzbudziła posesyjna (w czwartek) prezentacja wyników kwartalnych trzech dużych amerykańskich spółek. Dokonania Microsoftu, Amazona i American Express rozczarowały graczy, którzy liczyli na kolejne pozytywne niespodzianki.
Nastroje poprawiła prezentacja trzech ważnych danych makro. Dla gospodarki eurolandu były to wskaźniki PMI sektora usług i przemysłu wytwórczego (odpowiednio wzrost do 45,6 i 46 pkt) oraz dla niemieckiej indeks IFO (wzrost do 87,3 pkt). We wszystkich wspomnianych przypadkach dane okazały się lepsze od prognoz specjalistów.
Ujemne otwarcie i pierwsze godziny handlu za oceanem, mimo niższego niż
oczekiwano spadku indeksu Uniwersytetu Michigan, zdopingowało na Starym
Kontynencie do działania sprzedających. W efekcie Frankfurt i Paryż przerwały
nie widzianą już od lat serię wzrostową, spadając odpowiednio o DAX -0,34 proc.
a CAC -0,22 proc. Wybronił się z kolei Londyn, gdzie FTSE zwyżkował o 0,37
proc.