Coraz mniej optymistycznie eksperci oceniają część przepisów, które mają w 2013 r. ułatwić życie przedsiębiorcom. Pozornie jasna na papierze zasada korygowania kosztów prowadzonej działalności przez firmy zalegające z wypłatą pieniędzy należnych ich kontrahentom w praktyce może zadziałać jak pułapka, w którą mogą wpaść sumienni przedsiębiorcy.

Po pierwsze kontrole
Kontrole fiskusa mogą być częstsze niż obecnie. Szczególnie w przypadkach najbardziej rozbudowanej realizacji procedury korygowania kosztów uzyskania przychodów. Chodzi o ich trzykrotną zmianę. Polega to na tym, że najpierw podatnik zaliczy do kosztów wydatek, którego w rzeczywistości nie poniósł, np. na podstawie faktury za dostarczony mu towar lub wykonaną usługę. Gdy minie termin płatności, ale nadal jej nie ureguluje, obowiązkowo zmniejszy koszty o kwotę wcześniej do nich zaliczoną. Wreszcie znów je zmieni (powiększy), gdy w końcu zapłaci należność. Tego wymagają nowe przepisy obu ustaw o podatkach dochodowych od osób fizycznych (PIT) i prawnych (CIT), wprowadzone do nich ustawą o redukcji niektórych obciążeń administracyjnych w gospodarce (tzw. trzecią deregulacją resortu gospodarki).
Według Patrycji Goździowskiej, doradcy podatkowego, partnera kancelarii Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy (SSW), tymi obniżkami i podwyżkami kosztów organy podatkowe mogą się szczególnie interesować. Przede wszystkim podstawą do ich korygowania. Przedsiębiorca musi wykazać, z jakiego tytułu to robi. Poza tym, gdy okaże się, że w danym okresie nie poniesie żadnych kosztów, a powinien je zmniejszyć o nieuregulowaną płatność, wtedy musi podnieść przychody do opodatkowania. Podobne modyfikacje będą konieczne przy rozliczaniu odpisów amortyzacyjnych od środków trwałych, zaliczanych do kosztów uzyskania przychodów. To oznacza zwiększenie obowiązków ewidencyjnych, a także wymaga wprowadzenia systemu dodatkowej kontroli terminów, ponieważ przepisy określają różne momenty dla dokonania korekty kosztów czy przychodów, przy czym inne przy rozliczaniu podatków dochodowych i inne dla potrzeb podatku od towarów i usług (VAT). W przypadku VAT chodzi o tzw. ulgę na złe długi. Od terminu płatności musi minąć 150 dni (w ubiegłym roku 180), aby podatnik mógł skorygować należny podatek w związku z uznaniem wierzytelności za nieściągalną. Zmiany w PIT i CIT dają krótsze terminy na korektę kosztów, a w konsekwencji podstawy opodatkowania.
Czas na korektę w PIT i CIT
Zależy od terminu płatności i okresu zwłoki w jej regulowaniu. Zasadą ma być, że zmniejszenie kosztów uzyskania przychodów powinno nastąpić, w przypadku gdy podatnik nie zapłaci kontrahentowi należnych pieniędzy w ciągu 30 dni od daty upływu terminu płatności. Najczęściej wynika on z faktury (rachunku), a jeżeli nie istnieje obowiązek jej wystawienia, wtedy określa go umowa lub inny dokument (np. porozumienie stron). Inaczej ma być, gdy termin płatności jest dłuższy niż 60 dni. Wtedy zmniejszenia kosztów uzyskania przychodów o kwotę wynikającą ze wspomnianych dokumentów należy dokonać z upływem 90 dni od daty zaliczenia tej kwoty do kosztów, o ile nie została ona uregulowana w tym terminie.
Pętla na podwykonawców
— Nowe regulacje miały ułatwiać prowadzenie działalności gospodarczej, a w obecnym kształcie mogą okazać się niedźwiedzią przysługą — prognozuje Patrycja Goździowska. Grozi to szczególnie firmom z branży budowlanej, wykonującym usługi na którymś z pośrednich etapów inwestycji. Jeśli nie otrzymają za nie zapłaty, nie znajdą pieniędzy na uregulowanie należności swoim podwykonawcom. Po wystawieniu faktury dla zleceniodawcy będą musieli uwzględnić ją we własnych przychodach (mimo iż pieniędzy nie dostaną) i opodatkować,a jednocześnie obniżyć koszty uzyskania przychodów o kwoty, których nie będą w stanie sami zapłacić.
— Nowa metoda na dłużników uderzy w tych przedsiębiorców, którzy nie płacą innym dlatego, że nie mają z czego, bo w łańcuchu kontrahentów są na najtrudniejszej pozycji — podkreśla doradca z SSW. Obawy o zachwianie płynności mają też inni eksperci.
— Podatnik, który będzie miał choćby przejściowe problemy z uregulowaniem zobowiązań, a na to ryzyko narażeni są wszyscy przedsiębiorcy, będzie zobowiązany do zmniejszenia swoich kosztów podatkowych lub — w przypadku braku kosztów — zwiększenia przychodu o wartość niezapłaconych w terminie faktur i tym samym do zapłaty 19-procentowego podatku od teoretycznego wzrostu dochodu. Ponadto przepisy o CIT i PIT oraz dodatkowe regulacje dotyczące VAT radykalnie zaburzą możliwość stosowania długich kredytów kupieckich (faktury trzeba wystawiać szybko, jedyna zmiana to możliwość w niektórych przypadkach wystawienia faktury po zakończeniu miesiąca), wymuszając korektę i dopłaty podatków — mówi Jacek Jonak, radca prawny z kancelarii prawnej Jonak.
Jacek Jonak informuje, że korekt dokonuje się także przy współpracy z podmiotami zagranicznymi, co dodatkowo obniża konkurencyjność polskich przedsiębiorców, którzy muszą się opodatkowywać dodatkowo, gdy otrzymują od zagranicznych kontrahentów długie terminy płatności. Po zapłacie faktury można zapłacony podatek odzyskać (przynajmniej ten, który zapłaciliśmy w wyniku obniżki kosztów, bo ustawodawca zapomniał o możliwości korekty przychodów), ale do tego czasu przedsiębiorcy będą mieli mniej pieniędzy do obsługi bieżących zobowiązań.
Zachwiana współmierność
Marcin Kida i Janusz Białecki, partnerzy firmy doradczej Moore Stephens, zwracają uwagę, że zgodnie z zasadą współmierności przychodów i kosztów ich uzyskania koszty te powinny być wykazywane w okresie, gdy wykazywany jest przychód, którego uzyskaniu one służą. Zasada współmierności jest dodatkowo fundamentalną zasadą rachunkowości finansowej, na podstawie której są ustalane wyniki finansowe przedsiębiorstw. Jeżeli np. podatnik kupi w styczniu towar z datą płatności w marcu i towar ten uda mu się sprzedać w maju, to mimo otrzymania i zapłaty faktury za towar nie rozpozna on kosztu do momentu, w którym nie wystawi faktury za sprzedane przez siebie towary, czyli do maja. Wtedy przychody są współmierne z kosztami.
— W żadnym znanym systemie księgowym, mimo zachowania ogólnych relacji w kapitale obrotowym (relacji wartości zapasów, należności i zobowiązań), podatnik nie śledzi zależności między wartością sprzedanych towarów a terminem otrzymania faktury za te towary od dostawcy lub zapłaty tej faktury — zauważa Janusz Białecki.
— W przypadku długich terminów płatności faktur lub niedotrzymania terminów płatności nie ma możliwości ustalenia dochodu do opodatkowania zgodnie z zasadą współmierności na podstawie istniejącej ewidencji. Powstanie bałagan ewidencyjny, z ostrożności część podatników nadpłaci podatek dochodowy — mówi Marcin Kida.
Partnerzy Moore Stephens prognozują ponadto, że podatnicy kwestionujący zasadność płatności faktur z uwagi na braki jakościowe lub ilościowe w dostawach wykażą dodatkowy dochód z uwagi na brak możliwości zaliczenia tych faktur do kosztów. Ponadto, jak oceniają, podatnicy o dużej sile negocjacyjnej (np. sieci handlowe) będą nakłaniać dostawców do przesuwania terminu wystawienia faktury sprzedaży do czasu, aż zakupiony towar zostanie sprzedany docelowemu odbiorcy i zapłacony. Ponadto firmy w poszukiwaniu możliwości płatniczych wobec dostawców mogą nie płacić w terminie innych zobowiązań, np. wobec pracowników.
Jak to ma działać
Przedsiębiorca zalicza do kosztów uzyskania przychodów należność za dostarczony mu towar lub wykonaną usługę — po 30 dniach od daty upływu terminu płatności zmniejsza koszty. Jeśli termin płatności wynosi 60 dni i nie jest realizowana, koszty muszą być obniżone po upływie 90 dni od daty jej zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów. Zmniejszenia kosztów dokonuje się w miesiącu, w którym upływają wspomniane wyżej terminy. W miesiącu, w którym zobowiązanie zostanie uregulowane, podatnik zwiększa koszty uzyskania przychodów o kwotę dokonanego zmniejszenia. Jeżeli w miesiącu obowiązkowego zmniejszenia kosztów podatnik takich kosztów nie ponosi (lub są niższe od kwoty zmniejszenia), wtedy zwiększa on przychody o kwotę, o którą koszty nie zostaną obniżone. Takie same zasady stosuje się w przypadku nabycia lub wytworzenia środków trwałych albo nabycia wartości niematerialnych i prawnych, do tej części odpisów amortyzacyjnych, które podatnik zaliczył do kosztów uzyskania przychodów. Powyższe reguły odnoszą się także do sytuacji, gdy zobowiązanie zostanie zapłacone w części. Korektę kosztów według powyższych regulacji stosuje się też, gdy termin płatności upłynie po likwidacji pozarolniczej działalności gospodarczej albo zmianie formy opodatkowania na zryczałtowaną formę opodatkowania (ryczałt ewidencjonowany), z tym że zmniejszenie albo zwiększenie kosztów lub zwiększenie przychodów dotyczy roku podatkowego, w którym zlikwidowano działalność albo roku podatkowego poprzedzającego rok podatkowy, w którym zmieniono formy opodatkowania.
Zaległości z 2012 r.
Ustawa deregulacyjna nie zawiera przepisów przejściowych, które wyjaśniałyby, jak należy stosować nowe zasady do nieuregulowanych płatności powstałych przed 1 stycznia 2013 r. Partnerzy Moore Stephens przewidują, że w związku z tym w ostatniej kolejności będą płacone faktury z 2012 r. lub wcześniejsze, ponieważ w ich przypadku brak zapłaty nie powoduje tak negatywnych skutków, jak opóźnienie zapłaty za faktury wystawione po 31 grudnia 2012 r. Wiadomo natomiast, że nowe regulacje nie odnoszą się do płatności określonych na fakturach (albo innych dokumentach), zaliczonych do kosztów uzyskania przychodów przed 1 stycznia 2013 r. W takim przypadku nie stosuje się zasad dotyczących ich korygowania, także gdy termin płatności przypada w 2013 r. — jak wskazuje Ministerstwo Finansów w komunikatach zamieszczonych na swojej stronie internetowej.