Parkiety za oceanem kontynuowały w czwartek spadkową tendencję. I podobnie jak dzień wcześniej, skala korekty była znacząca. Tym razem za deprecjację indeksów odpowiadały dane makro i wyniki detalistów. Doprowadziły one do wzrostu rentowności obligacji powyżej poziomu 5 proc. odciągając z rynku akcji kapitał preferujący zyskowne, ale przy tym „bezpieczne” inwestycje.
W minionym tygodniu do 309 tys. spadła liczbaosób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek. Ekonomiści oczekiwali wartości na poziomie 312 tys. To nie daje atutów „gołębiom” z Fed. Przebicie przez ropę bariery 67 USD za baryłkę zwiększa z kolei presję inflacyjną, która jest oczkiem w głowie amerykańskich władz monetarnych. Mieszane wyniki o majowej sprzedaży zaprezentowały największe sieci supermarketów. W ujściu całościowym odnotowano jej wzrost po ujemnej zmianie w kwietniu. To kolejny symptom utrzymującej się koniunktury w gospodarce i czynnik przemawiający przeciwko obniżce stóp.
W miarę dobrze zaprezentowały się papiery Apple. Analitycy Piper Jaffray podnieśli cenę docelową walorów o 20 USD do 160 USD szacując, że spółka w 2009 r. może sprzedać nawet 45 mln iPhone’ów. Sprzedaż rewolucyjnego telefonu rusza już 29 czerwca. Mocno z kolei przeceniano papiery koncernu Procter & Gamble. Producent dóbr codziennego użytku spotkał się z nieprzychylną oceną ze strony specjalistów z Lehman Brothers.
Tadeusz
Stasiuk