Koronawirus lubi mały metraż

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2020-09-02 22:00

Choć zmniejsza się liczba pracowników stacjonarnych, popyt na duże biura rośnie. Jak wytłumaczyć ten paradoks?

Spółka KTK Polska, zajmująca się hurtową sprzedażą węgla kamiennego, postawiła na home office. Jej pracownicy przynajmniej częściowo wykonują pracę na odległość. Zarządowi zależy na tym, by jak najmniej osób przebywało w pomieszczeniach biurowych. Stawką jest zdrowie zatrudnionych i ciągłość działania. Ale tryb zdalny niesie z sobą też zagrożenia.

— Kierowanie rozproszonymi zespołami jest niezwykle trudne. Gdyby coś tu nie zagrało, zapewne doświadczylibyśmy osłabienia kultury organizacyjnej oraz spadku zaangażowania i efektywności. Ale obawy okazały się zbyteczne. Dzięki dobrej organizacji i komunikacji praca zdalna stała się u nas nową normalnością i zdaje egzamin — ocenia Iwan Gepting, prezes spółki KTK Polska.

Raport CBRE „CEE Occupier Survey” pozwala sądzić, że zdalny tryb pracy zostanie z nami na dłużej. Trzy czwarte najemców w Europie Środkowo-Wschodniej zwiększyło udział tego modelu i wdrożyło technologie, które ją ułatwiają. Czy to znaczy, że zmniejszy się popyt na nieruchomości komercyjne? Badanie wskazuje na coś przeciwnego: 45 proc. firm planuje zmniejszenie zagęszczenia osób w biurze, ale z uwagi na konieczność zachowania tzw. dystansu społecznego długofalowo przełoży się to na konieczność wynajmowania większych powierzchni. Innym pomysłem na zadośćuczynienie wymogom bezpieczeństwa i higieny związanym z pandemią są inwestycje w IT, które mają ułatwiać komunikację i współpracę na odległość. W niektórych przedsiębiorstwach standardem jest praca zdalna, w innych — rotacyjny, zmianowy system działania, w jeszcze innych pracownicy ściągani są z domów. Ale nawet tam, gdzie mówi się o całkowitym powrocie do trybu stacjonarnego, z pewnością nie będzie to taka sama rzeczywistość.

— Stała obecność pracowników w siedzibie firmy tworzy potrzebę zwiększania przestrzeni biurowej, by zachować odpowiednie odstępy. Dlatego w Europie obserwujemy wzrost zainteresowania większymi obiektami. Niemal połowa pracodawców w naszym regionie ma w planach zmniejszenie zagęszczenia biurek w swoich biurach przy jednoczesnym wsparciu technologii do pracy zdalnej — mówi Krzysztof Mogielski, szef zespołu transformacji cyfrowej CBRE w Polsce.

Elektroniczny obieg dokumentów, wideokonferencje i aplikacje w smartfonach, za pomocą których można rozliczać kilometrówki i składać wnioski urlopowe — to tylko niektóre technologie, które sprawiły, że mimo izolacji nie przestawaliśmy być wydajni.

— Część menedżerów przeprosiła się z innowacjami cyfrowymi. Wcześniej twierdzili, że tylko bezpośrednie relacje są wartościowe. A już w marcu zrozumieli, że gdyby nie e-commerce, mobilność lub chmura, ich przedsiębiorstwa zostałyby z dnia na dzień sparaliżowane przez pandemię — uśmiecha się Michał Gembal, dyrektor marketingu Arcusa.

Wdrożenia IT to nie wszystko. Równie ważne jest zapewnienie dodatkowych środków higieny pracy.

— Nie pozwalamy na to, żeby w poszczególnych budynkach było zbyt dużo osób. Nasi pracownicy zostali wyposażeni w maski ochronne, a pomieszczenia i sprzęty są regularnie dezynfekowane. Podobnie dzieje się w każdej odpowiedzialnej firmie — mówi Iwan Gepting.

Jego zdaniem przykład idzie z góry. Gdzie liderzy stanęli na wysokości zadania, tam szeregowi pracownicy szybciej odnajdują się w hybrydowej, fizyczno-wirtualnej rzeczywistości.

Możesz zainteresować się również: