Czytasz dzięki

Koronawirus może zarazić przewoźników

opublikowano: 15-03-2020, 22:00

Przewoźnicy wstrzymują się z zakupem nowych ciężarówek. Nowe unijne regulacje to tylko jeden z powodów, innym jest spowolnienie

Od czerwca 2019 r. systematycznie spada zainteresowanie nowymi samochodami użytkowymi. Szczególnie najcięższymi (o DMC powyżej 6 ton). W rezultacie cały rok zakończył się ponad 5,6-procentowym spadkiem liczby rejestracji nowych aut w tym segmencie (zarejestrowano 27,85 tys. pojazdów). Jeszcze pod koniec ubiegłego roku za główny powód wymieniano rozporządzenie UE nr 165/2014, które nałożyło obowiązek montowania od 15 czerwca 2019 r. we wszystkich nowych pojazdach ciężarowych tzw. inteligentnych tachografów.

— Wszystko, co nowe, może budzić pewne obawy, zatem niewykluczone, że przewoźnicy wstrzymywali się z decyzją o zakupie nowego auta lub odświeżenia obecnej floty. Zwłaszcza że w UE pracuje się już nad kolejną wersją tachografów, więc być może z tego powodu decyzje zakupowe były odkładane — mówi Kamil Wolański z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

Zahamowane inwestycje

Część ekspertów jako powód spadającej sprzedaży ciężarówek wskazywała również na symptomy spowolnienia. Dziś już nie mówi się o symptomach, lecz o spowolnieniu.Pierwsze dwa miesiące roku przyniosły dalszy spadek zainteresowania nowymi ciężarówkami. Wydano tablice rejestracyjne tylko dla 3164 aut o DMC powyżej 6 ton, o ponad jedną czwartą (28,3 proc.) mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

— Możemy już mówić o wyraźnym spowolnieniu gospodarczym. Jest ono coraz wyraźniej odczuwalne. Wstrzymaliśmy na razie inwestycje w nowy tabor — mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarzadzający Datromu.

Wpływ na sprzedaż nowych ciężarówek ma też niepewność związana z pakietem mobilności, czyli zbiorem regulacji prawnych, które będą obowiązywać na terenie całej Unii Europejskiej. Istnieją obawy, że jego przyjęcie postawi pod znakiem zapytania rentowność wykonywania wielu przewozów, z czego doskonale zdają sobie sprawę polscy przedsiębiorcy. Pakiet mobilności to też konieczność częstszych powrotów kierowców i ciężarówek do siedziby firmy i nowe zasady rozliczania płacy minimalnej, co znacząco podniesie koszty firm transportowych.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Minorowe nastroje

Pakiet mobilności czeka jeszcze dwuetapowa akceptacja — przez Radę Unii Europejskiej i Parlament Europejski. Mimo usilnej walki krajów Europy Wschodniej o zmiany w tych regulacjach prawdopodobnie zostanie on przyjęty w obecnym kształcie w ciągu najbliższych czterech miesięcy.

— Unijne regulacje, które wprowadzą zmiany w dostępie do rynku, delegowaniu pracowników i znacząco zwiększą koszty pracownicze, nie przysparzają chęci do inwestowania we flotę — twierdzi Kamil Wolański.

Na politykę inwestycyjną przewoźników z pewnością wpływa również brexit.

— Choć trwa okres przejściowy i nasze ciężarówki mogą swobodnie dokonywać przewozów na terenie Zjednoczonego Królestwa, to z perspektywy przewoźników sytuacja jest niestabilna. Trudo więc się dziwić, że przy takich nastrojach flota nie jest rozbudowywana — uważa Kamil Wolański.

Zgodnie z przewidywaniami ekspertów zapotrzebowanie na usługi transportowe będzie wzrastać, więc prawdopodobnie polscy przewoźnicy będą musieli podjąć decyzję o wymianie bądź rozbudowie floty. Pytanie — czy nie przeszkodzi im w tym pandemia koronawirusa?

— Wyłączanie z ruchu regionów czy całych państw jeszcze kilkanaście dni temu wydawało się nie do pomyślenia. Dziś już tak się dzieje. Nie wiadomo, jak sytuacja potoczy się dalej. Brak możliwości jazdy to brak zarobku. Z uwagi na to, że w transporcie i bez pandemii występują ogromne zatory płatnicze, można wyobrazić sobie sytuację, w której mali przewoźnicy sobie nie poradzą, a więksi na długo zawieszą plany. W 2018 r. wartość europejskiego rynku TSL wyniosła 341,5 mld EUR. W rękach polskich przewoźników znajdowało się 16,4 proc. rynku.

Poznaj program konferencji "Dystrybucja w obrocie zagranicznym", 26-27 maja 2020, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy