Raport Transparency o nadużywaniu stanowisk
Najgorzej jest w Afryce, najlepiej w Skandynawii. Wśród 180 państw Polska pod względem poczucia korupcji zajmuje 61. miejsce.
Nienagannie skrojony garnitur, wystudiowany uśmiech i wylewający się potok słów, który ma przekonać obywatela o nieskazitelnej postawie i chęci rozprawienia się z korupcją. Taki scenariusz towarzyszy niemal każdej kampanii wyborczej na świecie. Najbardziej chwytliwy jest tam, gdzie panuje bieda. Według raportu Transparency International (TI) dotyczącego Indeksu Percepcji Korupcji to właśnie najbiedniejsze kraje najdotkliwiej odczuwają negatywne efekty korupcji. W rankingu uwzględniono 180 państw. Czołówkę otwierają państwa skandynawskie, zamyka Irak i Afryka. Polska zajmuje 61. miejsce.
Badanie szereguje kraje ze względu na rozmiary postrzeganej korupcji w 10-punktowej skali: 10 oznacza pełną przejrzystość i brak korupcji, a 1 — brak przejrzystości i wszechogarniającą korupcję.
Indeks klasyfikuje kraje według stopnia, w jakim odczuwa się w nich korupcję wśród urzędników państwowych i polityków. Korupcję zdefiniowano jako nadużycie stanowiska w celu uzyskania prywatnej korzyści. W ankietach zadano pytania związane z nadużyciem stanowiska publicznego dla prywatnych korzyści, np. przekupywanie urzędników, obecność łapówek w zamówieniach publicznych, defraudacja funduszy publicznych, a także związane z korupcją w administracji i polityce.
W czołówce rankingu znalazły się: Dania, Finlandia i Nowa Zelandia — każde z wynikiem 9,4 pkt. Najniżej uplasowały się Somalia (1,4 pkt), Irak (1,5 pkt) i Haiti (1,6 pkt). Polska otrzymała 4,2 pkt, co oznacza, że indeks dla naszego kraju poprawił się w porównaniu z rokiem ubiegłym o 0,5. Tyle samo punktów otrzymały Kuba i Tunezja. Mniejsze poczucie korupcji nie przyczyniło się jednak do znaczących zmian w unijnej stawce. W ubiegłym roku zamykaliśmy ją, w tym wyprzedziliśmy jedynie Bułgarię i Rumunię.
Arkadiusz Peisert, ekspert TI Polska, uważa, że zauważalna od dwóch lat poprawa w postrzeganiu zjawiska korupcji w Polsce ma związek zarówno z polityką rządu, jak i działalnością wolnych mediów, które naświetlają takie zjawiska.