Kowalski popycha koniunkturę

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 01-12-2014, 00:00

Polacy konsumują o jedną trzecią więcej niż dekadę temu. To największy wzrost w Unii Europejskiej

W ostatnich latach konsumpcja w Polsce mocno wyhamowała i była głównym powodem spowolnienia gospodarczego, ale ostatnio nie tylko odzyskuje formę, ale nawet powoli staje się — obok inwestycji — głównym motorem napędowym gospodarki. Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych były w trzecim kwartale 2014 r. o 3,2 proc. wyższe niż przed rokiem (realnie, czyli po wyeliminowaniu inflacji) — wyliczył Główny Urząd Statystyczny. To najwyższa dynamika od drugiego kwartału 2011 r. i piąty najlepszy wynik od wybuchu kryzysu z przełomu 2008 i 2009 r.

— Konsumpcja w Polsce ma dobrą passę — dynamika roczna przyspiesza nieprzerwanie od pierwszego kwartału 2013 r. Mocny popyt krajowy pokazuje, że gospodarka ma silne fundamenty — przekonuje Michał Burek, ekonomista Raiffeisen Polbanku.

Żyć jak na Zachodzie

Dobre wyniki konsumpcji to przede wszystkich efekt — spadającego bezrobocia i deflacji, czyli spadających cen. — Choć miesięczne dane sugerowały, że konsumpcja może spowalniać, kwartalne, zbiorcze dane tego nie potwierdzają — zauważa Michał Burek. Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który przez ostatnią dekadęnie odnotował ani jednego kwartału ze spadkiem konsumpcji (w ujęciu rok do roku).

W 2013 r. byliśmy o włos, ale udało się zachować dodatnią dynamikę (wzrost o 0,3 i 0,4 proc. w pierwszym i drugim kwartale). Dzięki temu Polska jest krajem, którego konsumpcja prywatna rośnie zdecydowanie najmocniej w całej UE. Obecnie statystyczny Polak kupuje o 31,8 proc. więcej dóbr i usług niż w 2005 r. (po uwzględnieniu inflacji).

Dla porównania, druga w kolejności Rumunia odnotowała wzrost o 24,9 proc., a trzecia Słowacja — o 22,8 proc. Średnia dla Unii to 6,9 proc., a w trzech krajach — na Węgrzech, we Włoszech i Portugalii — gospodarstwa domowe kupują obecnie wręcz o kilka procent mniej dóbr i usług niż dekadę temu.

— Polska konsumpcja rośnie tak szybko z dwóch powodów. Po pierwsze, wchodziliśmy do UE z bardzo niskim poziomem, dlatego determinacja Polaków do zwiększania konsumpcji i doganiania pod tym względem Zachodu była wyjątkowo silna. Po drugie, silny przyrost konsumpcji to pochodna silnego wzrostu gospodarczego. Pod tym względem również w ostatniej dekadzie jesteśmy numerem jeden w Unii — tłumaczy Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

Już nie taki biedny

Statystyczny Polak rocznie wydaje na konsumpcję 26,1 tys. zł. Nominalnie to jeden z najniższych wyników w UE. Średnio w całej wspólnocie konsumpcja w przeliczeniu na mieszkańca to 12,9 tys. EUR, czyli około 54 tys. zł — ponaddwukrotnie więcej niż w Polsce. Jednak trzeba pamiętać,że towary i usługi są w naszym kraju zdecydowanie tańsze niż średnio w UE, dzięki temu różnica między polską a unijną konsumpcją jest w rzeczywistości znacznie mniejsza.

Jak wynika z szacunków Komisji Europejskiej dotyczących tzw. skorygowanej konsumpcji indywidualnej (actual individual consumption, czyli po uwzględnieniu różnic w cenach oraz po uwzględnieniu darmowych usług publicznych, z których korzystają obywatele), Polacy statystycznie są niemal liderami regionu.

W 2013 r. polskie gospodarstwa domowe skonsumowały 74 proc. poziomu średniej unijnej. Dla porównania, w Czechach było to 72 proc., na Słowacji 73 proc., a na Węgrzech 63 proc. Wśród krajów Unii z Europy Środkowej i Wschodniej większą konsumpcję mają tylko Litwini (78 proc.) i Słoweńcy (77 proc.). Polska w tym zestawieniu sąsiaduje bezpośrednio z Portugalią (76 proc.), co oznacza, że pod względem konsumpcji zaczynamy już doganiać Zachód.

— Polska na tle UE nadal jest dość biednym społeczeństwem, ale z każdym rokiem ta bieda się zmniejsza. Uważam, że jesteśmy w stanie utrzymać w kolejnych dekadach to niezłe tempo doganiania Zachodu. Jestem bowiem dobrej myśli, jeśli chodzi o wzrost innowacyjności polskich firm, ich ekspansję zagraniczną i napływ technologii do kraju. Te procesy w ostatnich latach się nasiliły i sądzę, że to będzie długofalowo wspierać nasz rozwój. Ponadto, polska gospodarka nadal jest relatywnie mało zadłużona, więc jest przestrzeń do stymulowania gospodarki kredytem — przekonuje Tomasz Kaczor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kowalski popycha koniunkturę