Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar regularnie publikuje zestawienia dotyczące sprzedaży samochodów w Polsce. Tym razem rozpracował upodobania klientów indywidualnych zdecydowanych na zakup nowego auta. Wnioski? Kowalski stara się wybierać tańsze modele, lub tańsze wersje droższych, ale i tak zapłaci za nie więcej, a na dodatek wyjedzie autem gorzej wyposażonym niż klient firmowy.

Ulubieńcy
Z niespełna 428,4 tys. zarejestrowanych w ubiegłym roku nowych aut osobowych tylko 117,3 tys. trafiło w ręce prywatne, do firm – nieco ponad 311 tys. Taka proporcja utrzymuje się od lat. Kowalski, głównie z uwagi na budżet, znacznie chętniej wybiera auto używane. W 2020 r. do naszego kraju wjechało niespełna 761,8 tys. używanych osobówek. W ogromnej większości trafiły do prywatnych garaży. Najczęściej rejestrowanym modelem było Audi A4 (28 tys.) przed Volkswagenem Golfem (24 tys.) i Oplem Astrą (23 tys.). Średni wiek sprowadzonego do Polski auta w minionym roku nieznacznie przekraczał 12 lat. Możemy więc wywnioskować, że motobudżet Kowalskiego wynosił w 2020 r. od kilkunastu do dwudziestu kilku tysięcy złotych. To zdecydowanie za mało, by przymierzyć się do nowego auta. Tym ciekawsze jest zestawienie najchętniej wybieranych nowych modeli przez osoby prywatne. Obrazuje ono… miłość do Toyoty.

Kowalski rozkochał się w Toyocie na dobre. Cztery na 10 najchętniej wybieranych przez klientów indywidualnych aut to różne modele tego japońskiego koncernu. Oznacza to, że prawie 46 proc. pierwszej dziesiątki ulubionych modeli Kowalskich to Toyoty. W ubiegłym roku prywatni klienci najczęściej kupowali Yaris (niecałe 8 tys. rejestracji), która była też jednym z najtańszych modeli w pierwszej dziesiątce ulubionych modeli aut kupowanych przez osoby fizyczne. Najdroższym autem, na jakie zdecydował się w 2020 r. przeciętny Kowalski, była także Toyota. Model RAV4 (nieco ponad 3 tys. rejestracji) za średnio 157 tys. zł.
Firmy pozostały wierne Skodzie Octavii (15,6 tys. rejestracji). Przedsiębiorcy wydawali na ten model średnio 103,5 tys. zł, jednak i w przypadku firm aż cztery na 10 modeli w TOP 10 to Toyoty, co daje tej marce 40 proc. udział w tym zestawieniu.
Ciekawie rysuje się porównanie średnich cen aut wybieranych przez klientów prywatnych i firmowych. Przykładowo: za swoją ulubioną Toyotę Yaris Kowalski płacił średnio 60,6 tys. zł, firma ponad 63,2 tys. Skoda Octavia kosztowała Kowalskiego średnio 100,4 tys., a firmę o ponad 3 tys. zł więcej. Wynika to z tego, że klienci prywatni zazwyczaj wybierali uboższe wersje wyposażenia. Podobna tendencja utrzymuje się przy porównaniu cen innych modeli. Kowalski szukał oszczędności, ale nie znalazł. W rzeczywistości firmy zapłaciły mniej.
Średnia ważona

Na podstawie przedstawionych przez Samar średnich cen (ofertowych z uwzględnieniem ewentualnych rabatów importerskich) policzyliśmy średnią ważoną cenę dla 10 ulubionych modeli osób prywatnych. Wyszło niespełna 84,7 tys. zł. Wynik tej samej kalkulacji dla zestawienia TOP 10 modeli w firmach to niecałe 92,5 tys, zł.
– Średnie ceny nie uwzględniają jednak rabatów flotowych. Dlatego proponuję odjąć od cen firmowych przynajmniej 10 proc. Okaże się, że średnia wyjdzie niższa niż w przypadku rejestracji na osoby prywatne. Co więcej, auto kupione przez firmę było lepiej wyposażone – komentuje Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.
Różnice wynikają oczywiście z tego, że firmy dokonują zakupów hurtowych. Jak dużych? To zależy od modeli. W zestawieniu 10 najpopularniejszych modeli liderem jest Renault Clio (średnio do jednej firmy trafiało 43,8 auta) przed Toyotą Corollą (36,8) i Toyotą C-HR (36).


