Krach na giełdzie w Bukareszcie

opublikowano: 19-12-2018, 22:00

Główny indeks giełdy w stolicy Rumunii spadł o ponad 10 proc., bo tamtejszy rząd w pośpiechu szuka dodatkowych dochodów.

W Bukareszcie zdecydowano się na działania, znane nad Wisłą. Aby uzyskać 10 mld lei dodatkowych dochodów (około 2,5 mld USD), na tamtejszy sektor bankowy, zdominowany przez zagraniczny kapitał (m.in. Erste, UniCredit i Société Générale), nałożony ma zostać specjalny podatek. Wyższe podatki zapłacą również sektory energetyczny i telekomunikacyjny.

Zreformowany zostanie ponadto system prywatnych ubezpieczeń emerytalnych. 7 mln obywateli będzie mogło wycofać pieniądze z funduszy, co zmusi je do wyprzedawania portfela i może tylko pogłębić przecenę na giełdzie. Greg Konieczny, partner w firmie inwestycyjnej w Mobius Capital Markets, nie ma wątpliwości, że plany polityków na długo popsują klimat inwestycyjny w Rumunii. Rentowność obligacji 10-letnich podskoczyła o ponad 30 pkt. baz., najmocniej od trzech lat. Do euro osłabiła się również tamtejsza waluta.

— Rząd w Bukareszcie traci szansę, jaką stwarza najszybsze tempo wzrostu PKB w Europie i zamiast tego angażuje się w działania, które kończą się skandalami korupcyjnymi — komentuje Greg Konieczny, cytowany przez agencję Bloomberg.

Jego zdaniem, nawet jeśli plan nałożenia nowych podatków zostanie zawieszony, to inwestorzy zapamiętają go jako sygnał ostrzegawczy. Zwłaszcza, że prywatyzacja państwowych spółek poprzez giełdę straciła dynamikę, co nie pozostawiło funduszom zbyt wielu opcji inwestycyjnych poza kupowaniem akcji firm z sektorów, które objęte zostaną dodatkowymi daninami. Specjalista nie spodziewa się, by Rumunia awansowała szybko z grona rynków granicznych („frontier”) do rozwijających się („emerging”). Prezydent Rumunii Klaus Iohannis, przedstawiciele biznesu i funduszy emerytalnych zaapelowali do rządu, który tworzy partia socjaldemokratyczna, o ponowne przemyślenie decyzji i wezwali do szerokich konsultacji.

— Tempo wprowadzenia zmian i ich skala będą mieć daleko idące, negatywne konsekwencje dla systemu finansowego, a także dla branż, które zmuszone zostaną do płacenia wyższych podatków — nie ma wątpliwości Eugen Sinca, ekonomista Erste Banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu