Sukcesja po polsku w Polsacie. „Zmiany na szybko, żeby pokazać sprawczość”

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2026-01-02 07:00

Karuzela kadrowa we władzach grupy Polsat Plus to dopiero początek zmian w imperium stworzonym przez Zygmunta Solorza. Nowe otwarcie stwarza szansę na poprawę działalności operacyjnej i synergię między spółkami, a nowe kierownictwo będzie chciało udowodnić sprawczość i przywrócić grupę na ścieżkę wzrostu. Choć sukcesja w praktyce się dokonała, to nadal niezamkniętych jest kilka spraw, a przegrana strona nie zamierza składać broni.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sąd w Liechtensteinie 18 grudnia wydał wyrok (oficjalnie poinformowano o nim 23 grudnia), w którym oddalił w całości apelację złożoną przez Zygmunta Solorza i utrzymał w mocy w pełnym zakresie wyrok z dnia 19 maja 2025 r. Potwierdził tym samym, że wszystkie oświadczenia złożone przez miliardera w sierpniu 2024 r. – zmiana statutu fundacji, oświadczenie o sukcesji oraz uchwała podjęta w trybie obiegowym – są prawnie wiążące.

Stan przejściowy

Po upublicznieniu wyroku przez kluczowe organy spółki przetoczyła się karuzela kadrowa.

- To nie jest docelowy kształt organów spółek. To zmiany na szybko, żeby pokazać sprawczość. Szczegółowo zmiany będą omawiane w styczniu – mówi osoba zbliżona do grupy.

W ramach ostatnich zmian Piotr Żak, który stał na czele Telewizji Polsat, został także prezesem Cyfrowego Polsatu i ZE PAK. Nasi rozmówcy zbliżeni to grupy wskazują, że taki ruch ma na celu zwiększeni nadzoru nad głównymi spółkami i poprawienie współpracy między nimi. Krytyczne głosy zwracają natomiast uwagę, że efektywne pełnienie funkcji prezesa w trzech tak dużych podmiotach jest w praktyce niemożliwe.

- Priorytetem prezesa będzie pokazanie, że potrafi pociągnąć ten biznes i wprowadzić go na wzrostową ścieżkę. Piotr jest bardzo ambitną osobą, ma wiele scenariuszy w głowie, jednak nie opowiada o nich szeroko - mówi nasz rozmówca.

- Na pewno nowe władze będą chciały pokazać wzrost i odbudować zaufanie rynku. Między spółkami jest dużo potencjalnych synergii do wydobycia – dodaje inna osoba z grupy.

Nowe otwarcie

Część rozmówców duże nadzieje wiąże ze zmianą sposobu zarządzania i odblokowaniem decyzyjności.

- Wcześniej wiele decyzji potrafiło czekać nawet dwa, trzy miesiące, bo musiał zatwierdzić je ojciec. Teraz jest szansa na usprawnienie i tym samym sprawniejszą realizację projektów – powiedział informator PB.

Pojawiają się głosy, że część realizowanych projektów po sukcesji czeka racjonalizacja

- Na pewno wiele kluczowych projektów trafi pod lupę i będą badane pod kątem efektywności. Bo niejednokrotnie do tej pory o ich realizacji decydował excel. Nie można wykluczyć pomysłów konsolidacyjnych – powiedział jeden z rozmówców PB.

Szansą na poprawę współpracy w grupie są unie personalne między firmami. Przykładowo Andrzej Abramczuk po ostatnich zmianach łączy funkcję prezesa Netii, wiceprezesa Polkomtela i członka zarządu Cyfrowego Polsatu.

Główny kadrowy

W grupie i na rynku szeroko komentowane są zmiany w radach nadzorczych. Pozytywne odbierane jest m.in. powołanie do rady Cyfrowego Polsatu Piotra Muszyńskiego, wieloletniego wiceprezesa Orange Polska.

Po ponad roku do rady nadzorczej Cyfrowego Polsatu i ZE PAK wrócił Jarosław Grzesiak. To prawnik, który wcześniej z kancelarią Greenberg Trauring przez kilkanaście lat doradzał Zygmuntowi Solorzowi i spółkom z grupy przy kluczowych transakcjach, a od 2021 r. został głównym doradcą miliardera. To on przez ostatnie lata przygotowywał jego dzieci do sukcesji. Odegrał też ważną rolę w trakcie sporu – od około roku jest przedstawicielem dzieci w radzie kluczowych fundacji w Liechtensteinie.

Nasze źródła twierdzą, że głównym architektem ostatnich zmian personalnych w grupie jest Piotr Żak, ale też jako ich spiritus movens występuje właśnie Jarosław Grzesiak, który wyrasta na najbardziej wpływową (po prezesie) osobę w grupie.

Według nieoficjalnych informacji to on stoi za pomysłem powołania do rady Cyfrowego Polsatu Marty Poślad, czyli dyrektorki Google'a odpowiedzialnej za relacje transatlantyckie oraz politykę publiczną w Europie Środkowo-Wschodniej. Nowa członkini rady jest szefową American Chamber of Commerce in Poland.

Jak wskazuje nasz rozmówca to osoba bardzo skuteczna w działaniu, posiadająca szerokie polityczne koneksje i nieograniczone wejście do ambasady USA. Część naszych rozmówców powołanie Marty Poślad wiąże m.in. ze strategiczna umową z 2023 r. między Google Cloud oraz Grupą Polsat Plus. W ramach partnerstwa Google miał kupować zieloną energię od ZE PAK, a grupa przyspieszyć rozwój technologiczny i transformację cyfrową dzięki zastosowaniu rozwiązań chmury Google Cloud. Grupa miała migrował część swojej infrastruktury IT do usług chmurowych amerykańskiego dostawcy.

Mocno komentowane jest powołanie do rady nadzorczej Aleksandra Grada, byłego posła, wieloletniego działacza PO, który w przeszłości był ministrem skarbu, wiceprezesem Tauronu i prezesem PGE EJ. Szczególnie w kontekście tej ostatniej funkcji nasi rozmówcy przypominają o wcześniejszych planach realizacji projektu atomowego, które zostały zawieszone.

Nie koniec sporu

Niemal półtoraroczny spor o sukcesję negatywnie oddziaływał na spółki z grupy. Po wyroku sądu apelacyjnego, bez niepewności z ostatnich miesięcy, menedżerowie i pracownicy będą mogli w skupić się na rozwoju biznesu. Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie sprawy zostały zamknięte.

W głównych fundacjach w Liechtensteinie nadal jest kurator i dwóch członków rady wyznaczonych przez Zygmunta Solorza i dzieci. Żeby to zmienić i przywrócić normalny stan funkcjonowania, któraś ze stron musi o to wystąpić. Pełnomocnicy Zygmunta Solorza najpewniej tego nie zrobią, bo planują skargę do sądu konstytucyjnego na wyrok, a druga strona też prawdopodobnie tego nie zrobi, bo - jak można usłyszeć - nie ma takiej potrzeby.

W Liechtenesteinie jest też drugi pozew złożony przez pełnomocników Zygmunta Solorza. W nim podnoszona jest kwestia zmian w statucie dokonanych w 2018 r. Częściowo do tej kwestii odniósł się już sąd apelacyjny, który stwierdził, że TiVi to fundacja rodzinna, więc zmiana beneficjentów jest zgodna z prawem. Wyrok w tej sprawie spodziewany jest w niedługim czasie. Tu na pewno będzie odwołanie do sądu drugiej instancji, a w przypadku przegranej miliardera walka przed sądem najwyższym. Nikt nie bagatelizuje tego pozwu, ale część rozmówców wskazuje, że został złożony głównie po to, by Zygmunt Solorz mógł, powołując się na niego, uzyskać zabezpieczenia na Cyprze (aktualnie zawieszone).

Drugi pozew przydał się nie tylko na Cyprze. Na jego potrzeby prawnicy Zygmunta Solorza złożyli do kalifornijskiego sądu wniosek, w którym domagają się zobowiązania córki miliardera mieszkającej na stałe w USA do wydania dokumentów związanych z toczącym się sporem. Przez otoczenie dzieci ten ruch postrzegany jest jako wyraz desperacji i niepotrzebna złośliwość wobec córki, która najmniej angażowała się w konflikt.

Są też niezamknięte sprawy w Polsce. To m.in. sprawa prowadzona przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie, która z zawiadomienia Zygmunta Solorza prowadzi śledztwo w sprawie rzekomego niekorzystnego rozporządzenia majątkiem miliardera w efekcie wydarzeń z 2 sierpnia 2024 r.

Nasze źródła mówią też o sprawach dyscyplinarnych co najmniej dwóch prawników prowadzonych przez izbami reprezentującymi samorządy zawodowe. Wiadomo też o co najmniej jednej sprawie cywilnej przeciw jednemu z prawników.

Po wyroku sądu apelacyjnego pojawiła się ze strony dzieci zapowiedź wyciągniecie konsekwencji prawnych "wobec osób trzecich, które działały na szkodę rodziny i biznesu, nie tylko w wymiarze prywatnym, ale także bezpieczeństwa spółek". To może sugerować potencjalne zawiadomienia z artykułu o wyrządzeniu szkody w obrocie gospodarczym.