Strefy ekonomiczne bez gruntów prywatnych? Dla Krakowskiego Parku Technologicznego to katastrofa. Będzie walczyć.
Ministerstwo Gospodarki planuje ograniczenia we włączaniu do stref ekonomicznych gruntów prywatnych. Byłoby to możliwe tylko w przypadku inwestycji bardzo innowacyjnej lub dużej. Strefy obejmowałyby głównie grunty należące do Agencji Nieruchomości Rolnej (ANR), Agencji Mienia Wojskowego, gmin czy starostw. Może być z tym problem w Małopolsce.
— W ramach wyrównania nierówności konkurencyjnych między regionami chcemy zachować możliwość wykupu gruntów prywatnych. Komisja Europejska przychyliła się do pomocy dla regionów ściany wschodniej, więc może zgodzić się na wyjątek w przypadku Małopolski. Będziemy o to walczyć — zapowiada Krzysztof Poradzisz, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego.
Jego strefa jest już zagospodarowana w 95 proc. Poszerzenie wyłącznie o grunty nieprywatne raczej nie wchodzi w rachubę. Najlepszym przykładem jest zakup ziemi dla MAN.
— Łatwo kupiliśmy 80 ha skupione wcześniej przez prywatną osobę. Ale w przypadku pozostałych 60 ha musieliśmy wykupić 150 działek od 200 właścicieli. 30 proc. działek miało nieuregulowany stan własności — mówi Krzysztof Krzysztofiak, prezes Małopolskich Parków Przemysłowych (MPP), spółki powołanej do wykupu terenów dla inwestorów.
W Małopolsce niewiele jest przetargów ANR, brakuje też terenów poprzemysłowych. Jedyny taki grunt, 1600 ha po Hucie Sendzimira, trafił do Mittal Steel. Gmin nie stać na zamrażanie pieniędzy i wykup gruntów. Problem częściowo można rozwiązać, gdyby rząd potraktował tereny nabywane przez inwestorów od MPP za nieprywatne. Jest to możliwe, bo 97 proc. akcji MPP należy do województwa małopolskiego.