Kredytobiorcy w potrzasku

opublikowano: 20-01-2015, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Nadeszły trudne czasy nie tylko dla „frankowiczów”, ale i osób ubiegających się o kredyt w złotych

Zgodnie z przewidywaniami początek 2015 r. przyniósł podwyżki marż. Wprowadziły je PKO BP i Deutsche Bank.

POD GÓRKĘ:
POD GÓRKĘ:
Osoby, które zaciągnęły kredyty we frankach, muszą liczyć się z większymi kosztami obsługi spłacanych rat. Pamiętajmy, że już wzrost kursu franka szwajcarskiego do 3,50 zł spowodował falę niezadowolenia konsumentów, którym kredyt denominowany w tej walucie przedstawiono jako tańszy, a zarazem tak samo stabilny jak kredyt w walucie ojczystej — mówi Mikołaj Chałas, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.
ARC

— Zmiany są szczególnie dotkliwe dla osób rozważających zaciągnięcie kredytu hipotecznego, ponieważ pierwsza z tych instytucji jest bardzo dużym graczem. Druga ma natomiast jedną z najtańszych ofert dla osób z niskim, 10-cioprocentowym wkładem własnym — wyjaśnia Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

I choć Euro Bank zaproponował klientom promocję obniżającą marże aż o 0,3 pkt. proc., będzie ona trwała tylko do końca miesiąca.

— Dzięki Euro Bankowi średnie marże w styczniu minimalnie spadły w porównaniu z grudniem. Jeśli jednak spojrzymy na dłuższy okres, to rok 2014 był już trzecim z rzędu, w którym marże wzrosły. W przypadku kredytu z najniższym dopuszczalnym wkładem własnym wynoszą średnio 1,99 proc. W styczniu 2014 r. było to natomiast 1,77 proc.— przypomina Jarosław Sadowski.

Zdaniem analityków marże będą rosły także w kolejnych miesiącach. Jedną z przyczyn mogą być zapisy Rekomendacji U. Jeśli doprowadzą do tego, że przychody banków ze sprzedaży ubezpieczeń spadną, to instytucje finansowe będą chciały rekompensować sobie straty wyższymi prowizjami za udzielenie kredytu.

Frakowcy w tarapatach

W jeszcze gorszej sytuacji znalazły się osoby, które już spłacają kredyt hipoteczny we frankach. Po tym, jak Szwajcarski Bank Centralny wycofał się w ubiegłym tygodniu z obrony kursu, notowania tej waluty w Polsce wzrosły z 3,54 zł znacznie ponad 4 zł. W rezultacie najbliższa rata kredytu będzie o kilkaset złotych wyższa niż poprzednia.

— Warto pamiętać, że już wzrost kursu franka szwajcarskiego do 3,50 zł spowodował falę niezadowolenia konsumentów, którym kredyt denominowany w tej walucie przedstawiono jako tańszy, a zarazem tak samo stabilny jak kredyt w walucie ojczystej. W ślad za tym do banków zaczęły wpływać pisma klientów, którzy nie byli już w stanie spłacać kolejnych rat — przypomina Mikołaj Chałas, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy.

Według niego, są podstawy do wytocze- procentowych. Może to sprawić, że w ostania przeciw konkretnym bankom oferujątecznym rozrachunku dla części kredytocym w przeszłości kredyty we franku pobiorców bilans będzie pozytywny. wództw cywilnych, czy to o odszkodowanie — Oprocentowanie kredytów zależy za zawyżone raty, czy też o unieważnienie od rynkowej zmiennej stopy procentowej samych umów kredytowych.

— Przed falą pozwów często chroni banki jedynie przeświadczenie konsumentów, że z bankiem nie da się wygrać. W celu „wyrównania szans” uchwalono ustawę o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym, która wprowadziła do polskiego prawa tzw. pozew zbiorowy. Czy możliwość sądowego rozwiązania problemu regulowania rat we franku szwajcarskim oraz ostatnie wydarzenia na rynkach walutowych sprawią, iż kolejni kredytobiorcy postanowią wystąpić na drogę sądową i uwolnić się od jednego z najbardziej kontrowersyjnych produktów bankowych ostatnich lat, pozostaje wyłącz nie w ich gestii — tłumaczy Mikołaj Chałas.

Światełko w tunelu

Co ciekawe, uwolnieniu kursu franka szwajcarskiego towarzyszyło obniżenie stóp procentowych. Może to sprawić, że w ostatecznym rozrachunku dla części kredytobiorców bilans będzie pozytywny.

— Oprocentowanie kredytów zależy od rynkowej zmiennej stopy procentowej — w przypadku franka szwajcarskiego jest to LIBOR — oraz stałej marży banku. Dla większości umów kredytowych oprocentowanie obliczane jest poprzez zsumowanie LIBOR i marży. Od kilku tygodni LIBOR pozostaje jednak ujemny, a ostatnia obniżka stóp aż o 0,5 pkt proc. powinna wpłynąć na jego dalsze obniżenie. Większość banków nie przewidziała takiej sytuacji — tłumaczy Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

Czy to oznacza, że niektórzy klienci będą płacić ujemne lub mocno obniżone odsetki? Według Łukasza Kozłowskiego, nie można wykluczyć takiej możliwości. Wszystko zależy od tego, jak zinterpretują tę sytuację same banki oraz jak sformułowano umowy kredytowe z poszczególnymi klientami.

— Postanowień zawartych umów trzeba dotrzymywać, tak więc jeżeli wynika z nich — bez jakichkolwiek wyłączeń i zastrzeżeń — że oprocentowanie jest równe sumie stawki LIBOR i marży, to najpewniej ujemna rynkowa stopa procentowa je pomniejszy — mówi Łukasz Kozłowski.

Przypomina też, że wiele umów o kredyt we frankach nie ma wysokich marż — nierzadko są one niższe niż 1 pkt proc. W takiej sytuacji całkiem realna staje się nawet perspektywa ujemnych odsetek od kredytów.

— Jeżeli ujemna wartość LIBOR będzie większa niż marża kredytu, to teoretycznie oprocentowanie powinno stać się ujemne. Nie oznacza to jeszcze, że to bank powinien zacząć płacić klientowi odsetki, a nie na odwrót, gdyż poza ratą odsetkową w kredytach hipotecznych mamy też do czynienia z kapitałową częścią raty. Niemniej w takiej sytuacji okazałoby się, że klient płaciłby mniej niż wynikałoby to z ceny zakupu nieruchomości — bank niejako zacząłby dokładać się do miesz- kania swojego klienta — wyjaśnia ekspert Pracodawców RP.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane