Kręta droga cyfrowych map

Marcin Złoch
opublikowano: 2008-04-30 00:00

Korzystanie z nawigacji samochodowej to wierzchołek góry lodowej. Produkcja mapy jest czasochłonna i skomplikowana.

Zdjęcia satelitarne stanowią podstawę zestawów samochodowej nawigacji GPS

Korzystanie z nawigacji samochodowej to wierzchołek góry lodowej. Produkcja mapy jest czasochłonna i skomplikowana.

— Nie ma w Polsce dobrych źródeł kartograficznych do tworzenia map cyfrowych niezbędnych w nawigacji — twierdzi Łukasz Brzostek, kierujący marketingiem firmy Imagis, producenta systemów nawigacyjnych MapaMap.

Dokładnymi planami miast nie dysponują ani urzędy miejskie, ani służby geodezyjne, które tworzą mapy dla innych celów, w innych skalach i innych układach współrzędnych, niż nadające się do nawigacji z GPS. Dlatego jedynym sposobem na stworzenie mapy nawigacyjnej są kosztowne i czasochłonne prace terenowe.

Dlaczego mapy, które mają być podstawą systemów nawigacji, tak się różnią od zwykłych map cyfrowych? Otóż te drugie składają się z kilku warstw: mapy drogowej, mapy osadniczej, pokazującej miejscowości, i mapy topograficznej (wody, lasy). Natomiast mapa cyfrowa przeznaczona do nawigacji musi mieć bardzo rozbudowaną bazę informacji przypisanych do każdego odcinka drogi.

— Te informacje to: geometria, czyli przebieg, zgodny z pomiarem GPS; kategoria drogi: autostrada, droga krajowa, wojewódzka, powiatowa itd. — parametr niezbędny przy obliczaniu przez system nawigacyjny optymalnych tras; kierunkowość: informacja o tym, czy droga jest jednokierunkowa czy dwukierunkowa; restrykcje drogowe: zakazy wjazdu, skrętu, zawracania, nieodzowne w nawigacji, by nie zmuszała użytkownika do łamania przepisów — wylicza Łukasz Brzostek.

Dodatkowo mapa do nawigacji musi mieć naniesioną informację adresową w miastach: przy każdej ulicy oprócz nazwy musi być dodany adres.

Złożona produkcja

Cykl produkcyjny najbardziej złożonej mapy, jaką jest plan adresowy miasta, składa się z kilku etapów. Pierwszym jest stworzenie podstawowej wersji mapy na podstawie odpowiednio zorientowanych względem współrzędnych geograficznych zdjęć lotniczych lub satelitarnych. Tworzenie tzw. podkładów mapowych z tego typu zdjęć nazywa się digitalizacją. Drugi etap to wyjazd w teren, gdzie weryfikuje się za pomocą urządzeń GPS geometrię ulic uzyskaną podczas digitalizacji. Poza tym nanosi się wówczas nazwy ulic i numery domów, kierunkowość ulic, ich typy, nawierzchnie i restrykcje w ruchu drogowym.

— Kolejny etap to weryfikacja danych za pomocą specjalnych procedur i oprogramowania. Obowiązkowo sprawdza się, czy nie ma przerw w przebiegu ulic, czy w każde miejsce da się dojechać lub wyjechać, czy można wyznaczyć trasę do każdego elementu sieci drogowej, czy adresy się nie powtarzają, czy wszystkie miejsca opisane są adresowo, czy lista ulic zgadza się z danymi GUS, a lista adresów z danymi np. Poczty Polskiej — informuje Łukasz Brzostek.

Ostatni etap to drugi wyjazd w teren, w trakcie którego w specjalnym oprogramowaniu sprawdza się najważniejsze dla nawigacji elementy sieci drogowej: informacje o wiaduktach, tunelach, mostach, ślimakach, łącznikach itp. Wtedy też zbiera się szczegółowe informacje o stacjach benzynowych, hotelach, restauracjach.

Choć to długa i skomplikowana praca, producenci map do nawigacji opisali już większość terytorium Polski. Jednym z powodów intensywnych działań jest to, że trwa boom na nawigacje samochodowe. Niektóre źródła podają, że w stosunku do 2006 r. sprzedaż urządzeń nawigacji wzrosła 10-krotnie.

— Wielu producentów oprogramowania zbliża się w szacunkach do 100 proc. pokrycia dróg. Trochę gorsze wyniki dotyczą pokrycia planów miast wraz z numeracją budynków. Jednak i tu mówi się o 50-60 proc. lub więcej. Ważne jest też udostępnienie przez producentów oprogramowania możliwości bieżącej aktualizacji kupionych map — wskazuje Krzysztof Wróbel, product manager ds. nawigacji firmy Comes.

Gdzie co masz

Mapy nawigacyjne można wykorzystywać także do innych niż drogowe celów. W kwietniu 2007 r. spółka giełdowa Techmex uruchomiła portal, który umożliwia zakup zdjęć satelitarnych online (Geoserwer.pl). Udostępniła tam swoje archiwum, obejmujące niemal 200 tys. km kw. Polski.

— Nadal w niewielkim stopniu wykorzystujemy technologie satelitarne. Pozostajemy daleko w tyle za krajami Europy Zachodniej, nie wspominając o USA. A powszechne stosowanie rozwiązań satelitarnych jest korzystne dla rozwoju gospodarczego kraju — twierdzi Grzegorz Pastwa z Techmeksu.

Zdjęcia satelitarne mogą być wykorzystywane m.in. w planowaniu przestrzennym, projektach infrastrukturalnych, transporcie, telekomunikacji, ochronie środowiska, rolnictwie, zarządzaniu kryzysowym i obronności. Klienci Geoserwer.pl najczęściej kupują je (w formacie graficznym JPG, 43 zł brutto za km kw.) na potrzeby wizualizacji ofert sprzedaży nieruchomości, publikacji na stronach internetowych (np. jako mapki dojazdu do firmy), prezentacji multimedialnych i innych zastosowań elektronicznych.

Okiem usługodawcy:

Marek Kurzawa, członek zarządu firmy Rector

GIS umożliwia poznanie majątku

Systemy informacji przestrzennej są wykorzystywane w prawie każdym procesie zachodzącym w przedsiębiorstwie wielooddziałowym, wzbogacając go o informację przestrzenną i ułatwiającą zarządzanie nią. Brak lub niejednolite dane o stanie majątku sieciowego mogą spowodować nieefektywne nakłady finansowe, co podraża koszty związane np. z eksploatacją sieci. Dane o obiektach w połączeniu z dokumentacją i wizualizacją na mapie umożliwiają szybką analizę możliwości przyłączenia kolejnego klienta, skrócenie czasu wydania warunków technicznych i projektowania sieci. To dzięki systemom

informacji przestrzennej możliwe jest uporządkowanie i aktualizowanie informacji, np. projektowanie przyłącza dla nowego klienta zakładu energetycznego.

Kolejną korzyścią z wykorzystania map cyfrowych w działalności biznesowej firmy jest usprawnienie obsługi awarii przez analizę zgłoszeń i lokalizację położenia ekip w terenie. Wybór najkrótszej trasy dojazdu do miejsca awarii i skompletowanie odpowiedniego sprzętu i kompetentnych brygad przebiega wówczas szybko i sprawnie.

Marcin Złoch