Czytasz dzięki

Kruk wzleciał na szczyt

opublikowano: 26-03-2015, 00:00

Znakomity zarząd, pasmo sukcesów i doskonałe perspektywy — eksperci nie mogą się nachwalić spółki, kierowanej przez Piotra Krupę

KUP PEŁNY RAPORT GSR 2014>>

Od początku obecności windykatora na giełdzie analitycy nie wydali jeszcze ani jednej rekomendacji „sprzedaj” dla jego akcji. Jest kilka zaleceń „trzymaj”, ale zazwyczaj brzmią one „kupuj”. Triumf w rankingu „Giełdowa Spółka Roku 2014” nie jest więc w żadnej mierze niespodzianką, tym bardziej że już w zeszłym roku firma dobiła do ścisłej czołówki.

— Obserwuję spółkę od giełdowego debiutu i od początku jestem jej fanem. Wierzę w jej potencjał i doceniam ambicje zarządu — mówi Łukasz Janczak, analityk BESI.

Specjalista żartuje, że nie ma osoby niezadowolonej z inwestycji w Kruka. No, może poza funduszem Enterprise Investors, który przed laty zainwestował w spółkę i wyszedł z akcjonariatu wiosną 2013 r., inkasując 60 zł za sztukę. Dzisiaj akcje Kruka warte są ponad dwa razy więcej, a dużym wzięciem cieszyły się też obligacje.

Inne spojrzenie

Łukaszowi Janczakowi w Kruku podoba się oryginalny model biznesowy, sposób zarządzania oraz to, że obietnice nie są składane na wyrost. Dzisiaj sposób windykowania długów polegający na polubownym rozwiązywaniu problemów wspólnie z dłużnikiem wydaje się czymś naturalnym, ale w czasie pierwszej oferty publicznej w 2011 r., kiedy spółka przekonywała do wyjątkowości własnego know-how, wcale nie było to takie oczywiste.

— Kruk zaproponował zupełnie inne spojrzenie na rynek wierzytelności, polegające na rozkładaniu długu na raty, a nie automatyczne wchodzeniu na pensję dłużnika. Przekonywał, że sektor jest wzrostowy, tylko trzeba znaleźć na niego odpowiedni pomysł. Sądzę, że same władze firmy były zaskoczone, że potencjał wzrostu jest tak duży — mówi Łukasz Janczak.

Kruk szybko zaczął rosnąć, zdobywając pozycję lidera krajowego rynku. Wtedy wyszedł do inwestorów i powiedział, że czas wybrać się za granicę, jeśli biznes nadal ma się szybko rozwijać. Dzisiaj działa w Rumunii, Czechach, Słowacji, zdobył przyczółek w Niemczech, a w tym roku postawi stopę we Włoszech albo w Hiszpanii.

— Dywersyfikacja pozwala oczekiwać wysokiej dynamiki zysków w kolejnych latach. Pozytywnie postrzegam zapowiedzi wejścia do Włoch i Hiszpanii, bo są to rynki perspektywiczne, a wolumeny większe niż w Polsce — mówi Michał Konarski, analityk DM mBanku. Kruk zapowiada, że w ciągu czterech-pięciu lat chce zostać jedną z trzech największych spółek w tej branży w Europie.

Iza Rokicka, analityk Ipopema Securities, uważa, że są to bardzo ambitne cele i trzeba zachować pewną rezerwę, oceniając plany ekspansji Kruka, ale podkreśla, że dotychczas spółka w sposób bardzo przemyślany inwestuje za granicą. — Tzw. track record nie składa się z samych sukcesów. Spółka weszła kiedyś na Węgry i wycofała się. Potrafiła jednak uciąć inwestycje na wczesnym etapie. Kruk liczy się z pieniędzmi, którymi dysponuje, i bardzo mądrze je wydaje — podkreśla Iza Rokicka.

Jednym głosem

Rzadko zdarza się, żeby analitycy tak zgodnie mówili o jednejspółce. Tłumaczą, że rynek ufa zarządowi, ponieważ nie przedstawia planów na wyrost, osiąga obiecane cele, a często przekracza założenia.

— Zarząd jest bardzo kompetentny i lubiany przez rynek. Na czele spółki stoi charyzmatyczny menedżer, wyróżniający się na tle grupy zarządzających na giełdzie. Biznes tworzą ludzie, a nie cyferki. Gdyby Kruk potrzebował kapitału i wyjaśnił, na co potrzebuje pieniędzy, to sądzę, że nie będzie miał z tym problemu — mówi Łukasz Janczak.

Niewiele jest biznesów na giełdzie, które tak jednoznaczniekojarzone są z nazwiskiem zarządzającego. Mówisz Kruk — myślisz Piotr Krupa. I odwrotnie.

— Mamy przykład spółki założonej przez obecnego prezesa. Pozostali członkowie współpracują z nim od wielu lat. Jest więc stabilny, „wychowany” od zera zarząd, co jest moim zdaniem bardzo dużym plusem spółki. Zbudował firmę, która jest liderem na rynku w Polsce i Rumunii, kluczowym w Czechach i na Słowacji i kontynuuje zagraniczną ekspansję. Zarząd jest ambitny, ale też ostrożny — mówi Iza Rokicka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy