Krwawiący pływak wśród piranii

Mirosław Konkel
opublikowano: 01-02-2011, 11:59

Firmy, które się nie uczą, są jak krwawiący pływak wśród piranii.

Każda organizacja powinna się modernizować i doskonalić. Obowiązkiem zarządów firm jest śledzenie zmian otoczenia i aktualizacja strategii firmy. Chęć uzyskania przewagi nad konkurencją, zaoszczędzenia pieniędzy i zasobów, podnoszenia jakości i wdrażania nowych metod pracy powinny motywować do zmian. Jeśli czegoś nie da się zrobić we własnym zakresie, należy nawiązać współpracę z innymi firmami na zasadzie zlecenia lub partnerstwa. Rosnąca złożoność środowiska, ewoluujący rynek, nowe technologie, rosnące oczekiwania akcjonariuszy – wszystko to oznacza, że trwanie w biznesowym bezruchu nie jest dobrym pomysłem. Aby przetrwać w zgiełku świata, organizacja musi się rozwijać, rozwój zaś wynika z nowej wiedzy na temat branży, produktów, klientów, relacji i idei. Kiedy firmy uważają swoje wartości za wykute w marmurze i odrzucają uczenie się, są jak krwawiący pływak w oceanie – przyciągają piranie.

Była sobie pewna firma, która od pięćdziesięciu lat zajmowała się budową domów jednorodzinnych. Dumne hasła na bilbordach głosiły, że jej misja to „Lokalne domy budowane zgodnie z tradycją”. Każdego roku spotykał się zarząd i dyskutowano nad wizją, misją, strategią i pogłębiającym się deficytem. Opracowano plany – gdzieniegdzie wprowadzono inne materiały – lecz ogólne stanowisko zarządu pozostawało niewzruszone: „Ludzie chcą budować tradycyjne domy, z lokalnych materiałów dostarczanych przez firmę, która jest tu obecna od wielu lat”.

Każdego roku rozważano argumenty przemawiające za zmianami i za utrzymaniem dotychczasowego stylu działania. Mniejszość w zarządzie proponowała, aby przenieść działalność budowlaną do innej części Europy, gdzie rynek dopiero się rozwijał, ale taka opcja została przegłosowana jako niezgodna z lokalnym etosem, na którym firma zbudowała swoją renomę. Sugerowano też, by firma się rozdzieliła, jedna z filii mogłaby kontynuować działalność zgodnie z tradycyjną wizją, a druga – eksperymentować. Zarząd uznał, że taki podział podważy misję lokalnego budowniczego domów.

Prezes, odwołując się do wartości, przekonał zarząd, aby „odważnie trwać w zgodzie z własną prawdą”. Argumentował, by „nie dać się zachwiać pod wpływem chwilowych czynników rynkowych, czerpiąc poczucie bezpieczeństwa ze świadomości, że pięćdziesięcioletnia obecność na rynku pomoże nam przetrwać trudny okres, a klienci dostrzegą niedostatki alternatywnych produktów i wrócą do nas”. Wyniki przeprowadzonego sondażu okazały się budujące, ponieważ mieszkańcy regionu znali firmę i darzyli ją zaufaniem.

Mimo to – z jakiegoś powodu, kompletnie niezrozumiałego dla zarządu firmy – mieszkańcy nie kupowali w niej domów.

Ale firma była przekonana, że wie, co jest dla klientów najlepsze i tak jak zawsze próbowała sprzedawać swoje doświadczenie. Nie dostrzeżono, że klienci chcą produktu dobrej jakości w przystępnej cenie, a nie tradycji. Lojalność wobec miejscowej firmy nie była już czynnikiem decydującym o skorzystaniu z jej oferty. Nie zauważono, że zmienili się klienci i warunki. Zaczęły krążyć pogłoski o kłopotach firmy, w prasie pojawiły się negatywne komentarze na temat roli zarządu. Dział listów lokalnej gazety tydzień później opublikował optymistyczną odpowiedź szefostwa firmy: „Firma nie zgadza się z opiniami na jej temat. Jesteśmy przekonani, że mamy znaczny udział w tradycyjnym, lokalnym budownictwie, uważamy, że ci wszyscy ludzie, którzy kupują u konkurencji na dłuższą metę nie dostaną tego, czego poszukują”.

Podgryzanie firmy trwało pięć lat. Kiedy upadła, setki osób straciły pracę, a wielu mieszkańców wyraziło szczery żal z powodu utraty jednego z członków lokalnego społeczeństwa biznesowego.

Znajomość firmy i posiadanie dobrej opinii nie wystarczy, by pomyślnie funkcjonować i realizować cele finansowe. Musi istnieć również pragnienie wymiany pieniędzy za produkty – na tej samej zasadzie przecież większość z nas lubi pizzę, ale nie jemy jej codziennie.

Coaching jest jedną z metod uczenia się firm – poprzez naukę pracowników, tworzenie przez nich wiedzy i polepszanie wyników pracy. Jednak takie efekty przynosi tylko dobrze przeprowadzony coaching. Dobrze czyli zgodnie z zasadami psychologii uczenia się. Coaching nie może być jedynie psychoterapeutycznym ćwiczeniem w szukaniu przyczyn kłopotów, celem coachingu jest bowiem opracowywanie indywidualnych rozwiązań, skutecznych w danych warunkach.

Inspiracją tekstu była książka „Psychologia coachingu” Ho Lawa, Sary Ireland, Zulfiego Hussaina (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2010). Wykorzystanie za wiedzą Wydawcy.

Rozwój albo śmierć. Trzeciej możliwości nie ma.
Rozwój albo śmierć. Trzeciej możliwości nie ma.
None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane