Kryzys kreuje nowych bohaterów

W trudnych czasach rynek odsiewa słabsze spółki i znajduje mocniejsze, które będą wyznaczały nowe trendy. Jak Apple i Facebook

Kryzys to nie tylko kłopoty zadłużonych krajów i konieczność zaciskania pasa. Paradoksalnie turbulencje mogą na dłuższą metę przynieść gospodarkom więcej korzyści niż strat. Wszystko dzięki temu, że przyspieszają upadek nieefektywnych przedsiębiorstw. W miejsce starych branż wchodzą nowe.

To umożliwia uwolnienie dotychczas zajętych zasobów. Siły roboczej, surowców, ziemi. Osoby, które straciły pracę w upadających przedsiębiorstwach, po jakimś czasie znajdują inną. Lepszy sposób wykorzystania znajdują chociażby grunty, węgiel, stal, a przede wszystkim kapitał. Gospodarka, która podnosi się po załamaniu, jest już zupełnie inna niż wcześniej.

Nowe branże zaspokajają te same potrzeby konsumentów co stare, ale w inny, lepszy lub po prostu tańszy sposób. Aby się rozwijać, muszą przyciągnąć kapitał. A grubych portfeli nic nie przyciąga mocniej niż korzystne perspektywy danego przedsiębiorstwa. Przyjrzyjmy się zatem branżom, które z kryzysu wyszły z najlepszymi perspektywami, i tym, którym wrócić do czasów świetności będzie bardzo trudno.

Nowe media

Najlepszy przykład zmian to media. Do starej gospodarki w tym sektorze należą chociażby prasa drukowana czy sieci kablowe. Powoli mija też czas największej świetności telewizji w tradycyjnym wydaniu. To, że perspektywy tych kanałów dotarcia do odbiorcy się pogarszają, odzwierciedlają spadające kursy.

Od szczytu z 2007 r. papiery Agory potaniały o ponad 80 proc. Akcje TVN straciły 58 proc. To samo dzieje się za oceanem. Indeks nadawców telewizyjnych i sieci kablowych notowanych na Wall Street zniżkował od początku 2008 r. o 32 proc. W tym samym czasie indeks S&P500stracił zaledwie 4 proc. Powiew świeżości na tym rynku wniosły natomiast media społecznościowe. Podobnie jak tradycyjne, tracą one na ogólnym ochłodzeniu koniunktury.

Tort reklamowy, jaki między siebie dzielą obie grupy, nie jest już tak okazały jak przed kryzysem. Mimo to w rywalizacji ze starymi mediami nowe zyskują grunt. Najlepszy przykład to rosnąca w zawrotnym tempie wycena Facebooka. Kapitalizacja w szczycie hossy z 2007 r. sięgała 15 mld USD.

Od tamtej pory wzrosła o ponad 550 proc.

PC to przeszłość

Nowe wypiera stare również w dziedzinie sprzętu komputerowego. Wzrost rynku tradycyjnych komputerów praktycznie się zatrzymał. Wszelkie oczekiwania bije jednak sprzedaż urządzeń mobilnych. W którą stronę może zatem zmierzać kształt tego rynku? Odpowiedzi nie trzeba szukać daleko. Weźmy pod lupę to, co stało się trzydzieści lat temu na rynku sprzętu do odtwarzania filmów wideo. Wtedy istniały na nim trzy standardy (należały do JVC, Sony i Philipsa). Przetrwała najmniej zaawansowana technicznie, jednak tania i prosta technologia VHS firmy JVC. Podobnie było w latach 90.

Microsoft, wówczas jeden z wielu producentów, zdominował rynek oprogramowania na pecety. W ciągu 14 lat od giełdowego debiutu cena akcji spółki wzrosła 750 razy. Wojna o rynek urządzeń mobilnych jest tak zażarta, bo zwycięzca bierze całą pulę. Inwestorzy głowią się zatem, kto spije śmietankę. Gra, w której uczestniczą, jest jednak warta świeczki.

Przykłady pokazują, że akcje takiego zwycięzcy swoją wartość mogą zwiększyć wielokrotnie. Nie może więc dziwić, że dzisiaj notowania producentów komputerów osobistych stoją w miejscu albo spadają, podczas gdy ciągle nowe rekordy ustanawia wycena Apple’a. Od końca 2007 r. kapitalizacja czterech konkurentów spółki (Dell, Hewlett-Packard, Research In Motion oraz Nokii) spadła o ponad 230 mld USD. W tym samym czasie wartość Apple’a wzrosła o prawie 390 mld USD.

Następca Windowsa

Ważą się także losy tego, kto stanie się wiodącym dostawcą systemu operacyjnego do urządzeń mobilnych. Miejsce na rynku jest dla jednego, góra dwóch, graczy. Jeszcze w 2010 r. przynajmniej 10 proc. udziałów w rynku miały trzy systemy. Dziś na tym rynku nie liczy się już nikt prócz Apple’a (iOS) i Google’a (Android).

Ofiarą tego sukcesu stała się firma Research In Motion, która przypłaciła go 94-procentowym spadkiem kursu. Odrabianie strat nie będzie łatwe. Rynkowy udział produkowanych przez kanadyjską firmę urządzeń Blackberry może w tym roku spaść poniżej 10 proc. Jeszcze w 2009 r. był bliski 50 proc. Dobrą puentą przypadku Kanadyjczyków jest fakt, że siedziba korporacji mieści się w mieście o nazwie… Waterloo.

Jak kupić akcje spółek zagranicznych?

Dostęp do akcji notowanych na zagranicznych giełdach oferuje wiele krajowych biur maklerskich. Wśród nich KBC Securities, ING BSK, IDMSA, BDM, BZ WBK oraz CDM Pekao. Prowizje brokerskie często schodzą nawet poniżej 0,5 proc. wartości transakcji. Wybierając brokera, warto jednak zwrócić uwagę na minimalną opłatę, jaką pobiera.

Ta może znacznie zmniejszyć opłacalność transakcji opiewających na kwoty poniżej 10 tys. zł. W KBC Securities na prowizję wysokości 0,39 proc. możemy liczyć już przy transakcjach za 10,5 tys. zł. W CDM Pekao zapłacimy co najmniej 0,59 proc., i to tylko w wypadku transakcji na minimum 29 tys. zł.

Bardziej zaawansowani inwestorzy mają ponadto do wyboru kontrakty futures i CFD na akcje. Jednak nawet posiadając tylko zwykły rachunek brokerski, będziemy mieli dostęp do funduszy typu ETF lub certyfikatów opartych na zagranicznych indeksach (wybór jest wciąż dość ograniczony). Dobierając do portfela spółki, których notowania wyrażone są w innych walutach niż złoty, zawsze pamiętajmy o ryzyku kursowym.

Inwestorzy posiadający doświadczenie na rynku walutowym mogą zabezpieczyć się przed nim, zawierając równolegle z kupnem akcji transakcję sprzedaży waluty na rynku forex. Wówczas ich stopa zwrotu w złotych będzie taka jak stopa zwrotu w walucie, w jakiej notowane są akcje, skorygowana jedynie o różnicę w poziomie stóp procentowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kryzys kreuje nowych bohaterów