Kryzys sprzyja Lidze Mistrzów

Grzegorz Nawacki
29-05-2009, 00:00

22 piłkarzy przez 90 minut biegało za piłką. Kibicom przynieśli mnóstwo wrażeń, a europejskiej gospodarce 310 mln EUR.

Tegoroczny finał dał gospodarce europejskiej więcej niż poprzednie

22 piłkarzy przez 90 minut biegało za piłką. Kibicom przynieśli mnóstwo wrażeń, a europejskiej gospodarce 310 mln EUR.

Nadzieje, nerwy a potem dla jednych radość, dla innych smutek — tyle dał milionom kibiców finał Ligi Mistrzów. Ekonomiści twierdzą, że dużo więcej. Wpływ finału na europejską gospodarkę wyniósł 310 mln EUR (1,37 mld zł) — wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Mastercard. To o 34 mln EUR więcej niż ubiegłoroczny finał w Moskwie.

— Finał Ligi Mistrzów jest ważnym bodźcem dla ekonomii. Tegoroczny potwierdza, że masowe imprezy sportowe, dzięki olbrzymim emocjom, jakie wyzwalają, są w stanie przezwyciężyć recesję — mówi autor badania prof. Simon Chadwick z Uniwersytetu Coventry.

Kryzys pomógł

Załamanie gospodarcze sprawiło, że konsumenci i firmy złapali się za portfele. Jak to możliwe, że tegoroczne przychody będą większe?

— Przy tegorocznym finale wzrosły tradycyjne aktywności ekonomiczne, np. handlowa. Efekt byłyby większy, gdyby sytuacja ekonomiczna była lepsza. Ale mamy też zjawisko "premii recesyjnej", która daje dodatkowe 25 mln EUR. Przez kryzys więcej osób się zaangażuje w finał, bo szukają rozrywki, by chociaż na jeden wieczór oderwać się od pesymizmu. Spotkają się z przyjaciółmi w pubie czy zorganizują wspólne oglądanie w domu. Przy tej okazji wzrośnie konsumpcja — mówi Simon Chadwick.

To, że Liga Mistrzów pokonała kryzys, nie jest zaskoczeniem dla ekspertów.

— Liga Mistrzów to produkt niemal idealny. Przemyślany i dopracowany w każdym szczególe, mecze mają jednakową oprawę, jest bezpiecznie. Na takie produkty będzie zawsze popyt, niezależnie od sytuacji gospodarczej — mówi Dominik Linowski, ekspert Deloitte.

Miasta zarobią

Najwięcej na finale zarobią kluby. Zwycięska Barcelona zainkasowała 110 mln EUR, a Manchester United 65 mln EUR. Autorzy badań dodają, że liczy się nie tylko nagroda, ale też podniesienie wartości drużyny, umowy ze sponsorami, prawa do transmisji, wzrost sprzedaży biletów. Na 15 mln EUR wyliczono zyski miast finalistów, głównie ze wzrostu turystyki. Trzy razy więcej zarobił gospodarz meczu: Rzym. To tyle samo, co ubiegłoroczny gospodarz: Moskwa i o 19 mln EUR niż poprzedni: Ateny. 75 mln EUR to korzyści pozostałych miast europejskich.

— Włochy są dla Hiszpanów i Brytyjczyków położone dogodniej niż Moskwa i dlatego ulice Rzymu były pełne kibiców. Niektórzy kibice zrezygnowali z przyjazdu, ale wydatki, jakie ponieśli w związku z kibicowaniem, nawet nie opuszczając domu, przyczynią się do konkretnych zysków — dodaje Simon Chadwick.

To dobre wieści dla czterech polskich miast, które szykują się do EURO 2012. Eksperci podkreślają, że turniej tylko daje możliwość zarobku. Trzeba ją umieć wykorzystać.

— EURO można odbębnić albo je dobrze zorganizować i wykorzystać. Kibice przyjadą do nas chętniej niż na Ukrainę, ale to, ile na tym miasta skorzystają, zależy od nich. Muszą się wypromować: być przyozdobione, bezpieczne i zapewnić kibicom rozrywkę. Mecz trwa 90 minut, a kibice spędzają w mieście 2-3 dni. Jeśli dobrze zapamiętają ten czas, to wrócą. Jeśli dobrze zorganizujemy EURO 2012, to korzyści będziemy czerpać jeszcze przez wiele lat — mówi Dominik Linowski.

110

mln EUR Tyle za zwycięstwo w Lidze Mistrzów zgarnęła FC Barcelona…

45

mln EUR …a tyle na organizacji finału zyskał Rzym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kryzys sprzyja Lidze Mistrzów