Kup sobie kino

Marta Bellon
13-08-2010, 00:00

Samorządowa spółka kinowa tonie w długach. Sprzedaż budynków ma jej pomóc wyjść na prostą.

Max-Film liczy na 10 mln zł ze sprzedaży nieruchomości

Samorządowa spółka kinowa tonie w długach. Sprzedaż budynków ma jej pomóc wyjść na prostą.

Spółka Max-Film należąca do województwa mazowieckiego pozbywa się nieruchomości w kilku miastach Polski. Na sprzedaż wystawiła budynki kinowe w Ełku, Łomży, Suwałkach, Mikołajkach i Mińsku Mazowieckim. Firma, którą powołano przede wszystkim do działalności kinowej, od lat przynosi straty i ma długi.

— Spółka nie ma pieniędzy na remonty kin. Pochodzą z lat 50. i 60. Żeby przetrwały, potrzebna jest gruntowna renowacja — wyjaśnia Paweł Doktór, prezes Max-Filmu.

Wiele sal na fali

Cena wywoławcza kina Polonia w Ełku to 2,2 mln zł, Millenium w Łomży — 1,3 mln zł, suwalskiego Bałtyku — 1,6 mln zł, kina Wojtek w Mikołajkach — 2,5 mln zł i Światowid w Mińsku Mazowieckim — 3 mln zł. W sumie ponad 10 mln zł. Do Max-Filmu, oprócz obiektów wystawionych na sprzedaż, należą jeszcze trzy w Warszawie (Luna, Wisła i NoveKino Praha) oraz po jednym w Białej Podlaskiej, Puławach, Tychach, Płocku i Siedlcach.

— Nie zamierzamy przerywać działalności kinowej we własnych kinach, których jesteśmy operatorem. Te, które sprzedajemy, albo nie działają, albo wkrótce przestaną działać, bo dotychczasowi operatorzy nie widzą sensu ekonomicznego w ich utrzymywaniu — mówi Paweł Doktór.

Prawo pierwokupu mają aktualni najemcy, ale raczej z niego nie skorzystają. Żeby kina przetrwały, potrzeba dużych nakładów.

— Chcemy rozwijać się w kierunku kin wielosalowych, inwestowanie w obiekty z jedną salą jest dla nas nieekonomiczne — mówi Małgorzata Bil-Jaruzelska, prezes spółki Lumiere, operatora kin w Łomży i Ełku.

Spółka Lumiere zrezygnowała z wyświetlania filmów w suwalskim Bałtyku po tym, jak otworzyła wielosalowe kino w centrum handlowym. Prezes Bil-Jaruzelska zapewnia, że jeżeli nie znajdzie się kupiec i nie pojawi się konkurencja z kilkoma salami, nadal będą działać kina w Ełku i Łomży (jedyne w mieście).

Prezes Doktór, który kieruje Max-Filmem od kilku miesięcy, liczy, że zła passa minie po zmianie stylu zarządzania. Plan jest prosty: po pierwsze, spłata długów dzięki sprzedaży budynków, po drugie — uzdrowienie podstawowej działalności. Max-Film zarabia też na wynajmie powierzchni komercyjnych w budynkach kin w Płocku i Siedlcach. Choć sytuacja finansowa nie pozwala spółce na snucie ambitnych planów rozwoju, prezes Doktór nie wyklucza otwierania w przyszłości kin w centrach handlowych.

Patent na małe kino

Karolina Bieńko, prezes Fundacji Filmowa Warszawa, która prowadzi dwa kina w stolicy, zwraca uwagę, że placówki studyjne działające w aglomeracjach mogą przyciągać ambitniejszym repertuarem, ale w mniejszych miastach trudno o takich odbiorców.

— My też mamy konkurencję w postaci większych kin, ale nie walczymy o komercyjnego widza. Żeby odnieść sukces z małym kinem, trzeba znaleźć swoją grupę docelową. Nam jest łatwiej, bo działamy w stolicy. W mniejszych miastach kina studyjne nie przetrwają bez wsparcia organizacji rządowych, dotacji z ministerstwa kultury czy gminy. Wpisanie takich miejsc do polityki budżetowej miasta mogłoby je uratować — uważa Karolina Bieńko.

1,3

mln zł Taka jest cena wywoławcza kina w Łomży, które przeszło ostatnio remont.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kup sobie kino