Systematycznie przybywa zamożnych Polaków, czyli takich, których roczne dochody brutto przekraczają 85 tys. zł — wynika z najnowszych danych KPMG.

— Szacujemy, że w 2018 r. liczba takich podatników może się zbliżyć do 1,2 mln, a ich łączne dochody przekroczą 200 mld zł — prognozuje Andrzej Marczak, partner w KPMG w Polsce. Wraz ze wzrostem liczby lepiej zarabiających zwiększa się popyt na nieruchomości luksusowe.
— Poza Warszawą mieszkania o podwyższonym standardzie kosztują 8-9 tys. zł za mkw., z kolei w Warszawie za 100- -120 metrowy apartament trzeba zapłacić około 1,5 mln zł. Górnej granicy oczywiście nie ma. Najdroższy lokal, jaki sprzedano w ubiegłym roku, znajduje się przy ulicy Parkowej w Warszawie i kosztował 34 tys. za 1 mkw. — mówi Arkadiusz Wojciechowski, dyrektor zarządzający Poland Sotheby’s International Realty.
Wybrańcy
W 2015 r. wartość rynku dóbr luksusowych wyniosła 14,3 mld zł i urosła aż o 13 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ponad 1 mld zł przypadł na segment nieruchomości.
— Przewidujemy, że ten rynek będzie się rozwijał znacznie szybciej niż dotychczas. Polskę czekają czasy prosperity, mieszkańcy będą się bogacić, a swoje pieniądze zechcą dobrze ulokować. Luksusowy apartament to inwestycja, która — w odróżnieniu choćby od samochodu — nie traci na wartości, a bywa, że zyskuje — uważa Shuckie
Ovadiah, inwestor i prezes kompleksu OVO Wrocław, w którym znajdą się m.in. apartamenty, penthouse’y, biura i pięciogwiazdkowy DoubleTree by Hilton. Tę tendencję potwierdzają dane KPMG, zgodnie z którymi w 2015 r. około 969 tys. Polaków zarabiało ponad 7,1 tys. zł, natomiast w przyszłym roku ich liczba przekroczy milion. Nie uszło to uwadze deweloperów, którzy — według danych Reas — w latach 2009-14 wybudowali w Polsce ponad 6 tys. apartamentów.
— Luksusowa inwestycja jest oczywistym wyborem. Ekskluzywny, dobrze położony apartament się nie starzeje, jego wartość rośnie z czasem, więc w razie potrzeby można go sprzedać z zyskiem — tłumaczy Krzysztof Jabłoński z biura Iglica Nieruchomości.
Poza zasięgiem
Na drugim biegunie są przeciętni Polacy, którzy na niewielkie lokum z segmentu popularnego musieliby oszczędzać kilkanaście lat (pisaliśmy o tym w „Pulsie Biznesu” 8 grudnia 2015 r.). W tym roku przytaczaliśmy też wyniki badania Knight Frank, zgodnie z którymi sytuacja finansowa urodzonych po 1982 r. gorzej niż w Warszawie wygląda tylko w Hongkongu. Teraz się okazuje, że utrudniony dostęp do własnego M ma także pokolenie rodziców tych osób. Z badania przeprowadzonego przez Millward Brown dla Krajowego Rejestru Długów (KRD) wynika, że co trzeci Polak po pięćdziesiątce nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie.
— W Polsce notowany jest jeden z najniższych wskaźników zatrudnienia osób w wieku 50+ w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej. To się przekłada na ich poziom zamożności, a w konsekwencji także zadłużenia — mówi Adam Łącki, prezes KRD. Połowa Polaków powyżej 50 lat deklaruje, że nie ma oszczędności, a 15 proc. ma odłożone nie więcej niż 5 tys. zł.
— Biorąc pod uwagę, że dochód 40 proc. osób w badanej grupie wiekowej nie przekracza 2 tys. zł, nie można się dziwić, że tak mało z nich ma oszczędności. Najczęściej na czarną godzinę odkładają zamożniejsi — dobrze wykształceni i mieszkający w dużych miastach. Również częściej stać na to mężczyzn, ale oni dysponują też wyższymi dochodami — mówi Adam Łącki.
Za wysokie progi
Wiele wskazuje na to, że własne M jeszcze długo będzie poza zasięgiem przeciętnego Kowalskiego. Jak wynika z danych Konfederacji Lewiatan, choć od 1 stycznia 2016 r. minimalne wynagrodzenie w przeliczeniu na godzinę ma wynosić około 14 zł bez VAT, wiele podmiotów publicznych tego nie respektuje i w budżetach na usługi przewiduje zdecydowanie mniejsze kwoty. Weźmy np. stawki za godzinę pracy ochroniarza. Filharmonia Gorzowska zapłaci takiemu pracownikowi jedynie 7,35 zł, Narodowy Instytut Audiowizualny — 9,83 zł. Centrum Badań EIT+ — 8,97 zł, a Urząd Dozoru Technicznego w Warszawie — zaledwie 7,17 zł. Od 2016 r. o 5 proc. wzrośnie wielkość wymaganego wkładu własnego. To ostatni dzwonek, by kupić mieszkanie z 10 proc. wkładem, jak się jednak okazuje dla wielu potencjalnych kupujących końcówka roku nie jest najlepszym okresem.
— Październik to prawdopodobnie ostatni miesiąc tego roku, w którym malała liczba osób bez pracy [9,6 proc. — stopa bezrobocia z tego miesiąca — przyp. red.]. Można się spodziewać, że na koniec roku wyniesie około 9,9 proc. Początek 2016 r. będzie jeszcze trudniejszy. W styczniu i lutym bezrobocie może się zbliżyć do 10,5 proc. — prognozuje Łukasz Kozłowski, ekspert ekonomiczny Pracodawców RP.
1,134 mld zł Tyle — według danych KPMG — był wart w 2015 r. rynek nieruchomości luksusowych...
1,5 mln zł ... a tyle średnio kosztuje 100-120 metrowy apartament w Warszawie.
50 proc. Taki odsetek Polaków w wieku powyżej 50 lat nie ma oszczędności.
1,134 mld zł Tyle — według danych KPMG — był wart w 2015 r. rynek nieruchomości luksusowych...
1,5 mln zł ... a tyle średnio kosztuje 100-120 metrowy apartament w Warszawie.
50 proc. Taki odsetek Polaków w wieku powyżej 50 lat nie ma oszczędności.