Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG, uważa że w Polsce nie można odpowiedzialnie przewidzieć zachowania się rynku walutowego. Jego mała płynność czyni go mało odpornym na plotki oraz jednorazowe, ale znaczne przepływy gotówki. W tym tygodniu dodatkową komplikacją możliwe spekulacje przed posiedzeniem RPP i danymi o grudniowym poziomie deficytu na rachunku obrotów bieżących.
Zdaniem Mirosława Gronickiego jedynie prognozy długoterminowe pozwalają na właściwe wytyczenie ścieżki, jaką będzie podążać kurs złotego. Jego zdaniem, poprawiający się bilans handlowy oraz trudna sytuacja budżetowa utrzyma kurs naszej waluty na ubiegłorocznym poziomie.
— Polski rynek walutowy jest mało płynny. Pogłoska lub większa suma pieniędzy, która przez niego przejdzie może zupełnie zmienić kierunek notowań. Z tego powodu, należy robić prognozy bardziej długoterminowe, wówczas bardziej widoczne są tendencje rynkowe. Z punktu widzenia polskiej gospodarki średni kurs koszyka walutowego w tym roku będzie nominalnie niewiele droższy od ubiegłorocznego. Natomiast to, czy będzie się odchylał w dół czy w górę, zależy od bieżącej sytuacji. Zarówno rachunek bieżący, jak i duży deficyt budżetowy powodują, że bilans handlowy będzie zmierzał w dobrym kierunku, czyli zmniejszenia wpływów. Natomiast poziom deficytu budżetowego oraz zamierzenia MF co do nowych emisji zdecydowały o napływie kapitału portfelowego. Nadal jesteśmy krajem atrakcyjnym inwestycyjnie i w dłuższym okresie trudno oczekiwać zmian w tym względzie — tłumaczy Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.
Główny ekonomista BIG BG nie rozumie sporów i licytacji na temat optymalnego kursu złotego. Najlepszą weryfikacją faktycznej siły pieniądza jest rynek.
— Często pojawia się pytanie: czy kurs złotego jest przewartościowany. Więc zadaję kolejne: w stosunku do czego. Skoro kurs jest wyznaczany przez rynek, bez ingerencji banku centralnego, to dlaczego ma on być na poziomie dobrym dla ekspoterów. Jeżeli mielibyśmy nadwyżkę eksportu nad importem i eksporterzy byliby podstawowym źródłem napływu waluty to zgoda, ale tak niestety nie jest. Należy podkreślić, że na świecie 15 proc. transakcji walutowych dotyczy handlu zewnętrznego, a 85 proc. to są transakcje finansowe. Politycy muszą zrozumieć, że nie są w stanie kontrolować transakcji finansowych — mówi główny ekonomista BIG BG.
Obniżka stóp procentowych w tym tygodniu jest już prawie przesądzona. Najlepiej jednak, by cięcia w tym roku nie były zbyt głębokie. Notowania złotego chwilowo poprawi pozytywny wynik na rachunku obrotów bieżących.
— Grudniowy deficyt na rachunku obrotów bieżących może być dobry, na poziomie 400 mln dolarów. To w krótkim okresie spowoduje poprawę notowań złotego. Natomiast jeżeli chodzi o RPP to zgadzam się, że nastąpi redukcja stóp procentowych. Jednak Rada Polityki Pieniężnej powinna redukować stopy nie o procenty, lecz o ich ułamki. Powinna nieco inaczej ustawić także relacje pomiędzy stopami. Decyzja o cięciu stóp na pewno wpłynie na rynek, który już dyskontuje cięcie o 300 punktów bazowych. Po każdej obniżce część inwestorów realizuje zyski. Wchodzą na rynek kolejni gracze, chcący zyskać później. Ostatnie osłabienie złotego nie ma wielkiego znaczenia. W 2002 rok weszliśmy z dolarem na poziomie 3,90 zł, ostatnio jego notowania zbliżały się do 4,20 zł. Nawet jeżeli ktoś kupił walutę za taką cenę, po obniżce stóp i tak zyska podwójnie: osłabnie złoty, a na dodatek można zarobić na papierach skarbowych. Ich wartość powinna po redukcji wzrosnąć — szacuje główny ekonomista BIG BG.