Łapówki zmorą drobnych firm

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 18-02-2014, 00:00

Prawie trzy czwarte przedsiębiorców twierdzi, że korupcja uderza w ich biznes. Biorą i urzędnicy, i własna załoga — wynika z badania „PB”

Przez ostatnią dekadę dość wyraźnie zmniejszyła się skala korupcji w Polsce. Według rankingu prowadzonego przez Transparency International (TI), nasz kraj zajmuje obecnie 38. miejsce na 177 badanych państw (im wyższa pozycja, tym mniejsza skala korupcji), czyli od 2005 r. awansowaliśmy aż o 32 stopnie. Według TI, jesteśmy niemal najbardziej przejrzystym państwem Europy Środkowej i Wschodniej (wyprzedza nas tylko Estonia).

— Od wejścia Polski do Unii Europejskiej zagrożenie korupcją się zmniejsza. Poprawiły się standardy działań urzędów, a przedsiębiorcy działają w bardziej przyjaznym środowisku i zaryzykuję tezę, że dzięki temu rzadziej decydują się na korupcyjne praktyki. Nadal daleko nam do lepiej rozwiniętych, zachodnich krajów, choć i tak widać wyraźną poprawę — mówi dr Grzegorz Makowski, dyrektor programu Odpowiedzialne Państwo Fundacji im. Stefana Batorego, wykładowca Collegium Civitas.

Pod stołem duży ruch

Jednak korupcja nadal jest w Polsce problemem, nie tylko dla zwykłych obywateli, ale też — a może nawet zwłaszcza — dla działających w naszym kraju małych i średnich firm. Jak wynika z badania „PB” wśród Gazel Biznesu, łapówki to jedna z ważniejszych barier w prowadzeniu działalności gospodarczej w Polsce. Aż 71 proc. ankietowanych przez nas przedsiębiorców deklaruje, że korupcja jest problemem w rozwoju ich firm, z czego 20 proc. określa tę barierę jako „bardzo istotną”.

— Być może łapówki nie są numerem jeden na liście trudności, z jakimi musimy się mierzyć, ale z pewnością są odczuwalne i uciążliwe. Już kilkakrotnie zdarzyło się, że braliśmy udział w przetargu, co do którego mamy niemal pewność, że był ustawiony. Straciliśmy przez to szansę na spore, ciekawe zlecenia — mówi Marcin Grosicki, prezes firmy transportowej Sprint Transport. Prawie co trzeci przebadany przez nas przedsiębiorca (30 proc.) deklaruje, że jego firma choć raz otrzymała znaczącą propozycję korupcyjną. A to prawdopodobnie tylko wierzchołek góry lodowej, bo w wielu przypadkach propozycję przyjęcia łapówki dostają szeregowi pracownicy firmy i zarząd w ogóle o niej nie wie.

— Tylko raz otrzymałem informację, że pracownikowi firmy została złożona propozycja łapówki. Dowiedziałem się o tym jednak prawdopodobnie tylko dlatego, że oferta ta była złożona przy innym pracowniku. Jestem pewien, że w bardzo wielu przypadkach moi pracownicy „dostają w łapę”, tylko robią to po cichu, za moimi plecami — mówi proszący o anonimowość szef jednej z Gazel Biznesu z Poznania.

Sami sobie dają w łapę

Według badania, aż co dziesiąta Gazela Biznesu spotkała się z propozycją korupcyjną od urzędnika państwowego. Dotyczy to zarówno administracji państwowej, jak i lokalnej.

— Nasze doświadczenia korupcyjne z administracją dotyczyły głównie przetargów organizowanych przez samorządy. Mamy podejrzenie, że do jednej z firm konkurencyjnych wyciekały informacje o cenach, jakie założyli pozostali oferenci. Podejrzewam, że pracownicy odpowiedzialni za przeprowadzenie przetargu nie puszczali tych przecieków charytatywnie, musieli coś z tego dla siebie mieć — mówi Marcin Grosicki.

Co ciekawe, korupcyjny proceder jeszcze częściej niż nie na linii firma — urzędnik zachodzi między dwiema prywatnymi firmami. Z próbą korumpowania załogi firmy spotkało się 24 proc. ankietowanych przedsiębiorców. Najczęściej przedstawiciel jednej firmy „zachęca” pracownika drugiej, by wybrał produkt lub usługę tej pierwszej.

— Te wyniki mogą świadczyć o tym, że korupcja wewnątrz sektora prywatnego jest ważnym problemem, dziś może nawet ważniejszym niż ta występująca na styku państwa i biznesu. To nie znaczy, że w tym drugim obszarze wszystko jest idealnie, ale ten wynik uświadamia, że za korupcję odpowiadają także same firmy i ich pracownicy — mówi Grzegorz Makowski.

Przedsiębiorcy jednak dość rzadko ulegają propozycjom korupcyjnym, a przynajmniej rzadko się do tego przyznają. Tylko 11 proc. przebadanych przez nas przedsiębiorców twierdzi, że zapłaciłoby łapówkę, np. urzędnikowi, jeśli firma miałaby odnieść z tego tytułu znaczącą korzyść. Pozostali przekonują, że na korupcję nie ma w ich organizacjach przyzwolenia i „nigdy nie dają w łapę”.

— Choć korupcja w Polsce z pewnością nie jest już takim problemem, jak jeszcze dekadę temu, można wciąż zrobić wiele, żeby naszą sytuację poprawić. Niestety, rząd nie podejmuje właściwie żadnych działań w tym kierunku. Od pięciu lat nie mamy strategii antykorupcyjnej, odwoływani są natomiast w niejasnych okolicznościach ważni urzędnicy, którzy mają pilnować standardów w istotnych dla biznesu obszarach, np. ostatnio prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta czy prezes Urzędu Zamówień Publicznych w grudniu — mówi Grzegorz Makowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu