Łatanie kiesy państwa

DCZ
16-11-2009, 00:00

Szybka prywatyzacja to jedyna droga, jaka została rządowi, aby załatać dziurę budżetową. I miejmy nadzieję, że to się uda. W innym wypadku dług publiczny przekroczy w ciągu dwóch lat poziom 60 proc. PKB zapisany w konstytucji. A to będzie oznaczało naprawdę trudne decyzje.

Każdy moment jest jednakowo dobry na prywatyzację. Nie potrafimy przecież przewidzieć przyszłości. Skąd możemy wiedzieć, czy za rok lub dwa sytuacja na rynku będzie dla prywatyzacji tych zakładów lepsza? Przecież giełda przez kolejne dwa lata wcale nie musi rosnąć. Na rynkach finansowych może się wręcz zdarzyć coś, co przedłuży stagnację na kolejne kilka lat. Oczywiście, oczekujemy pewnej poprawy sytuacji, ale nie można z takich oczekiwań robić argumentu. Mogą bowiem minąć dwa lata i znów ktoś powie: nie teraz, zaczekajmy jeszcze trochę.

Rząd chce sprzedać dużo firm w krótkim czasie. Może to wpłynąć na obniżenie ceny. Dlatego istotne jest pozyskiwanie jak największej liczby inwestorów. I rząd nie powinien poprzestać na oczekiwaniu, ale aktywnie szukać ich na świecie. Jeżeli zwiększymy w ten sposób popyt, to duża podaż nie musi wpłynąć na cenę. Polska była postrzegana przez ostatnie miesiące jako kraj odporny na kryzys, jedyny w Europie, który nie doświadczy recesji, a to powinno znacznie poprawić zainteresowanie inwestorów.

Prof. Krzysztof Rybiński

partner Ernst Young, były wiceprezes NBP

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DCZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Łatanie kiesy państwa