Czytasz dzięki

Lawina mandatów dla kierowców ciężarówek

opublikowano: 22-11-2020, 22:00

Koniec z łagodnym traktowaniem przewoźników obchodzących przepisy o płacy minimalnej - mały błąd może kosztować tysiące euro.

Eksperci Grupy Inelo alarmują, że w Niemczech, Francji i Austrii pojawia się coraz więcej kontroli związanych z respektowaniem dyrektywy o płacy minimalnej i delegowaniu pracowników w transporcie. Zaczęto również nakładać kary finansowe na przewoźników omijających przepisy. Do tej pory w kwestiach prawnych związanych z płacą minimalną i delegowaniem utrzymywano swego rodzaju status quo i grzywien dało się unikać. Początkowe łagodne podejście inspektorów zaczyna się zmieniać, pojawia się też coraz więcej błędów w dokumentach wypełnianych przez przewoźników. Drogowy sektor TSL nie przewidywał takich zmian do lutego 2022 r., czyli do momentu wejścia w życie pakietu mobilności. Wygląda jednak na to, że już następują.

Epidemia pretekstów:
Epidemia pretekstów:
Przy okazji kontroli kierowców ciężarówek w związku z COVID-19 służby państw UE coraz częściej sprawdzają, czy przewoźnik respektuje dyrektywy o płacy minimalnej. Sypią się ogromne kary.
AXEL SCHMIDT / Reuters / Forum

Niebezpieczny MiLoG

Europejska dyrektywa związana z delegowaniem pracowników za granicę oraz wymóg wyrównywania płacy minimalnej do stawek obowiązujących w danym kraju pozostawia bardzo szerokie możliwości egzekwowania prawa w przypadku sektora transportowego.

– Przepisy wzbudzają bardzo wiele wątpliwości. Niektóre państwa nie respektują ich wcale, a niektóre przedstawiają własne interpretacje – mówi Łukasz Włoch z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

Niektóre firmy decydują się na rozliczanie płacy minimalnej wyłącznie w niemieckim modelu (MiLoG), stosując te zasady również na terenie innych krajów Unii. Przewoźnicy wybierają go ze względu na mniejsze koszty związane z rozliczaniem dokumentów płacowych. W Niemczech rozliczenie jest bardzo proste – obowiązuje tylko stawka minimalna za godzinę pracy. We Francji należy wyliczyć oprócz odpowiedniej stawki minimalnej różnego rodzaju dodatki, np. za pracę w nocy, za godziny nadliczbowe itd. Rozliczenie „po niemiecku” nad Sekwaną może kosztować przewoźnika nawet kilkaset tysięcy euro kary.

– W przypadku kontroli drogowej przeprowadzanej przez Austriacką Policję Finansową [BMF Finanzpolizei - red.], w toku której stwierdzono brak jakichkolwiek dokumentów bądź wątpliwości dotyczące wypłaty wynagrodzenia, wszczynana jest procedura kontrolna. Cały materiał dowodowy zebrany przez Finanzpolizei przekazywany jest do odpowiedniej terytorialnie administracji powiatu. W przypadku braków dokumentów grzywny są bardzo surowe, najczęściej spotykamy się z karami rzędu 1 tys. EUR za brak jednego dokumentu. Konieczne jest także udowodnienie, że firma delegująca pracownika do pracy w Austrii wypłaca wynagrodzenie zgodnie z postanowieniami austriackiej ustawy przeciwdziałającej dumpingowi płacowemu. W przypadku nieposiadania dokumentów płacowych firmie mogą grozić kolejne mandaty, dlatego tak ważne jest terminowe rozliczanie czasu pracy oraz wypłata ewentualnych wyrównań. Obecnie obserwujemy bardzo niepokojącą praktykę austriackich urzędów, polegającą na nakładaniu takich samych grzywien na wszystkich wspólników spółki, co powoduje, że kary są wielokrotnie mnożone – mówi Bartłomiej Zgudziak, ekspert ds. rozliczeń i analiz w Grupie Inelo.

Łagodni jak Niemcy

W Niemczech dotychczas najczęściej wystarczało dosłać wszystkie brakujące dokumenty wymagane podczas kontroli.

- Znamy co prawda kilka przypadków dopytywania się inspektora np. o rozliczenie premii, ale po wyjaśnieniach temat był zamykany - zaznacza Bartłomiej Zgudziak.

Choć w Niemczech posiadanie dokumentów płacowych nie jest wymagane, to zdarzają się wezwania do ich okazania. Inspektorzy powołują się na barierę językową w czasie kontroli. Sytuacja we Francji jest bardziej skomplikowana. Władze cały czas zaostrzają przepisy dotyczące pracy kierowców.

– Obecnie kontrole najczęściej dotyczą posiadania dokumentu zgłoszeniowego SIPSI, przetłumaczonej umowy o pracę, a także formularza A1. Podobnie jak w Austrii inspekcje, które wykażą jakiekolwiek braki, kończą się poinformowaniem o konieczności wysłania dokumentów płacowych - mówi ekspert z Inelo.

Podkreśla, że ostatnio coraz częściej powodem inspekcji bywają przypadkowe sytuacje, np. związane z epidemią COVID-19 i kontrolą oświadczeń o braku objawów choroby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane