Legenda PRL z fabryki jutra

Pojazdy na prąd to melodia przyszłości? W Polsce powstawały prawie pół wieku temu. Zakład w Mielcu kontynuuje tę tradycję dzięki cyfrowym wdrożeniom

Pojazdy elektryczne kojarzą się nam z wielkimi zachodnimi markami — jak Tesla, Renault czy Segway.

LATA DOŚWIADCZEŃ:
Zobacz więcej

LATA DOŚWIADCZEŃ:

Branża produkcyjna jest obeznana z systemami ERP, co bardzo ułatwia wdrożenia i komunikowanie się z klientami — mówi Sławomir Kuźniak, dyrektor ds. zarządzania produktem w BPSC. MICHAŁ LEGIERSKI-EDYTOR

Polską elektromobilność uważamy natomiast za pieśń przyszłości. Niesłusznie! Początki tego segmentu motoryzacji w naszym kraju sięgają lat 70. XX wieku, kiedy z taśm produkcyjnych fabryki w Mielcu zaczęły zjeżdżać meleksy. Były to zamówione przez amerykańskiego dilera wózki golfowe przeznaczone na tamtejszy rynek. Szybko pojawiły się kolejne modele do różnych zastosowań. A jednym z wehikułów jeździł nawet święty — papież Jan Paweł II.

Teraz w ofercie jest ponad sto wersji legendarnego autka — bagażowe, pasażerskie i specjalne. Następne warianty mają być najnowocześniejsze w swojej klasie. Plan ambitny. Dlatego producent inwestuje m.in. w zaawansowane oprogramowanie produkcyjne. Chodzi o Impuls EVO, system ERP opracowany przez BPSC, śląskiego dostawcę. Celem wdrożenia jest usprawnienie montażu za pomocą ekranów dotykowych. Informują one o postępie prac na poszczególnych stanowiskach, wielkości produkcji, brakach i wskaźnikach, które bezpośrednio wpływają na wzrost efektywności.

— Wprowadzenie ekranów dotykowych i panelu pracownika skutkuje zwiększeniem produkcji. Dzięki systemowi ERP, a także wizualizacji danych w czasie rzeczywistym, spółka Melex łatwiej stawi czoła wyzwaniom, które wiążą się z przemysłem 4.0 — mówi Joanna Dąbrowiecka, dyrektor działu serwisu oprogramowania w BPSC.

Sztuczna inteligencja rządzi

Przemysł 4.0, nazywany też czwartą rewolucją przemysłową, to zaprzęgnięcie robotyzacji, automatyzacji, internetu rzeczy i innych technologii do produkcji. Ze zjawiskiem mamy do czynienia od początku milenium.

Symbolem trzeciej rewolucji, sięgającej lat 70. XX w., był komputer. Druga rozpoczęła się w 1870 r. wraz z taśmą fabryczną. Pierwsza wybuchła pod koniec XVIII stulecia i określana jest jako epoka pary. Czy mówienie o przemyśle 4.0 w kontekście wdrożenia w spółce Melex nie jest na wyrost? Bynajmniej. Ekrany dotykowe i zarządzanie produkcją były małą częścią przedsięwzięcia, które objęło wiele różnych procesów biznesowych mieleckiej fabryki — od środków trwałych, kadr i płac, przez finanse, dystrybucję, transport, narzędziownię, po gospodarkę materiałową i magazynową, CRM i budżetowanie.

ERP na każdy wymiar

Skala inwestycji zrealizowanej przez BPSC w Mielcu może wbić małych i średnich producentów w kompleksy, prawda? Joanna Dąbrowiecka zaprzecza, wskazując, że dzisiejsze rozwiązania IT są skalowalne. Tłumacząc obrazowo: kogo nie stać na garnitur od krawca, kupuje gotowy produkt w salonie. Ewentualnie sprzedawca oferuje mu drobne poprawki krawieckie, np. wyszczuplanie i skrócenie rękawów. Podobnie jest z systemami ERP — normą są modele seryjne, które dopasowuje się do potrzeb użytkowników. Melex skorzystał właśnie z takiego cyfrowego gotowca. — Analiza wykazała, że nie trzeba wprowadzać wielu zmian w standardzie oprogramowania, co wynika z bogactwa funkcjonalności systemu. Przełożyło się to na szybkość wdrożenia — chwali Dariusz Gujda, dyrektor finansowy w Meleksie.

Na stworzenie narzędzia od podstaw lub na dużą liczbę przeróbek, usprawnień i nowinek mogą sobie pozwolić tylko duże koncerny. Uświadamia to Sławomir Kuźniak, dyrektor ds. zarządzania produktem w BPSC. Jego zdaniem, im bardziej zaawansowane są procesy produkcyjne, tym większych wymagają kompetencji. Nie wszystkie firmy wdrożeniowe spełniają ten warunek — ocenia. Dobra wiadomość: większość klientów nie oczekuje niemożliwego.

— Przedsiębiorstwa produkcyjne mają doświadczenia w zarządzaniu przedsięwzięciami informatycznymi. W pierwsze systemy ERP zainwestowały jeszcze w latach 90., a w ostatnim czasie wymieniają stare oprogramowanie — mówi Sławomir Kuźniak. Tylko niektórzy użytkownicy potrzebują rozwiązań skrojonych na miarę — zwraca uwagę Piotr Rojek, szef DSR. W przypadku mniejszych przedsiębiorstw zlecanie kolejnych modyfikacji często nie ma sensu, zwłaszcza że są kosztowne i czasochłonne.

— Wraz z liczbą zmian w systemie rośnie ryzyko niepowodzenia. Lepiej poszukać rozwiązania, które spełnia podstawowe oczekiwania klienta lub łatwo integruje się z dodatkowymi specjalizowanymi aplikacjami — uważa Piotr Rojek.

Zwinne projekty

Zarząd spółki Melex wierzy, że system BPSC pozwoli jego firmie zwiększyć produkcję. Tym bardziej że większość wytwarzanych przez nią pojazdów trafia na eksport. Jak te nadzieje wyglądają w świetle statystyk? Tylko w co czwartej firmie (26 proc.) pozytywnie ocenia się współpracę z dostawcą. Z drugiej strony, aż 70 proc. wdrożeń systemów ERP okrzyknięto sukcesem. To o 13 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Wzrosła też liczba przedsiębiorstw zadowolonych z wyboru oprogramowania. Tę samą decyzję podjęłoby dziś 89 proc. podmiotów — wynika z raportu Panorama Consulting.

— Narzekania na dostawców mogą sugerować, że rynek ERP dotknął kryzys. Ale branża dojrzewa. Zwiększają się oczekiwania użytkowników co do oprogramowania i firm realizujących wdrożenia. To szansa dla integratorów, którzy wybijają się ponad przeciętność, elastycznie reagując na wymagania klientów — argumentuje Piotr Rojek.

Specjaliści BPSC twierdzą, że przedstawiciele sektora produkcyjnego coraz chętniej decydują się na zwinne metodyki wdrożeń, by uniknąć błędów popełnionych przy poprzednich inwestycjach. Agile ERP, jak zwie się ten sposób działania, pozwala na przebudowanie zakresu prac — przy stosunkowo małych stratach i bez konieczności dochodzenia roszczeń w sądzie. — Wdrożenie dzieli się na krótkie etapy. Klient może zrezygnować z kolejnych faz przedsięwzięcia i i zaniechać współpracy. A płaci usługodawcy tylko za czas poświęcony na wykonanie zadania — opisuje Sławomir Kuźniak.

W Meleksie trwają prace nad nowymi modelami. Pierwszy, o ładowności 3,5 t, poszerzy zakres zastosowań pojazdów elektrycznych. Drugi będzie czymś w rodzaju małego miejskiego samochodu. Z dobrym systemem ERP może się udać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Legenda PRL z fabryki jutra