Lekarze muszą mieć przyzwoite zarobki

Andrzej Siłuszek
07-01-1999, 00:00

Lekarze muszą mieć przyzwoite zarobki

ZAROBKI W SŁUŻBIE ZDROWIA: Dominują w tej grupie lekarze i pielęgniarki. Wykres nie wymaga komentarza.

Polska służba zdrowia jest ciężko chora. Była chora i jeszcze długo będzie chora, mimo podejmowanych prób jej zreformowania. Dlatego jest bardzo ciężko chora, że próby reformy, a ciągle są to jeszcze próby, nie zaś dokonania, omijają fundamentalny problem — zapewnienie całemu systemowi lecznictwa wpływów finansowych równoważących konieczne wydatki, w tym oczywiście środki na przyzwoite wynagrodzenia lekarzy i pielęgniarek.

DZISIAJ LEKARZ, człowiek, od którego zależy zdrowie i życie innych, który musi być na każde wezwanie chorego i nie może odmówić nikomu i nigdy swej zawodowej pomocy, zarabia kilka razy mniej niż górnik przodowy czy starszy wytapiacz surówki.

TRUDNO oprzeć się wrażeniu, iż powodem tego skrzywienia jest, że górnik przodowy i starszy wytapiacz surówki, gdy coś im się nie podoba, to idą pod Urząd Rady Ministrów i rzucają kamieniami i petardami, a lekarze i pielęgniarki tego nie robią.

PO 15 LATACH pracy lekarze z II stopniem specjalizacji zarabiają poniżej 800 zł miesięcznie. Patologicznie niskie zarobki rodzą patologiczne sytuacje. Lekarze przyjmują pacjentów prywatnie, poza ewidencją fiskusa, przyjmują prezenty, biorą pieniądze za operacje. Pielęgniarki biorą pieniądze za troskliwą ponad normę opiekę nad chorym.

LEKARZE najmują się na kilka etatów, pracują w piątek i świątek, ponad siły i ponad możliwości rzetelnego wykonywania zawodu. Mają bowiem rodziny na utrzymaniu, mają dzieci, którym muszą zapewnić minimum godziwej egzystencji.

KOMUNA, świadoma patologii, przymykała na to oko. Nigdy w owym czasie żaden ówczesny urząd skarbowy nie wymierzył domiaru lekarzowi zarabiającemu grosze, a mieszkającemu w luksusowej willi i jeżdżącemu zachodnim samochodem.

NASTAŁO W KOŃCU demokratyczne państwo. I przez 9 lat istnienia III Rzeczypospolitej zarobki w służbie zdrowia relatywnie spadły. Rosły zarobki górnika przodowego, rosły, do wręcz kryminalnych rozmiarów, zarobki prezesów spółek węglowych, a zarobki lekarzy spadały. Z pieniędzy podatników rosły zarobki w generującym straty górnictwie, a lekarze jak klepali biedę, tak klepią.

PIERWSI ZBUNTOWALI SIĘ anestezjolodzy, którzy wykonują specjalność — co tu kryć — pozbawioną możliwości ubocznych dochodów. Ich status materialny stał się więc alarmujący. Dotychczas sposób rozwiązywania tego konfliktu nie przynosi chluby stronie rządowej.

UMYWANIE RĄK, komunikaty o tym, że lekarze nie są już pracownikami państwowymi, niepojęte dla zwykłego człowieka debaty o tym, kto z kim ma prawo zawierać jaką umowę — wszystko to świadczy o braku jednej, całościowej koncepcji wyjścia z patowej sytuacji.

GORZEJ, bo źle to wszystko wróży ledwo rozpoczętej reformie lecznictwa. Jej istota, jeśli odwinąć to z kłębów społeczno-propagandowej waty, jest prosta: zwiększyć strumień pieniądza płynący z zewnątrz do służby zdrowia oraz poprawić przepływ pieniądza wewnątrz samego lecznictwa.

ZACZĄĆ NALEŻY właśnie od tego drugiego elementu, bo jest łatwiejszy do wykonania. Tymczasem casus anestezjologów pokazuje, że reforma jest w lesie.

NIE TYLKO LEKARZE nie wiedzą, z kim i jakie mogą zwierać kontrakty, w jeszcze gorszej sytuacji są pacjenci, przypisani do dosyć jeszcze enigmatycznego tworu, jakim są kasy chorych. Co zrobić i gdzie pójść, gdy choroba dopadnie nas na urlopie? Gdzie wykupić lekarstwa, kto będzie refundował badania specjalistyczne?

NIE MA NOWOCZESNEGO państwa bez nowocześnie zorganizowanej służby zdrowia. Niewydolne lecznictwo negatywnie wpływa na funkcjonowanie całej gospodarki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Siłuszek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Lekarze muszą mieć przyzwoite zarobki