Lekarzom nie po drodze na wyspy

opublikowano: 27-03-2018, 22:00

Braki kadrowe w brytyjskiej służbie zdrowia dają się coraz bardziej we znaki pacjentom. Brexit nie poprawi sytuacji

Imigranci na Wyspach robią wszystko — od parzenia kawy za barem po leczenie ludzi. Nic dziwnego, że media zastanawiają się, kto ich zastąpi, jeśli po brexicie zdecydują się wyjechać — wiele wskazuje na to, że dla lekarzy Wielka Brytania nie jest już zawodowym eldorado.

PUSTE KORYTARZE:  Co 10. lekarz, pracujący dziś w brytyjskiej publicznej służbie zdrowia, pochodzi z obcego kraju. Nic dziwnego, że pacjenci zastanawiają się, co by było, gdyby wyjechali. Brakuje też innego personelu medycznego i domowych opiekunów. Brexit nie poprawi tej sytuacji — alarmują eksperci. Mniej lekarzy, pielęgniarek i innych specjalistów to także gorsza jakość opieki medycznej.
Zobacz więcej

PUSTE KORYTARZE: Co 10. lekarz, pracujący dziś w brytyjskiej publicznej służbie zdrowia, pochodzi z obcego kraju. Nic dziwnego, że pacjenci zastanawiają się, co by było, gdyby wyjechali. Brakuje też innego personelu medycznego i domowych opiekunów. Brexit nie poprawi tej sytuacji — alarmują eksperci. Mniej lekarzy, pielęgniarek i innych specjalistów to także gorsza jakość opieki medycznej. Fot. Bloomberg

— Trzymanie się rękami i nogami kraju, który nie chce zostać w UE, jest mało rozsądne — powiedziała Bloombergowi młoda imigrantka, absolwentka medycyny w Londynie, dodając, że wkrótce zamierza wyjechać na staż do Hiszpanii.

Z danych Brytyjskiej Izby Medycznej (U.K.’s General Medical Council) wynika, że w ciągu trzech lat liczba lekarzy pochodzących w krajów UE i rejestrujących się w Wielkiej Brytanii spadła o 26 proc. W 2014 r. na Wyspy przyjechało ich 4,6 tys., a w 2017 r. już „tylko” 3,4. Tymczasem specjalista z zagranicy jest często alternatywą dla pustego gabinetu. Nie tylko brakuje ich w opiece zdrowotnej, ale także socjalnej. Wielu ekspertów uważa, że to m.in. skutek wieloletnich rozmów o brexicie.

— Niemal natychmiast po głosowaniu w sprawie brexitu nastąpił masowy spadek podań o pracę na stanowisko domowego opiekuna socjalnego — mówi „PB” Robert Stephenson-Padron, prezes Penrose Care, prywatnej firmy oferującej domową opiekę dla osób starszych i poważnie chorych, zatrudniającej 80 proc. imigrantów.

Jego zdaniem, kraj desperacko ich potrzebuje, żeby wypełnić braki kadrowe w opiece społecznej i zdrowotnej. Problem w tym, że o lekarzy i pielęgniarki rywalizuje już niejeden kraj w Europie. Zdaniem Roberta Stephensona Padrona, choć w brytyjskiej służbie zdrowia od dawna brakuje personelu, to planowane na połowę 2019 r. wyjście z UE może tylko pogorszyć sytuację. Dwa lata temu głosował na „nie”.

— Wielka Brytania ma swój język, historię i renomę, które mocno przyciągają zagraniczne talenty. Brexit na pewno obniży naszą konkurencyjność na rynku pracy. Na szczęście pod tym względem nasz wyjściowy pułap jest wysoko — mówi prezes Penrose Care, przyznając, że w jego firmie jeszcze nikt z powodu brexitu nie zrezygnował z pracy.

Inny problem, z którym muszą zmierzyć się Brytyjczycy, to alarmujące statystyki związane z różnymi chorobami. Po latach poprawy np. wskaźnik śmiertelności noworodków znów zaczął rosnąć — napisał niedawno „The Guardian”.

Z 2,6 zgonów na tysiąc urodzeń w 2015 r. ich liczba wzrosła do 2,7 w 2016 r. Wśród przyczyn wymienia się m.in. spadek liczby położnych w szpitalach.

— Jak długo opieka medyczna i społeczna będą zmagać się z brakami kadrowymi, będzie pogarszać się jakość leczenia szpitalnego. To smutne, ale trzeba to powiedzieć, skutkiem głosowania w sprawie brexitu jest niepotrzebna, przedwczesna śmierć niewinnych ludzi — mówi Robert Stephenson-Padron.

Szacuje się, że do 2027 r. NHS (National Health Service), brytyjska państwowa służba zdrowia, będzie potrzebować około 190 tys. pracowników. Obecnie zatrudnia ich około 1,2 mln, z tego aż 12,5 proc. pochodzi z innych krajów, a 5,6 proc. — z krajów UE. Jeśli chodzi tylko o lekarzy — aż 10 proc. z nich to obywatele innych krajów UE. Najliczniejsza grupa imigrantów zatrudnionych w brytyjskich publicznych szpitalach i przychodniach pochodzi z Indii i Filipin. Aż 8,4 tys. to Polacy — Kowalski jest dzisiaj statystycznie czwartym, po Irlandczyku, najczęściej zatrudnianym w NHS obcokrajowcem.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Lekarzom nie po drodze na wyspy